RSS
wtorek, 16 maja 2017
Typy ekspertów Polsatu na półfinały PLK

Już w czwartek 18 maja rozpoczynają się półfinały play-off Polskiej Ligi Koszykówki. Eksperci i komentatorzy koszykarscy Polsatu Sport typują, kto awansuje do finału.

 

Na transmisje z wszystkich meczów półfinałowych PLK zapraszamy do Polsatu Sport lub Polsatu Sport Extra zawsze od 17.30. Pierwszy mecz już w czwartek 18 maja. Zagrają sensacyjni zwycięzcy w ćwierćfinałach Polski Cukier Toruń i Energa Czarni Słupsk (jako pierwsi w historii ligi wygrali ćwierćfinał startując z ósmego miejsca). Półfinały mogą potrwać aż do 29 maja.

 

Ekspertami Polsatu Sport, którzy typowali półfinały, są Grzegorz Chodkiewicz, wieloletni trener ligowy; Rafał Juć, wywiadowca Denver Nuggets i reprezentacji Polski; Tomasz Jankowski, były koszykarz reprezentacji Polski i ligowy trener oraz komentatorzy Polsatu Sport Marcin Muras i Adam Romański.

 

Polski Cukier Toruń (4) - Energa Czarni Słupsk (8)

Typ Grzegorza Chodkiewicza: 3:2

Ciekawy pojedynek trenerów: spokojny, analityczny Roberts Štelmahers ze Słupska kontra eksplozywny, energetyczny Jacek Winnicki z Torunia. A za plecami obu panów Mirosław Lisztwan i Ryszard Szczechowiak, którzy o polskim baskecie wiedzą wszystko. W zespole z Torunia odpaliły gwiazdy i to przeważy w zaciętej rywalizacji.

Typ Tomasza Jankowskiego: 1:3

Niewielu przypuszczało, że ekipa z Grodu Kopernika nie przegra meczu w walce z Rosą Radom. Szacunek dla Twardych Pierników się należy, aczkolwiek uważam że to sami radomianie sprawili sobie ten los.

Brakuje natomiast słów uznania dla Czarnych Panter ze Słupska. Štelmahers i jego ferajna po pięciu wyczerpujących meczach odprawili z kwitkiem Anwil, który na medal musi jeszcze poczekać. Rozpędzony Carl - przepraszam, Chavaughn ;) - Lewis jest nie do opanowania i na jego pojedynki z Kylem Weaverem czekam z niecierpliwością. Pod koszem rządzi rewelacyjny David Kravish ale z Panem Krzysztofem Sulimą łatwo nie będzie. Przewagi drużyny ze Słupska upatruję na pozycjach 3-4, gdzie mądrością i skutecznością zadziwia Marcus Ginyard. No i ten niesamowity Mantas Cesnauskis.

Czarni są w meczowym gazie, teraz nie ma dla nich nic niemożliwego. Torunianom zaszkodzić może prawie dwutygodniowa przerwa. Teoretycznie Winnicki dysponuje szerszą rotacją, ale w Gryfii raczej nie wygra.

Typ Rafała Jucia: 3:1

Kto by się spodziewał przed sezonem, że ktoś z dwójki Polski Cukier - Energa Czarni będzie w wielkim finale play-off PLK? Czarni są zdecydowanie na fali wznoszącej, już przeszli do historii jako pierwsza drużyna, która wyrzuciła mistrza sezonu zasadniczego za burtę już w ćwierćfinałach. Słupszczanom nie przyszło to jednak łatwo - potrzebowali aż pięciu meczów, co przy ich siedmioosobowej rotacji może mieć wpływ na przebieg rywalizacji w półfinale. W mojej opinii Polski Cukier to faworyt, ale wiele będzie zależeć od tego czy torunianie znajdą odpowiedź na Chavaughna Lewisa. Teoretycznie Obie Trotter ma wszystko (wzrost, siłę, doświadczenie), żeby zatrzymać gwiazdę Czarnych, ale seria z Anwilem pokazała, że jeden zawodnik to za mało na Lewisa.

Bardzo ciekawie zapowiada się starcie skrzydłowych Kyle Weaver - Marcus Ginyard. Weaver grał w ćwierćfinałach wręcz po profesorsku, ale Ginyard to niedoceniany obrońca, który zawsze gra na sto procent. Czarni po raz kolejny „mogą, ale nie muszą” - widać, że bawią się koszykówką, idealnie trafili z formą. Czy starczy im jednak paliwa?

Typ Marcina Murasa: 3:0

Po pierwsze, Polski Cukier dłużej odpoczywał i ma dłuższą ławkę rezerwowych, a na tym etapie rozgrywek ma to ogromne znaczenie. Po drugie, zespół z Torunia ma tercet, może nie egzotyczny, ale ofensywny: Weaver, Trotter, Wiśniewski. To będzie zestaw trudny do powstrzymania dla Czarnych. A po trzecie, po ostatnim meczu w Radomiu obiecałem Łukaszowi Wiśniewskiemu, że w półfinałach już na pewno na nich postawię i słowa dotrzymuję. I to w sumie jedyna rzecz, która może Polski Cukier zgubić, gdyż w ćwierćfinale mało kto na nich stawiał i chcieli coś udowodnić, a teraz pewnie większość będzie stawiać właśnie na nich i to może uśpić ich czujność. A Czarni nie mają nic do stracenia. A do wygrania... wszystko.

Typ Adama Romańskiego: 3:2

Po serii Anwil - Energa Czarni grzechem byłoby typować w tym półfinale mniej niż pięć meczów. Mimo znakomitego ćwierćfinału słupszczan, faworytem jawi mi się jednak drużyna z Torunia, która świetnie upraszcza grę i ma więcej zawodników zdolnych do skutecznego trafiania najważniejszych rzutów. W pewnym sensie podobne to jest do tego, co oferują Czarni, ale stawiam mały plus za pięć dni wypoczynku więcej przed rozpoczęciem półfinałów. Trzeba też pamiętać, że jest to rewanż za zeszłoroczny ćwierćfinał, co pamięta cały sztab Polskiego Cukru, prawie cały (bez głównego trenera) Energi Czarnych oraz dziewięciu zawodników (w tym Cheikh Mbodj po zmianie barw klubowych).

Na koniec, konstatacja, że w finale będzie po raz pierwszy zespół z Torunia lub ze Słupska jest dla mnie rewelacyjna. W obu przypadkach byłoby to wydarzenie historyczne i znaczące dla koszykówki w obu tych miastach. Także w sensie budowy podstaw pod jeszcze lepsze jutro.

 

Stelmet BC Zielona Góra (2) - BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (3)

Typ Grzegorza Chodkiewicza: 1:3

Przeambitnie grająca Polpharma obnażyła braki faworyta. Jeżeli jest to faktyczny obraz wartości Stelmetu, to BM Slam Stal Ostrów ma niepowtarzalną okazję zostać mistrzem Polski (w finale będzie grał z przewagą parkietu).

Typ Tomasza Jankowskiego: 3:2

Mistrzowie z Zielonej Góry na razie nie grają jak mistrzowie. Mieli dużo szczęścia, że nie musieli po raz piąty grać z walczącą Polpharmą. W półfinale również łatwo nie będzie. Ekipa trenera Emila Rajkovicia to jeden z tych zespołów, które pod koszem wyglądają bardzo solidnie. A właśnie w „pomalowanym” może rozstrzygnąć się awans do finału. Shawn King, Szymon Szewczyk, Robert Tomaszek czy Christo Nikołow to mocne chłopiska i doświadczeniem wcale nie odbiegają od... no właśnie, od kogo? Wydaje się, że Vladimir Dragičević jest w polu trzech sekund osamotniony. Nie ma w Zielonej Górze zmiennika, na którego zawsze można liczyć.

Dalej od kosza też jest ciekawie. Maleńki Aaron Johnson wyrósł na lidera zespołu i niewielu jest w lidze obrońców, którzy za nim nadążą. Łukasz Koszarek będzie potrzebował pomocy, a to może oznaczać więcej miejsca dla genialnego ostatnio Marca Cartera czy Kamila Chanasa, który w końcu może odpalić swe rzuty.

Zielonogórzanie powinni szukać przewag na pozycji trzy, gdzie dobrze spisują się Przemysław Zamojski i Karol Gruszecki - kiedy jest na boisku. :) A to może mieć duże znaczenie pod nieobecność Łukasza Majewskiego.

Typ Rafała Jucia: 3:2

Po odpadnięciu Anwilu Stelmet, który zakończył sezon zasadniczy na drugim miejscu, odzyskał przewagę własnego parkietu w play off i myślę, że to może okazać się kluczowe w tej rywalizacji. Zapowiada się nam świetna para, ponieważ zarówno Stelmet, jak i Stal, to bardzo doświadczone ekipy, grające na wysokim poziomie taktycznym. Spodziewam się wyrównanych końcówek. Doświadczenie wbrew myśli „nigdy nie lekceważ mistrza” jest po stronie Stelmetu, ale w tym sezonie - jak choćby w trzecim meczu z Polpharmą - już przydarzały im się niewybaczalne wpadki. Zielonogórzanie mają również lepszą i przede wszystkim szerszą rotację Polaków - co zwłaszcza w obliczu urazów Łukasza Majewskiego i Szymona Szewczyka będzie miało znaczenie.

Już zacieram ręce na te mecze. „Bij mistrza: to wyświechtany frazes, ale po tym, jak Stal przeszła przez ćwierćfinał, widać, że trener Rajković ma grupę zawodników świadomych swojej wartości. Dodatkowego smaczku dodają wątki okołokoszykarskie. Tutaj każdy będzie miał coś do udowodnienia. Jestem ciekaw, co trener Artur Gronek wymyśli na Aarona Johnsona? 

Typ Marcina Murasa: 3:0

Po pierwsze, nie wierzę w to, że Aaron Johnson będzie nie do powstrzymania dla Stelmetu. Po drugie, nie wierzę, że Shawn King zdominuje walkę na tablicach. Po trzecie, na pozycjach 2-3 przewaga Stelmetu jest znacząca. I jeszcze jedno: lubię ryzykować i wiem, że nikt ta nie obstawi, dlatego tak typuję. I tylko mam nadzieję, że „Szewcu” się na mnie nie obrazi.

Typ Adama Romańskiego: 3:1

Po tym, jak odpadł Anwil - mój faworyt do mistrzostwa sprzed dwóch tygodni - jestem zdania, że niebywale trudno będzie zabrać tytuł drużynie z Zielonej Góry. Ma mnóstwo atutów, nikt inny nie jest w stanie tyle rzucić na szalę. Bardzo jestem ciekawy, jak będzie wyglądała obrona Stelmetu na obwodzie przeciwko Aaronowi Johnsonowi i Marcowi Carterowi, bo tu będzie potrzeba sporo kombinowania. Ważne będzie także, czy wszyscy wysocy z Zielonej Góry będą w stanie wytrzymać fizyczną presję stwarzaną przez podkoszowych BM Slam Stali.

Zgadzam się, że im dłużej będzie trwała ta rywalizacja, tym większe szanse mistrzów Polski. Kluczowe będzie, jak z kontuzją pachwiny poradzi sobie Łukasz Majewski. Marzyłby mi się piąty mecz w Zielonej Górze, ale mam wrażenie, że mistrz skończy to wcześniej.

 

TELEWIZYJNY TERMINARZ PÓŁFINAŁÓW PLK:

Polski Cukier Toruń - Energa Czarni Słupsk (mecz 1) w dniu 18 maja (czwartek), godz. 17.30, Polsat Sport

Stelmet BC Zielona Góra - BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (mecz 1) w dniu 19 maja (piątek), godz. 17.30, Polsat Sport

Polski Cukier Toruń - Energa Czarni Słupsk (mecz 2) w dniu 20 maja (sobota), godz. 17.30, Polsat Sport

Stelmet BC Zielona Góra - BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (mecz 2) w dniu 22 maja (poniedziałek), godz. 17.30, Polsat Sport

Energa Czarni Słupsk - Polski Cukier Toruń (mecz 3) w dniu 23 maja (wtorek), godz. 17.30, Polsat Sport Extra

BM Slam Stal Ostrów Wlkp. - Stelmet BC Zielona Góra (mecz 3) w dniu 24 maja (środa), godz. 17.30, Polsat Sport Extra

Energa Czarni Słupsk - Polski Cukier Toruń (mecz 4*) w dniu 25 maja (czwartek), godz. 17.30, Polsat Sport Extra

BM Slam Stal Ostrów Wlkp. - Stelmet BC Zielona Góra (mecz 4*) w dniu 26 maja (piątek), godz. 17.30, Polsat Sport

Polski Cukier Toruń - Energa Czarni Słupsk (mecz 5*) w dniu 28 maja (niedziela), godz. 17.30, Polsat Sport Extra

Stelmet BC Zielona Góra - BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (mecz 5*) w dniu 29 maja (poniedziałek), godz. 17.30, Polsat Sport

*jeśli będzie konieczny

17:31, adrom72
Link Dodaj komentarz »
Dołem za Chavaughnem, czyli o losie trenera

Poniedziałkowa poranna ostra wymiana zdań na twitterze #plkpl w sprawie taktyki, koszykarskich prawd, oczywistości i tego, kto się zna, a kto nie, spowodowała u mnie refleksje na temat oceniania pracy trenerów, z wątkiem komentatorskim w tle. Co myślałem, to spisałem.

Wyizolujmy sobie na potrzeby tych rozmyślań jeden element z fascynującej rywalizacji Anwilu Włocławek z Energą Czarnymi Słupsk w historycznym ćwierćfinale PLK 2017.

Ten element to sposób obrony wobec grającego z piłką Chavaughna Lewisa z Czarnych.

W ciągu tych 10 dni rywalizacji w tej parze (od 4 do 14 maja) my obserwatorzy mieliśmy do czynienia z takimi ważnymi informacjami na ten temat:

- Lewis za dużo mijał w prawo, co jest jego atutem, więc Czarni wygrali mecz 1;

- Anwil zmusił Lewisa do gry w lewo, przez co ten nie zafunkcjonował w meczu 2;

- Czarni zmienili w czwartej kwarcie sposób gry w ataku z Lewisem (center pozorował zasłonę i uciekał pod kosz), przez co obrona Anwilu nie działała i słupszczanie wygrali mecz 4;

- Lewis nie zdobył żadnego punktu w I połowie meczu 5, a po przerwie rzucił 23, w tym dwie trójki, w związku z czym ośmieszył pomysł, żeby kryć go przechodząc pod zasłoną dołem.

Przepraszam za fachowy język, ale inaczej się nie da. Pisząc powyższe, mam na dodatek wrażenie, że być może coś z tego jednego elementu (gra Lewisa z piłką) mogłem jeszcze pominąć.

I teraz. Pierwszy poziom analizy. Nakłady pracy. Czy doceniamy pracę, jaką wykonali trenerzy obu zespołów opracowując ten element? Mam tu na myśli całe sztaby, z szefami (Milicić i Stelmahers) i asystentami (Woźniak, Kożan oraz Frank, Lisztwan). Z rozmów z nimi wiem, że nawet tej jednej sprawie poświęcali wiele uwagi, nieustannie nad nią pracowali. Jedni reagowali na drugich. Próbowali się nawzajem zaskoczyć. Ktoś uzyskał przewagę, ktoś coś wygrał, ktoś coś przegrał. Nikt nie pozorował pracy i nikt się nie obijał.

Drugi poziom analizy. Pozory. A dokładniej mylne wrażenie, jakie można mieć wychodząc z meczu z głową pełną emocji, co dotyczy przecież nie tylko kibiców, ale i trenerów, a także komentatorów. Na przykład to, co poróżniło nas rano. Lewis trafiający za trzy w meczu 5. Na filmie gp24.pl widać wyraźnie, że Lewis trafia swoją trójkę z faulem w czwartej kwarcie grając: 1) przeciwko obronie strefami, 2) bez żadnej akcji (trudno taką nazwać podawanie sobie po obwodzie), 3) z faulem, czyli obrona była niemal dobra - bo logicznie rzecz biorąc obrońca był bardzo blisko, a dokładniej o trochę za blisko (bo zrobił faul) - jego błąd. Akurat Lewis oddający rzut za trzy przez ręce (w tym przypadku faulujące) to w zasadzie zła decyzja w ataku - na pewno tego nie chciał trener Czarnych Stelmahers.

Czyli - nie ma co wyśmiewać decyzji trenera, który nakazuje dać miejsce Lewisowi do rzucania. Dane jakie mamy przed meczem 5 to 25 procent za trzy w sezonie i 3/10 w tej serii. Jaka jest szansa, że w czwartej kwarcie piątego meczu w 10 dni grający po 33 minuty Lewis trafi bezbłędnie z dystansu, kiedy dostanie miejsce? Mała. Więc idziemy pod zasłoną.

Ale to też myślenie fałszywe. Bo tu nie było zasłony, nie było zagrania dwójkowego typu pick-and-roll i nie było miejsca danego przez obronę. Był znakomity rzut świetnego zawodnika w zupełnie innych okolicznościach. W poniedziałek rano analizowaliśmy więc coś, czego w niedzielę nie było.

I tu jest trzeci poziom analizy. Matematyka. Minimalizacja strat. Bo czemu służą w sumie te wszystkie analizy, decyzje narzucone zawodnikom w poruszaniu się w obronie? Temu, żeby wybrać metodę gry (w tym przypadku w obronie), która ma powiększyć prawdopodobieństwo sukcesu.

Rozmawiam z trenerami i ich asystentami przed każdym meczem, cenię sobie tych, którzy moje amatorskie - mam nadzieję wnikliwe, ale jednak amatorskie! - obserwacje potrafią skontrować danymi. „Mało gracie pod kosz”. „Ale my z penetracji zrobiliśmy 35 proc. punktów, kończyliśmy 60 proc. penetracji po pick-and-rollu pozytywną akcją”. Albo: „Oni z pick-and-rolla w pasie bocznym kończonym odrzutką robią 30 procent swoich punktów”. I tak dalej. Trenerska codzienność. Tak to obecnie wygląda.

Ja jako komentator staram się za tym nadążyć, ale też świadomie nie zaśmiecam tego typu danymi komentarza w transmisji, bo mam wrażenie, że to byłaby masakra dla widzów. Są różni widzowie i my o wszystkich musimy zadbać. Także o tych kompletnie niezorientowanych, a szukających np. wyłącznie emocji, kolorowego sportu w walce o zwycięstwo. Staramy się więc wypośrodkować zdrowe emocje, krzyki i zachwyty, rozrywkę, żarty, szukanie niespodzianki, wyjątkowej akcji i wyrównanego do ostatniego rzutu meczu, z danymi fachowymi. Nad tym pracuję zawsze z ekspertami, dużo o tym rozmawiamy.

Stąd nasze polsatowskie klucze do meczu, uproszczone, ale taktyczne, zbliżone do tego, co robią sami trenerzy. Czasami trafiamy, czasami nie. Z zasady też przerabiamy wszystko na język polski. Slang tłumaczymy. Czasami powoduje to uproszczenia. Ale chcemy to, co skomplikowane, przedstawić tak, żeby zrozumiał każdy.

Wracając do matematyki i naszego bohatera meczu 5. Czym jest decyzja, żeby Lewisa kryć tak, a nie inaczej? Jest wynikiem analizy, jakie jego zachowania w ataku dawały punkty Czarnym do tej pory. Kryjemy pod zasłoną, bo gdy szliśmy po śladach (sposoby gry przeciwko pick-and-roll), zdobyli z tego 18 punktów na 10 posiadań. A gdy pod zasłoną, to 7 na 10 posiadań. A gdy było podwojenie, to 16 na 10 posiadań. Więc gramy tak i tak.

Nawet jeśli Lewis rzuciłby te dwie trójki w meczu 5, to jest tylko 6 punktów. Ale na inne sposoby rzucił 17. O tym nie mówimy? Po jakich akcjach to zrobił? Oni to wiedzą. Oni to analizowali i starali się wybrać najlepszą metodę.

Znam to też z siatkówki, którą komentuję. Tam możliwości jest mniej, bo gra jest skoncentrowana przy siatce, ale uwierzcie - choć na najwyższym poziomie widzimy w Polsce na meczach kadry wesoły, biało-czerwony tłum, machający kartonikami i odliczający do trzech, to wokół boiska trwa mordercza rywalizacja cybermózgów. Oni na bieżąco, nawet podczas meczu, wchłaniają dane, ile razy zawodnik X atakuje z okolic lewej antenki wzdłuż linii, a ile po skosie. Co więcej, te dane są zróżnicowane dla różnych ustawień szóstki na boisku, gdzie jest rozgrywający, gdzie libero itp. Według tych danych trener rozkazuje blokującym zasłaniać tę lub inną część siatki, co z kolei pociąga za sobą rozstawienie po boisku zawodników nieskaczących do bloku. Potem następuje rozliczenie akcji, ponowne przeliczenie i znów pomysł na ustawienie. Kto tego nie robi, w zasadzie nie ma szans.

To samo jest u nas w koszykówce. Bardzo ułatwia pracę program skautingowy typu „Synergy”, w którym trenerzy mają do dyspozycji wideo z pociętymi na akcje wszystkimi meczami ligi, dodatkowo wszystko policzone i posegregowane. Radosne czasy „pograjmy w basket, ja ci podam, a ty rzucaj” minęły. Zwłaszcza w obronie nikt na poważnym poziomie, a taki jest w PLK, nie pozwoli na samowolkę czy działania instynktowne. Dzięki tym narzędziom wiemy też np. od razu, że Czarni w całym meczu 5 tylko dwa razy zagrali akcję ze staggerami.

Oczywiście, wszystko to co powyżej, to tylko mała część trenerskiego rzemiosła. Długo by wymieniać, co jeszcze musi mieć i musi potrafić trener. Ale to przygotowanie, policzenie wszystkiego, oszacowanie ewentualnych strat i zysków oraz wybranie metody reakcji - to są podstawy.

I śmiem też twierdzić, że bez zanalizowania meczu na poziomie skautingu (np. liczb dotyczących skuteczności poszczególnych akcji w ataku i w obronie, analizy na wideo zachowań zawodników w grze) nie należy dokonywać rzetelnej oceny pracy trenerów i jakości przygotowania drużyny. Podobnie jak bez ponownego obejrzenia na spokojnie z powtórkami wideo meczu nie powinno się oceniać pracy sędziów. Oczywiście, każdy ma prawo do swoich kryteriów. Ale ja na własny użytek takie właśnie kryteria oceny formułuję.

I wreszcie czwarty poziom analizy tego, co się działo. Gwiazdy. Kto wygrywa w play-off? Widać to znakomicie w tym naszym tegorocznym PLK, na razie w ćwierćfinale. Osobowości i ich doskonałe akcje. Często jest to przekorna odpowiedź na przygotowanie taktyczne rywala. Ty mi zabierasz grę w prawo? To ja pójdę w lewo, zrobię coś, czego w „Synergy” nie zobaczyłeś, trafię do kosza wbrew Twoim statystykom. To też będą dwa punkty, warte zwycięstwa. Twój zawodnik rozłoży ręce, bo mu powiedziałeś, że ja gram inaczej, a ja wtedy podniosę głowę i zobaczę wiwatujący tłum. Tak to działa. To zrobił Lewis.

I jeszcze. Wszystko co powyżej opiera się w zasadzie na analizie jednego tylko zagrania Lewisa. A przecież to mała część całości. Granie przeciwko Lewisowi było ważne, ale grało jeszcze kilkunastu innych zawodników, jak zawsze było po około 70 ataków (posiadań piłki) każdego zespołu do oceny, pewnie z 150 zachowań zawodników w obronie i ataku do zanalizowania. Jak to wszystko jest skomplikowane! Ile wymaga decyzji!

Kończąc: czy winą za taką porażkę w serii play-off można obarczyć trenerów? Oczywiście - w pewnym sensie tak. Oszacowali ryzyko, wybrali drogę dla zespołu, ktoś to przełamał, przegrali. Poza taktyką jest też - jak już było wyżej - mnóstwo aspektów pracy trenera. A zawsze i wszędzie najbardziej liczy się rubryka „wygrane mecze”.

Ale ja mam dla nich maksymalny szacunek, bo wiem, widziałem, że wykonali ogromną pracę. Krytykę i mniej szacunku mam dla tych „szkoleniowców” (cudzysłów celowy), którzy ten element we współczesnym sporcie zaniedbują. Są i tacy. Także w naszym play-off PLK.

Tu - we Włocławku i Słupsku - mieliśmy do czynienia wyłącznie ze zdrową wspaniałą rywalizacją intelektualną i fizyczną, bo taką jest ta dzisiejsza koszykówka w erze skautingu (czyli sztuki wywiadu - scout to po angielsku wywiadowca). To gra procentów, prawdopodobieństw i pomysłów. Niestety, oba kluby nie mogły wygrać. Ode mnie brawa dla obu sztabów, zespołów i obu klubów za serię Anwil - Energa Czarni. Dzięki Wam to było tak fascynujące.

01:28, adrom72
Link Komentarze (2) »
Typy ekspertów Polsatu na ćwierćfinały PLK (tekst z 3 maja)

[powspominajmy - zweryfikujmy - tak typowaliśmy 13 dni temu]

Już w czwartek 4 maja rozpoczyna się play-off Polskiej Ligi Koszykówki. Eksperci i komentatorzy koszykarscy Polsatu Sport typują, kto wygra w czterech parach ćwierćfinałów.

Ekspertami Polsatu Sport, którzy typowali ćwierćfinały, są Grzegorz Chodkiewicz, wieloletni trener ligowy; Rafał Juć, wywiadowca Denver Nuggets i reprezentacji Polski; Tomasz Jankowski, były koszykarz reprezentacji Polski i ligowy trener oraz komentatorzy Polsatu Sport Marcin Muras i Adam Romański. Wszyscy oni będą pracować podczas transmisji z play-off.

 

Anwil Włocławek (1) - Energa Czarni Słupsk (8)

Typ Grzegorza Chodkiewicza: 3:2

Najbardziej elektryzująca para. Energa Czarni mają co przeciwstawić liderowi, ale twierdza Włocławek tym razem wytrzyma.

Typ Rafała Jucia: 3:1

Anwil to w tym momencie „najgorętsza” drużyna PLK - zakończyli sezon serią 11 kolejnych zwycięstw. Co prawda kontuzja Michała Chylińskiego mocno ogranicza rotację Polaków, ale Anwil to nadal świetnie funkcjonująca maszyna. Kombinowana obrona i Nemanja Jaramaz to zbyt wiele dla Energi Czarnych, którzy mimo wszystko są dużo lepsi niż ich końcowy bilans i miejsce w tabeli.

Typ Tomasza Jankowskiego: 3:1

Faworyt w tej parze jest tylko jeden. Zespół z Włocławka nie przegrał w lidze tak długo, że aż nie pamiętam, kiedy to się stało ostatni raz. „Czarne Pantery” prezentują się solidnie, ale siła fizyczna i szeroki skład dają przewagę Anwilowi.

Typ Marcina Murasa: 3:1

Rywalizacja dwóch trudnych do zdobycia twierdz, jednak w tym sezonie ta w Słupsku parę razy została zdobyta. Dlatego myślę, że i Anwilowi raz uda się ta sztuka. Kluczowe dla tej serii może być to, czy trener Igor Milicić będzie miał do dyspozycji Michała Chylińskiego.

Typ Adama Romańskiego: 3:0

Mam wrażenie, że to będzie ta seria, w której walka jest wyrównana przez trzy mecze, ale kończy się za każdym razem wygraną tego samego zespołu. W każdym play-off coś takiego się zdarza. Anwil - jak żaden inny zespół w tym sezonie - pokazał sztukę wygrywania trudnych meczów. Ma dużo rozwiązań, wiele gwiazd i bardzo dobrą obronę. To przesądzi.

 

Stelmet BC Zielona Góra (2) - Polpharma Starogard Gdański (7)

Typ Grzegorza Chodkiewicza: 3:0

Ekipa ze Starogardu już odniosła sukces. Na Stelmet BC ma jednak za mało atutów. Taktyka tej fazy rozgrywek wymusza na zielonogórzanach szybkie jej zakończenie.

Typ Rafała Jucia: 3:0

Mimo że Stelmet BC zakończył sezon zasadniczy na drugim miejscu, to dla mnie jest wciąż głównym faworytem do mistrzostwa. To bardzo doświadczona drużyna z najlepszym polskim składem. Po słabej końcówce sezonu zasadniczego koszykarze trenera Artura Gronka na pewno będą zmobilizowani, żeby przejść przez ćwierćfinały jak najszybciej. Sporym wzmocnieniem w perspektywie play-off jest powrót Przemysława Zamojskiego.

Typ Tomasza Jankowskiego: 3:0

Ambitna i waleczna ekipa z Kociewia zasłużenie wywalczyła siódmą pozycję w rundzie zasadniczej. Nawet jednak na własnym parkiecie w starciu z podrażnionym Stelmetem BC będzie na straconej pozycji.

Typ Marcina Murasa: 3:0

Trudno tutaj typować inaczej, choć pewnie na Kociewiu liczą na to, że może uda się choć raz zaskoczyć mistrzów Polski. Ale Stelmet BC na pewno jest trochę podrażniony po ostatnich porażkach, a nie zapominajmy, że zraniony tygrys jest bardzo groźny.

Typ Adama Romańskiego: 3:1

Mało kto docenia Polpharmę, ale trzeba zaznaczyć, że ten zespół gra solidną, dobrze wymyśloną i wypracowaną treningami koszykówkę. Ma również przytomnego rozgrywającego zdobywającego punkty (Marcin Flieger), najszybszego z piłką gracza ligi (Anthony Miles) oraz prawdziwego, wielkiego centra (Martynas Sajus). Nie brakuje też w drużynie weteranów, co to się play-off byle komu kłaniać nie będą. Może wystarczyć na jedno - ewentualnie dwa - zwycięstwa, ale oczywiście awans do półfinału to byłaby największa sensacja w PLK od lat.

 

BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (3) - MKS Dąbrowa Górnicza (6)

Typ Grzegorza Chodkiewicza: 3:1

Ostrowianie dobrze grają w hali MKS, mają bardziej doświadczonych graczy i przewagę w strefie podkoszowej.

Typ Rafała Jucia: 3:1

MKS bardzo dobrze gra w domu (bilans 13-3 w sezonie) i powinien urwać co najmniej jedno spotkanie w tej serii. Jednak BM Slam Stal, zwłaszcza po efektownym zwycięstwie nad Stelmetem BC, nie jest kopciuszkiem, a pełnoprawnym pretendentem do mistrzostwa. Mamy tu ciekawy pojedynek bałkańskich trenerów (Emil Rajkovik kontra Drażen Anzulović), więc można liczyć na sporo niespodzianek i taktycznych szachów.

Typ Tomasza Jankowskiego: 3:2

Zespół z Dąbrowy Górniczej postawi twarde warunki gry w obronie. Jeśli wpadną trójki, będzie ciekawie. Doświadczonej ekipie z Ostrowa dobrze zrobi mocne przetarcie przed walką o medale. Warunki fizyczne na każdej pozycji to ogromna przewaga.

Typ Marcina Murasa: 3:1

Play-off to czas weteranów, a tych więcej w swoim składzie ma BM Slam Stal. Oczywiście, muszą oni też wytrzymać fizycznie intensywność serii, ale na pierwszą rundę starczy im jeszcze sił. Ciekawy będzie pojedynek rozgrywających, ale kluczową kartą w tym rozdaniu będzie Król (i to nie ten ze Szczecina).

Typ Adama Romańskiego: 1:3

Ogromnie doceniam to, w jaki sposób z 13. miejsca w poprzednim sezonie BM Slam Stal awansowała na trzecie. Świetny zespół, dobre pomysły, znakomite gwiazdy. Uważam jednak, że gra w play-off przeciwko dąbrowianom będzie dla ostrowian wyzwaniem. MKS - jak mało kto w PLK - ma równie wysoki zespół jak Stal, co powoduje, że może w obronie i ataku zastosować środki, które nie były dostępne dla innych. To oczywiście nie wystarczyło na Stal w rundzie zasadniczej (dwie wyraźne porażki), ale w końcu jakaś sensacja w ćwierćfinale musi być. A o MKS ktoś mi niedawno słusznie powiedział: „Nie wyglądają, niby nic nie grają, ale jakoś ciągle wygrywają”…

 

Polski Cukier Toruń (4) - Rosa Radom (5)

Typ Grzegorza Chodkiewicza: 2:3

Ciekawy pojedynek topowych polskich trenerów. Zadecydują polscy gracze i Rosa wygra decydujące starcie.

Typ Rafała Jucia: 1:3

Zdecydowanie najciekawsza para ćwierćfinałów. Polski Cukier zdobył przewagę własnego parkietu w play-off za sprawą fantastycznego początku sezonu, ale to już dziś inna drużyna. Rosa wygrała 7 z 8 ostatnich meczów sezonu zasadniczego i jest na fali. Obie drużyny grają dobrze w obronie, ale Rosa ma więcej atutów w ataku.

Typ Tomasza Jankowskiego: 3:2

Drużyna z Torunia nie zachwyca już tak, jak na początku sezonu. Rosa to walcząca zawsze do końca i nieprzewidywalna ekipa. Szykuję się na przełamanie przewagi własnego parkietu.

Typ Marcina Murasa: 1:3

Przesądni mieszkańcy Radomia twierdzą, że forma Rosy jest tym lepsza, im dłuższą brodę ma trener Wojciech Kamiński. Gdyby Rosie udało się w tym roku zdobyć mistrzostwo, może koszykarze zamiast siatki z obręczy obcięliby właśnie tę brodę? Ale pomijając ludowe obyczaje i zabobony wydaje się, że kluczowa w tej serii może być ławka rezerwowych. A tę dłuższą i lepszą ma Rosa.

Typ Adama Romańskiego: 2:3

W opinii większości fachowców faworytem jest tutaj wicemistrz Polski, choć przecież to torunianie mieli świetny początek sezonu zasadniczego i nie najgorszy koniec, po wzmocnieniu Cheikhem Mbodjem. Mam wrażenie, że w rywalizacji akurat z tym rywalem atuty Polskiego Cukru w grze pod kosz zostaną mocno zniwelowane przez twardą obronę radomian. Również styl gry Rosy w ataku, wobec którego torunianie mogą być zmuszani do obniżania składu, będzie dla nich kłopotem. Niech to będzie długa i pasjonująca rywalizacja, bo zawodników, których ogląda się z przyjemnością (także polskich!), w tej parze nie brakuje.

 

01:15, adrom72
Link Dodaj komentarz »
Podsumowanie sezonu zasadniczego PLK 2016/2017 (z 2 maja)

[też można zweryfikować - gdzie się pomyliłem w play-off - tekst sprzed ćwierćfinałów]

 

Sezon zasadniczy #plkpl w 34 pozytywnych akapitach. Trochę o drużynie i trochę o postaciach, nie zawsze najlepszych.

 

  1. Anwil Włocławek

Dla mnie faworyt do mistrzostwa, nawet po stracie kontuzjowanego Michała Chylińskiego. Anwilowi brak tylko zawodników do blokowania rzutów, ale bez tego można żyć przy odpowiedniej obronie. Ciekaw jestem, czy teraz Igor Milicić będzie równie cierpliwy i pewny swego jak podczas rundy zasadniczej.

Postać: Kamil Łączyński. 28-letni zawodnik z Warszawy jest pierwszym i najważniejszym rozgrywającym najlepszej drużyny ligi. Nikt nie ma prawa go nie doceniać i umniejszać. A teraz arcyciekawy sprawdzian w play-off, gdzie od pierwszej rundy na swojej pozycji będzie miał wielkie wyzwania.

  1. Stelmet BC Zielona Góra

Puchar Polski pokazał, że są takie weekendy, kiedy nie ma na nich mocnych. Play-off to jednak nie weekend. Nie zdziwi mnie ani kolejne 10-0, ani spore kłopoty z obroną tytułu. Z ciekawością będę obserwował najważniejsze chwile unikalnego eksperymentu pt. „debiutant na trenera mistrza”. Zachowania trenerskie, boiskowe i pozaboiskowe, Artura Gronka będą kluczowe dla powodzenia mistrzów.

Postać: Łukasz Koszarek. Świetny. Niewiarygodnie najważniejszy. Nie, żeby to dziwiło. Ale jeśli będzie miał słabszy play-off, albo nie da rady pozbierać kolegów w szatni do jednej, wspólnej kupy, może nadchodzić ciężki miesiąc dla Stelmetu. Prawie nie mam wątpliwości, że nic takiego mistrzom nie grozi.

  1. BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Awans o 10 pozycji w hierarchii ligowej w ciągu roku to wielki sukces. Odrodzenie wielkiej miłości do wielkiej koszykówki w Ostrowie Wielkopolskim - jeszcze większy. Mają w Stali gwiazdy, które mogą wygrywać trudne mecze, więc jest duża szansa na sezon, jakiego nigdy nie było.

Postać: Shawn King. Zawodnik z wysp St. Vincent i Grenadyny mówi jak rastaman z Jamajki, ale jest pod koszem twardy jak Tim Duncan z nieco bliższych Wysp Dziewiczych. Karaibskie klimaty będą kluczowe dla sukcesu w play-off, bo moim zdaniem King jest w Stali nie do zastąpienia. Czy bark będzie boleć?

  1. Polski Cukier Toruń

Znakomity początek sezonu nie może przykryć tego, że torunianie od 5 grudnia wygrali tylko jeden (!) mecz z zespołem, który zagra w play-off (w lutym ze Stelmetem). I odwrotnie - słaba druga część sezonu nie może przykryć tego, że to nadal ciekawy do oglądania i mający sporo atutów zespół.

Postać: Krzysztof Sulima. Nieco w cieniu największych gwiazd z USA, ale to on może być kolejnym Polakiem spoza reprezentacji w dobrej zagranicznej lidze. Ponoć jest zainteresowanie. Świetnie nadaje się do nowoczesnej koszykówki nieco mniejszych (niż 20 lat temu) podkoszowych ludzi.

  1. Rosa Radom

Jak słusznie zauważył Jakub Wojczyński, gdyby ostatni rzut dogrywki radomskiego meczu ze Stelmetem wpadł do kosza, Rosa byłaby druga, a cały play-off wyglądałby inaczej. Rosa ma zawodników, którzy chcą zawojować świat, dobry klimat i Wojciecha Kamińskiego, który doświadczeniami w roli głównego trenera w PLK przebija o prawie 200 meczów kolejnych pretendentów z ósemki. Czy to wystarczy na choćby półfinał?

Postać: Filip Zegzuła. Co za gość! W sezon wchodził w cieniu, a na razie zakończył go 11 punktami w Zielonej Górze i tytułem MVP pierwszej ligi za grę w rezerwach. Nie zna słowa trema i dlatego w play-off może jeszcze bardziej pomóc.

  1. MKS Dąbrowa Górnicza

Fenomen tego zespołu w pełni będzie można ocenić w play-off, w rywalizacji z ostrowianami. Nikt nie wie, jak oni to robią. Nie ma tu gwiazd, ale jest bogaty zestaw zawodników i system z pomysłami trenera Dražena Anzulovicia. Wszystko może nieco w starym stylu, ale może być zabójcze. Już teraz bardzo mało brakowało do znacznie wyższego miejsca.

Postać: Bartłomiej Wołoszyn. Po cichu najlepszy Polak w bogatym zestawie MKS. Więcej punktów i lepsza skuteczność niż Piotr Pamuła, zbiórki, obrona, sporo asyst, bieganie do kontry. Dobry sezon.

  1. Polpharma Starogard Gdański

Sukces ogromny. Pokazuje, że kiedy podstawowe sprawy zrobi się jak należy, inteligentnie i cierpliwie, koszykarscy bogowie ześlą zbawienie. Hala rurowa w Starogardzie znów wibruje i o to w tej zabawie chodzi.

Postać: Uroš Mirković. Można mówić długo o Marcinie Fliegerze, Anthonym Milesie, Martynasie Sajusie, ale mi zaimponował akurat 35-letni Serb. Wciąż niebywale wszechstronny i łatający wiele luk w grającym mądrzej jak on zespole.

  1. Energa Czarni Słupsk

Wielkie zamieszanie w klubie, o którym nie warto wspominać, przyczyniło się do spadku na ósme miejsce, ale play-off znów jest i przed rywalizacją z Anwilem nic nie jest pewne. Ciekawe, jak poprowadzi klub nowy prezes, czy będzie zmiana koncepcyjna. I czy Chavaughn Lewis z Anthonym Goodsem będą mijać wystarczająco często, żeby ograć lidera?

Postać: Marcus Ginyard. Kibice Czarnych wysyłali go do domu przez większość sezonu, podobnie jak trenera Robertsa Štelmahersa, ale moim zdaniem bez Amerykanina trudno sobie wyobrazić myślenie o sukcesie w play-off z Anwilem. Mimo okazjonalnych klopsów, brałbym go do każdego zespołu.

  1. Trefl Sopot

Kiedy w końcu zmienił się trener, było za późno. Szkoda, że play-off odbędzie się bez kilku hiperofensywnych zawodników Trefla, których przyjemnie się ogląda. Oby wreszcie ten klub zaczął naprawdę stawiać na młodych.

Postać: Anthony Ireland. Mam słabość do strzelców tych rozmiarów, więc grę Amerykanina szczerze podziwiałem. Ciekawe, gdzie teraz poniosą go drogi kariery.

  1. PGE Turów Zgorzelec

Wielkie rozczarowanie. Trener Mathias Fischer sprawiał znakomite pierwsze wrażenie, ale został wrzucony na minę, a na dodatek mocno osamotniony. Nie chce się wierzyć, że klub z takim sponsorem, halą i kibicami może jeszcze dłużej pozostać poza ósemką.

Postać: Michał Michalak. W liczbach indywidualnych praktycznie powtórzył sezon 2014/2015, kiedy z Treflem zajął ósme - czyli wyższe - miejsce. Ale wydaje się, że teraz jest bardziej gotowy do skoku na Europę.

  1. King Szczecin

Po szóstym miejscu w poprzednim sezonie szczecinianie stali się ofiarą rosnącej kolejki przed sklepem z napisem „play-off”. Nazwiska były, ale się tym razem w zespół nie złożyły. Bardzo jestem ciekawy zapowiadanej przebudowy i kolejnego podejścia.

Postać: Paweł Kikowski. Już we Włoszech, gdzie w dwóch pierwszych meczach rzucił 30 punktów. W grze Kinga w ataku, w której nigdy nie zapalało się nawet żółte światło (o czerwonym nie wspominając), odnajdywał się znakomicie.

  1. Miasto Szkła Krosno

Ekscytujący i zwycięski zespół z Chrisem Czerapowiczem do lutego, niestety bez niego wygrał przez 2,5 miesiąca tylko z dwiema najsłabszymi drużynami ligi oraz Treflem Sopot. W kolejnym sezonie Michał Baran będzie mógł potwierdzić, że jest nową gwiazdą trenerską w PLK.

Postać: Kareem Maddox. Kilku ciekawych zawodników pokazało się w Mieście Szkła, ale dla mnie najbardziej interesujące jest, dokąd teraz pójdzie wszechstronny skrzydłowy, który wznowił karierę po trzech latach.

  1. Asseco Gdynia

10 wygranych meczów w sezonie, pierwszy od przenosin klubu do Gdyni brak play-off, a tu sypią się nominacje na trenera roku i MVP… Ja jestem rozczarowany, nawet biorąc pod uwagę, że drużynę opuścił przed końcem sezonu Filip Matczak. Ale dobry wizerunek klubu jest zdecydowanie bezcenny.

Postać: Marcel Ponitka. Oczywiście znakomity był Krzysztof Szubarga, kilku kolejnych zawodników zrobiło ogromne postępy, ale najciekawszy był dla mnie rozwój 20-letniego Ponitki. Na razie jest na etapie solidnego ligowca z ogromnymi perspektywami.

  1. AZS Koszalin

Drugi z rzędu sezon, który nikogo w Koszalinie nie zadowolił. Co gorsza, chyba trzeba będzie znów zacząć od nowa.

Postać: Igor Wadowski. Niewiele pozytywów indywidualnych w tej drużynie, ale przynajmniej na końcu sezonu kilka dobrych meczów zagrał 21-latek, który powinien w PLK iść do góry.

  1. TBV Start Lublin

Nie jestem pewien, czy zajęcie 15. miejsca można uznać za sukces, ale Lublin przynajmniej nie stracił prawa gry w PLK. Może trener David Dedek da kontynuację i wiarygodność temu klubowi.

Postać: Stefan Balmazović. Po wielu latach na peryferiach serbskiej koszykówki zagrał solidny sezon w PLK. Niewiele, ale na tym tle sporo.

  1. Siarka Tarnobrzeg

Skoro miało być pozytywnie, to przejdźmy do postaci…

Postać: Tomasz Wojdyła. Fenomen. Zakończył sezon, w wieku niemal 40 lat, grając 40 minut i zdobywając 30 punktów w zwycięskim meczu. Nie jest to co prawda rekord (Michael Ansley jeden dzień przed 42. urodzinami rzucił 37 punktów dla Polonii Warszawa), ale jestem ciekaw, czy ktoś w PLK zdecyduje się na powierzenie weteranowi roli podkoszowego zmiennika w przyszłym sezonie.

  1. Polfarmex Kutno

Zawsze z przyjemnością przyjeżdżało się do Kutna, ale w tym klubie skończyły się pieniądze. Szkoda. Mam nadzieję, że teraz w pierwszej lidze będą wykorzystywane doświadczenia młodych zawodników wprowadzanych do gry przez Krzysztofa Szablowskiego.

Postać: Jacek Jarecki. Po wielu latach wreszcie taki sezon w ekstraklasie, którego można było oczekiwać już dawno. Dobra propozycja dla lepszych drużyn PLK na zawodnika do zadań.

 

01:15, adrom72
Link Dodaj komentarz »
Reaktywacja po latach...

Hello?

Sprawdzam czy to jeszcze działa...

Powitało mnie napisem:

 

  • Dni od ostatniego wpisu

    2596

 

Format bloga już chyba umarł, ale ja potrzebuje miejsca, gdzie nieco dłuższe teksty da się wkleić.

Patrząc w dół, cofnąłem się w czasy, kiedy Prokom grał w ósemce Euroligi. Trenerem kadry zostawał Igor Griszczuk. Tego, co tam pisałem i mówiłem, się nie wstydzę po latach.

Teraz niech to będzie tylko miejsce na publikację dłuższych rzeczy, które nie mieszczą się na twitterze. Dla czytelności. No to jazda. Wklejam kilka ostatnich dzieł i potem najnowsze. Za kilkanaście godzin pojawią się typy ekspertów Polsatu Sport na półfinały play-off.

Graficznie i linkowo z prawej na razie zostaje, co było. Pomnik. Stare jak ja. No to zaczynamy ponownie...

 

01:09, adrom72
Link Komentarze (1) »