RSS
niedziela, 11 maja 2008
Tylko typ
No i nie zdążyłem. Miałem opisać choćby w kilku zdaniach, co widziałem w Sopocie, co widziałem na filmie ze Świecia z meczu 4, co się stało w Zgorzelcu, ale teraz - 25 minut przed meczem w Świeciu - meczem numer 6 - mogę tylko dać typ:

Polpak - Prokom -4

Wydaje mi się bowiem, że ta seria się dzisiaj skończy. W Sopocie widziałem bowiem Prokom już ogarnięty i gotowy do gry. Zdecydowanie lepszy w obronie, mający filar defensywny pod koszem (z elementami ataku) w Pape Sowie i mający więcej spokoju od trenera i zaufania dla kluczowego rozgrywającego Mustafy Shakura od trenera Tomasa Pacesasa. To powinno dzisiaj zostać powtórzone i dać czwartą wygraną.

A Polpak? Jeśli znów da się wyprowadzić z równowagi sędziom (wszystko jedno czy po słusznych czy niesłusznych decyzjach), zwłaszcza jeśli będzie to dotyczyło nie tylko trener Mihailo Uvalina ale i patrzących na niego zawodników (Bobby Dixon zawalił w czwartek), to nie da rady. Zobaczymy. Zapraszam do TV4 od godz. 15.

PS. Help! Od dwóch dni nagle (łączę się przez iplus) przestałem widzieć strony plk.pl, pzkosz.pl i plkk.pl (to jeden serwer). Nie ładują się! Wszystko inne działa, a to nie. Wszystko jedno czy w IE, czy w Mozilli czy w Operze. O co chodzi? Pomóżcie!

14:51, adrom72
Link Komentarze (31) »
wtorek, 06 maja 2008
Po czterech półfinałach, czyli kilka słów o systemach
3:1 prowadzi Turów ze Śląskiem, a w półfinale Prokom - Polpak jest 2:2. Ciekawe półfinały? Ciekawe. A na pewno pouczające.

Najpierw o Turowie, bo tu prościej. Typowałem dwa zwycięstwa zgorzelczan we Wrocławiu i scenariusz powtórkowy z poprzedniego sezonu się zadziwiająco sprawdza. Czy już jest po serii? Moim zdaniem tak, a głównymi argumentami są dla mnie nie tylko obserwacje boiskowe, ale bardzo ciekawe wywiady z trenerem Rimasem Kurtinaitisem i rozgrywającym Rashidem Atkinsem . Ciekawe, bo przerażające. Jeśli ktoś jest kibicem Śląska to musi być załamany, bo widać wyraźnie, że w tym zespole dzieje się źle. W obliczu kryzysu, jakim jest porażka, wszystko się rozsypało jak domek z kart i jeden na drugiego patrzy wilkiem. Jakże inaczej na taką sytuację zareagował Turów - co wiele mówi o klasie trenera Saso Filipovskiego i jego 'systemie' - o czym jeszcze więcej niżej.

Cieszę się jak wszyscy z tego, że Paweł Mróz w tej serii okazał się być po prostu koszykarzem, a nie tylko zagubionym we wszechświecie meteorem. Dla mnie to tylko inspiracja do myślenia, ilu takich jak on jeszcze krąży po naszej galaktyce...

Ale to temat naprawdę poboczny. Z istotnych: dobry koszykarz - ciężko pracujący, dobrze prowadzony i ustawiany przez trenera (wspomożonego świetnym skautingiem asystentów), z pomocą partnerów z zespołu - zawsze udowodni swoją wyższość nad grającym bez pomysłu i bez wsparcia 'talentem'. Tak, tak, mówię o rywalizacji Dragisy Drobnjaka z Jaredem Homanem. Aż trudno uwierzyć, co Słoweniec robi z Amerykaninem w tej serii. Aż korci, żeby zastanowić się, czy Homan inaczej wyglądałby w koszulce Turowa? Jak wtedy by grał? A jak grałby Drobnjak w Śląsku?

Dla mnie w tej serii jest już po wszystkim. W piątym meczu Turów powinien wygrać wysoko. Ale oczywiście - może zdarzyć się cud, choć patrząc na miny koszykarzy Śląska ('Ja chcę do domu!') trudno w to uwierzyć. To byłaby dopiero heca, gdyby wygrali. Może przekona ich to, że nawet jak przegrają i tak będą musieli grać o trzecie miejsce... :)

--

W Świeciu doszło mimo wszystko do niespodzianki, bo każda wygrana Polpaku taką jest. Kilka razy mówiłem (w różnych miejscach) i pisałem o tym, że w tych półfinałach grają zespoły systemowe z zespołami 'poszukującymi'. W Turowie i Polpaku rządzi system (narzucony przez trenerów Filipovskiego i Uvalina), który - jak się okazało przy kontuzji Logana - działa całkiem nieźle nawet wtedy, kiedy wypada z niego jakieś ogniwo. W rywalizacji Turowa ze Śląskiem łatwo było moim zdaniem dojść do tego, jak to się skończy, bo w tym przypadku zespół lepszy (bo droższy, albo odwrotnie - droższy bo lepszy, jak kto woli) ma lepszego trenera i ten system, o którym mowa.

W przypadku Polpaku i Prokomu sprawa jest bardziej skomplikowana. Uvalin ma system, zespół gra za każdym razem tak samo, są ustalone zadania i hierarchia. Tymczasem w Prokomie trwa chaos, zmienne zadania, zmienne rotacje, różne koncepcje. Także kontuzje komplikują sprawę, ale jak to przy braku systemu - czasami kompletnie rozwalają zespół.

Nie mówię, że trener Tomas Pacesas jest słabszy od Mihajlo Uvalina. To będzie można z całą pewnością ocenić dopiero po tej serii, a może nawet po sezonie. W półfinale na pewno jednak widać wyraźnie brak doświadczenia Litwina. Widać też frustracje w kontaktach z zawodnikami. Widać, że Pacesas chce być bardzo 'anty-Kijewskim', ale widać też wyraźnie, jakie zalety miał Kijewski. Na przykład taką, że w kluczowych momentach walki w play-off stawiał po prostu na najlepszych pięciu, ewentualnie sześciu zawodników. Niewiele z nimi rozmawiał, nie krzyczał na nich, po prostu ufał. I oni zapewniali mu mistrzostwo Polski, w końcu to wielkie, sowicie opłacane gwiazdy. Tymczasem Pacesas (anty-Kijewski) ściąga ich i wciąga na boisko i z boiska, często opieprza (wybaczcie, nie da się tego inaczej nazwać), ciągle kombinuje, szuka dobrej koncepcji, zmieniając te koncepcje dość często. Słowem - nie ma systemu, a raczej jego systemem jest szukanie pomysłów na bieżąco.

Czy to się okaże skuteczne? Nie jest to wykluczone, ale z meczu na mecz - tak jak w rywalizacji z Anwilem a także z Czarnymi - koszykarze Polpaku będą coraz pewniejsi siebie i coraz mocniejsi. Tak to już jest z systemowymi zespołami. Na pewno w czwartek będzie w Sopocie świetny mecz, który wiele powie o tym, z czego jest zrobiony Prokom w tym sezonie. I odpowie - być może pozytywnie - na wiele pytań krążących wokół Tomasa Pacesasa jako trenera.

A dla Polpaku - wielkie brawa. Prezes Stefan Medeński jeszcze w sobotę kręcił z niedowierzaniem głową myśląc o szansach swojego zespołu, ale chyba teraz nabrał wiary. Fascynująca jest ta podróż świecian i naprawdę powinna być inspiracją dla kilku innych klubów. Pod hasłem - jak to robić i z kim robić.

I na koniec jeszcze jedna refleksja. Jak Prokom broniąc tytułu, czyli będąc euroligową potęgą, spisywał się w play-off.

2005 - Polpharma 3:0, Turów 4:1, Anwil 4:2 - łącznie 3 porażki

2006 - Polpharma 3:0, Czarni 3:0, Anwil 4:1 - łącznie 1 porażka

2007 - Polpharma 3:1, Anwil 4:3, Turów 4:1 - łacznie 5 porażek

2008 - tuż za połową półfinału już 3 porażki w pozycji bardzo mocnego faworyta i perspektywa gry z faworytem-Turowem...

I to właśnie na potwierdzenie tezy o wyjątkowej 'śmiertelności' Prokomu w tym sezonie, w opozycji do Prokomu-nie-do-pobicia (bo mającego Wójcika, wielkiego centra i superrozgrywającego) w poprzednich latach.

--

Z przyjemnością rozliczę się z typów z dwóch dni, bo udało mi się przewidzieć wszystkich czterech zwycięzców w meczach od piątku do poniedziałku. Łącznie zdobyłem pięć punktów, a w typach z dwóch topików znalazłem wielu zawodników z dużo gorszymi wynikami. Ale tez kilku niezłych - cycki3 5 punktów za mecze trzecie, pawel 5 punktów za mecze czwarte, a AZS Fans sześć punktów za wszystkie cztery. Gratulacje.

No to teraz się sprawdźmy na meczach piątych.

Moje typki:

Środa: Turów - Śląsk +27

Czwartek: Prokom - Polpak -5

Komentarz? Pierwszy typ to kalka - tyle dokładnie było rok temu w meczu numer 5 w półfinale Turów - Śląsk... :) A co!

A w Sopocie? Długo się zastanawiałem. Moja nieodparta, odwieczna i chyba zrozumiała chęć na niespodziankę jest jednak silniejsza niż myślenie rozsądkowe. Widziałem dwa mecze w tej serii tylko, oba przegrane przez Polpak, ale i w nich świecianie grali dobrze. Jak pisałem wyżej, ich system może dać sukces w Sopocie. Dlatego nieco przekornie stawiam na Polpak, ale jeśli on wygra, to na pewno w meczu 6 stawiam na Prokom. Taki absurd, ale oby ta ciekawa seria trwała jak najdłużej.

Aczkolwiek wynik typu +25 dla Prokomu w ogóle mnie w czwartek nie zdziwi. To tylko będzie znaczyło, że mistrzowie wreszcie doszli do normy. Właśnie - przypomniało mi się, Igor Milicić w czasie telewizyjnego wywiadu po meczu 2 dwa razy powiedział głośno i wyraźnie, że Prokom ma sporo kłopotów w zespole. Ciekawe, co miał na myśli? Bo w wielu sprawach w tym wywiadzie miał rację - na przykład w tym, żeby z oceną organizacji gry (czyli pracy rozgrywających, a także trenera) poczekać do końcowych rezultatów.

No to do zobaczenia w Sopocie. Wasze typy? Czekam!

--

Najbliższa transmisja telewizyjna z meczu DBE - w niedzielę w TV4 (!) o godz. 15 z szóstego meczu Polpak - Prokom. Dlaczego nie ma wcześniej transmisji z meczu numer 5 ze Zgorzelca lub Sopotu? Nie wiem, taka decyzja szefów stacji. Miałem wcześniej informację z Polsatu, że mamy się szykować na wyjazd w środę lub czwartek, ale niestety nic z tego nie wyszło. Nic więcej na ten temat nie mam do powiedzenia, możecie się znęcać do woli.

Ktoś również mi dołożył, że nie znęcam się nad Śląskiem Wrocław, kiedy torpeduje kolejne 'dni transmisyjne' (np. ostatnią niedzielę). W Śląsku twierdzą, że nie mają hali w te dni (także w najbliższą sobotę) i to jest lepszy nieco argument niż 'potrzebujemy trzech dni wolnego przed Euroligą' albo 'nie możemy grać w niedzielę bo tak i już'. Zresztą Prokom swoje winy zmył po części godząc się na rozegranie czterech meczów ćwierćfinałów w pięć dni, właśnie pod telewizję. A to wrocławianie byli na początku sezonu autorami największych wpadek we współpracy z mediami (w tym słynne 'gramy w piątki bo tak'), więc swoje już zebrali także ode mnie.

Ale tak w ogóle to już nie mam siły na wchodzenie w te przepychanki. Polsat ma swoją politykę, liga swoją, związek swoją, każdy klub swoją, a po co ja wkładam swoje paluszki w te zawiasy to naprawdę czasami nie wiem. Bo przecież żadnej z tych instytucji nie reprezentuję swoim głosem, dla niektórych pracuje jako szeregowy, pełen pokory pracownik i tyle. Czasami tu na blogu mi się wydawało, że warto dać głos w sprawie, którą nazywam 'dobrem polskiej koszykówki'... Ale czasami czuję się jak wołający na puszczy. Zresztą - może właśnie pojadę sobie na rowerze na jakąś puszczę i powołam? Na pewno będzie przyjemniej. :)

--

PS. Kieplinku drogi - mój adres mailowy zawsze ten sam, wynika choćby z nicka tu na blogu - adrom72@gazeta.pl.

PS2. Niedługo po wpisaniu tego co powyżej przyszedł news - Atkins i Homan poza Śląskiem, wyrzuceni. Cóż - to trochę objaw bezradności klubu z Wrocławia. Dziwi mnie ta nagonka na Amerykanów, dziwi mnie to, że bezradny na boisku zespół jest oskarżany o sabotaż i lekceważenie obowiązków. Ja miałem wrażenie, że zespołowi zabrakło wsparcia i zareagował na to naturalnie - próbą gry w stylu 'to ja sam to załatwię' i kiedy to spotkało się ze zrozumiałą klęską - wzruszeniem ramion. Nie wierzę, że osłabiony znacząco Śląsk dzisiaj nagle wyrwie zębami wygraną w Zgorzelcu. Braku umiejętności sportowych raczej się nie zatuszuje. Ale zobaczymy...

PS3. Kolega Stinger tu i ówdzie naśmiewa się, że wieszczyłem koniec szkoły bałkańskiej w koszykówce, a teraz gloryfikuję Uvalina i Filipovskiego. To są dobrzy trenerzy ze szkoły bałkańskiej, to prawda, ale z innych szkół trenerskich jakoś niestety nie zobaczyliśmy nawet średniaków do tej pory w Polsce. Chciałbym czegoś takiego doczekać. 

15:27, adrom72
Link Komentarze (49) »
niedziela, 04 maja 2008
Przed poniedziałkiem

Dzisiaj przedruk z napisanego właśnie teksty do Gazety Sport. A także specjalnie na bloga - typki na poniedziałek:

Śląsk - Turów -9

Polpak - Prokom +4

Wasze? 

 

Sztuka podgryzania

Po dwóch meczach było 1:1. Po trzech meczach - i wygranych na wyjazdach - faworyci półfinałów Dominet Bank Ekstraligi prowadzą znów - teraz 2:1. Ale czy mogą być pewni swego?

Piątkowo-sobotnie mecze półfinałowe numer trzy pokazały, że teoretycznie wszystko wraca do normy. Podział w tych półfinałach rysuje się bowiem w sposób jasny - w każdej parze jest faworyt (odpowiednio Turów i Prokom) i jest podgryzający go pretendent (Śląsk i Polpak). Dodałbym - podgryzający w tym sezonie w sposób bardzo efektowny.

Wrocławianie w pierwszej połowie piątkowego meczu dali popis twardej obrony i sprytu w ataku, więc zasłużenie prowadzili 13 punktami. W drugiej części nie potrafili jednak zatrzymać Turowa, który dokonał odpowiednich retuszy w sposobie gry i dość łatwo wygrał. Kłopot Śląska to nierówność (lub zawód) największych gwiazd. Słabo gra Jared Homan, środkowy z ambicjami sięgającymi NBA, który na razie nie radzi sobie z Dragisą Drobnjakiem. Kapryśna - nawet w trakcie jednego meczu - jest forma rozgrywających Rashida Atkinsa i Dawana Robinsona. A Torrell Martin po kontuzji błyszczy tylko w pojedynczych akcjach. Dlatego jadący równo i z sensem zgorzelecki czołg w tej rywalizacji dla mnie jest wyraźnym faworytem.

W Świeciu wszyscy głośno mówią, że na ich warunki i możliwości Polpak zdobył już w tym sezonie mistrzostwo świata. Pokonanie Anwilu w ćwierćfinale i jedno zwycięstwo nad Prokomem w Sopocie w półfinale rzeczywiście można tak odebrać, ale patrząc na boisko w sobotę wcale nie było widać zadowolenia z osiągniętych celów. Także rzucając okiem poza parkiet, gdzie trener Mihailo Uvalin szalał bez ustanku, w upalnej atmosferze tracąc kolejne litry wody. Oj, on nie wygląda na kogoś, kto nie widzi szans na pokonanie mistrzów Polski, co zresztą podkreślał po meczu na konferencji prasowej.

Oczywiście, Polpak w sobotę przegrał, bo Prokom miał lepszych (bo droższych) zawodników, którzy w kluczowych akcjach wykorzystali swoje doświadczenie. Miał wprowadzającego spokój Igora Milicicia, miał twarde łokcie Jovo Stanojevicia pod koszem, miał niesamowicie opanowanego Donatasa Slaninę na obwodzie. Tego dnia nie mógł co prawda liczyć na Milana Gurovicia, ale punkty Serba okazały się niepotrzebne. Jednak Polpak cztery razy miał już w tym meczu ponad 10 punktów straty i za każdym razem doganiał sopocian. Za każdym razem coś wymyślił, za każdym razem coś wyrwał. Imponujące.

Zawodnicy Polpaku nie zawodzą, do żadnego z nich nie można mieć pretensji, każdy robi swoje. A ponieważ granie "swojego" w długiej serii play-off ma znaczenie, to zespół ze Świecia wydaje mi się być bliżej kolejnej wygranej nad mistrzami, która mogłaby doprowadzić do meczu numer 6, a potem może do meczu 7. A przy zagęszczeniu meczów półfinałowych (w tej parze kolejne zaplanowano na poniedziałek, czwartek, niedzielę i na koniec środę) może to dać zadziwiające efekty. Ale czy podgryzanie świeckie może dać sensację i awans do finału? Na razie wątpię, ale w tę edycję Polpaku wątpić nie należy.

12:06, adrom72
Link Komentarze (29) »
piątek, 02 maja 2008
Półfinałowe zwroty, czyli zmierzamy do 4:2?
W sumie to zgodnie z moim typowaniem... Ale jednak wymyślić sobie coś w skrytości ducha, a później zobaczyć realizację - to zupełnie co innego. :) Nawoływałem, żeby te półfinały były ciekawe - no to są. Po dwóch meczach po 1:1 w obu parach. A typowałem - dla przypomnienia - 4:2 dla Turowa i 4:2 dla Prokomu...

Szok to na razie nie jest, choć porównując potencjał Prokomu i Polpaku (zwłaszcza!) - powinien być. O ile szanse Turowa i Śląska w półfinale wydają się być dość zbliżone, to eliminacja Prokomu z walki o tytuł na tym etapie byłaby wielkiem szokiem.

Na obu meczach numer 2 nie byłem - trzeba było wreszcie kota w Warszawie odwiedzić, no i co dwa dni kursować między Zgorzelcem a Sopotem to też chyba za dużo. Są jednak świadkowie, że po pierwszym meczu w Sopocie (a nawet przed nim) zakładałem, że Polpak padnie w spotkaniu numer 1, ale w drugim powalczy. W lidze typerów postawiłem nawet na wynik +1, wierząc w walkę, ale nie w wygraną. A jednak! Świetne prowadzenie zespołu, pomysły, rozdanie ról w zespole i egzekucja ustaleń - to święciło triumfy. Proszę tylko pomyśleć, jak bardzo swój potencjał realizują w tej chwili w Polpaku tacy zawodnicy jak Lepojević, Kikowski, Garner, Ratajczak, Dixon, nawet Tica, a nawet Eric 'mistrz Belgii' Hicks. Większość z nich nigdy nie grała na tak wysokim poziomie (nie dotyczy Ticy czy Garnera) i nigdy - albo bardzo dawno! - nie grała tak dobrze (jak wyżej). A z drugiej strony, jeśli specjalista od strzelania taki jak Dion Harris przez ostatnie, kluczowe i zwycięskie, mecze w ogóle nie oddaje rzutów (koncentrując się na innych zadaniach), to też o czymś świadczy. Ta żelazna dziewiątka ludzi Uvalina (tak! wcale nie jest to mało, aż dziewięciu) już dokonała wiele, a jeśli wygra u siebie co najmniej jeden mecz, walka rozgorzeje na dobre.

Prokom? Trener Pacesas ma mnóstwo ciekawych pomysłów, ale czasami prostota jest najlepsza. Teraz można się mądrzyć, że nie grają rozgrywający i środkowi, ale teraz Prokom przegrał. Kiedy wygra tę serię 4:1 grając bez playmakerów (choć ma ich aż czterech) i bez Stanojevicia (dla mnie kluczowego gracza ligi) - to Pacesas będzie królem i mistrzem. Na razie odważne pomysły się nie sprawdzają, ale jest przynajmniej ciekawie.

Rywalizacja Śląska i Turowa dla mnie jest mniej barwna, ale z przyjemnością w piątek udam się do Orbity, zobaczyć, co się stanie dalej. Czy Paweł Mróz jest w stanie zaskoczyć raz jeszcze? Czy z ręką Davida Logana i kolanami Torrella Martina jest już lepiej? Czy Radosław Hyży spełni swoją obietnicę i znajdzie się w składzie w ten weekend? Zobaczymy. Mecz zapowiada się równiusieńki.

Typy? Stawiam na faworytów półfinałów, podrażnionych i złych. :)

Piątek: Śląsk - Turów -5

Sobota: Polpak - Prokom -7

Jak zawsze z przyjemnością poczytam o Waszych typach.

Zapraszam na transmisje - Polsat Sport w piątek o godz. 19 i Polsat Sport Extra w sobotę o godz. 18. Później w poniedziałek znów para Śląsk - Turów, później jeden z meczów piątych w Polsacie Sport, a w następny weekend mamy nawet zaproszenie od TV4, żeby pokazać jeden z meczów. Ale musiałoby dojść do meczów numer 6 (oba zresztą pokażemy, podobnie jak mecze 7).

Poszukiwaczy ciekawych akcji zapraszam na stronę wideo.gazeta.pl, zakładka 'sport', gdzie można znaleźć w dwóch TOP10 niemal wszystkie najciekawsze akcje ćwierćfinałów.

Do zobaczenia w halach.

00:56, adrom72
Link Komentarze (32) »
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
W chwili między meczami
Niewiele ciekawego - niestety - działo się w pierwszym półfinale w Zgorzelcu. Szkoda, choć ja - przez pryzmat zakichanego nosa - i tak miałem spore kłopoty, żeby wytrwać. No cóż - trzeba walczyć o zdrowie choć na piątek, kiedy wracamy do Polsatu Sport z tą rywalizacją.

W sobotę nie było meczu ekstraligi, więc wraz z ONNA wykonaliśmy miłą i całkiem przyjemną sportowo, choć odległą, podróż do Stalowej Woli na mecz finału (czyli półfinału) I ligi Stal - Znicz Jarosław. Trafiliśmy na naprawdę pouczający mecz, choć niedobitki Stali (kontuzjowani Lisewski, Pydych, Jarecki...) nie były w stanie poradzić sobie ze Zniczem. Za miłą gościnę dziękuję prezesowi Markowi Jareckiemu, który na pewno dzień później musiał być wniebowzięty, bo jego 'zakład pracy chronionej' (jak sam mówi - bo ZKS Stal to taki właśnie zakład, żyje z własnej działalności gospodarczej) wygrał ze Zniczem i dojdzie w środę do decydującego meczu numer 5. Będą wielkie emocje i Stal na pewno nie jest bez szans, choć lista kontuzjowanych się nie skraca. Znicz jednak naprawdę niczego nadzwyczajnego nie grał, choć talenty organizacyjne Sikory i Ecki oraz chęć do strzelania Miszczuka i Celeja mają znaczenie.

Pytanie zasadnicze brzmiało dla mnie - czy ktoś z występujących ma szansę w odnowionej ekstralidze? Odpowiedź po tym jednym meczu - nikt. 

Tak czy owak fajnie było przypomnieć sobie, jak to drzewiej bywało, bo w Mieście Rowerów (lub jak niektórzy mówią - Ziemi Świętej) koszykarski świat jest taki jak w czasach świetności Stali w ekstralidze w latach 90., co wcale nie jest takie złe, a na pewno nostalgiczne. Piękne miejsce na koszykówkę i fanatyczni kibice. Ciekawe, czy oni wrócą, czy też po roku przerwy Znicz.

Tymczasem awans wywalczyło Sportino Inowrocław, co także jest warte podkreślenia. Inowrocław już trzeci raz (!!!) w ciągu 12 lat świętuje awans do ekstraligi. Sławomir Nowak, skrzydłowy Sportino, awans do ligi wywalczył już wcześniej w 2004 roku z Turowem, w 2005 roku z Kotwicą i w 2007 roku z Górnikiem, a w 2006 roku był bardzo blisko z CKS Czeladź. Zawsze jednak rezygnowano z niego w ekstralidze, choć ma dwa mecze (i trzy punkty) na koncie występów w PLK (Czarni Słupsk w sezonie 1999/2000). Może pora na dłuższy pobyt w ekstraklasie?

Dzisiaj bardzo mało o ekstralidze, a więc może chociaż typki na dzisiaj i jutro?

Poniedziałek: Prokom - Polpak +15

Wtorek: Turów - Śląsk +10

Oby te półfinały ciekawsze były! Wasze typki?

17:08, adrom72
Link Komentarze (63) »
piątek, 25 kwietnia 2008
Zapowiedź półfinałów, czyli w poszukiwaniu sensacji
Będą niespodzianki, czy finał rozegrają między sobą Turów i Prokom? Będzie ciekawie, choć ja stawiam w obu parach na 4:2.

Przypominam, że półfinały rozpoczynają się w niedzielę (Turów - Śląsk*) i poniedziałek (Prokom - Polpak). Później mecze są we wtorek (Zgorzelec) i środę (Sopot). Następnie we Wrocławiu w piątek 2 maja* i poniedziałek 5 maja*, a w Świeciu w sobotę 3 maja* i poniedziałek 5 maja. A później - jeśli będzie konieczność... później zobaczymy. Transmisje w PS i PSE z meczów oznaczonych gwiazdką.

PS. Cześć pamięci Benedykta Michewicza, dobroczyńcy koszykówki. :(

--

Poniżej (pod typami) jeszcze garść refleksji po meczu we Włocławku, nie przeoczcie! :)

PGE Turów Zgorzelec (1) - Asco Śląsk Wrocław (4)

W ćwierćfinale: Turów - pokonał 3:0 Kotwicę Kołobrzeg, wyniki 79:73 i 69:62 (w domu) oraz 72:62 (wyjazd); Śląsk - pokonał 3:1 Atlas Stal Ostrów, wyniki 80:85 po dogrywce i 84:75 (w domu) oraz 71:63 i 85:75 (wyjazd). Śląsk naprawdę pokazał sporą klasę w meczach w Ostrowie, kiedy nie bał się niczego i grał swoje. Turów grał trzy razy równo, ale systemowa gra święciła triumfy nawet kiedy zabrakło dwóch graczy pierwszej piątki.

Mecze Turów - Śląsk w 2007/08: 86:72 (10 listopada we Wrocławiu) i 82:65 (9 lutego w Zgorzelcu). W półfinale Pucharu Polski (5 kwietnia w Sopocie) Turów jednak przegrał 70:78. Pierwszy mecz ligowy odbył się w zupełnie innej erze - jeszcze za trenera Andreja Urlepa - i był debiutem w Śląsku dla Homana, Atkinsa i Martina. Wtedy 35 punktów zdobył niesamowity David Logan, który też szalał w rewanżu w Zgorzelcu (24 punkty) i w PP (27 punktów)!

Spotkania Turów - Śląsk w play-off: jedno - rok temu, kiedy Turów wygrał w półfinale ze Śląskiem 4:1. Wtedy drugi mecz w Zgorzelcu zakończył się sensacyjną wygraną Śląska (prowadzonego przez Urlepa) 57:55, w którym najlepiej zagrał Marcin Stefański (później zdyskwalifikowany za doping po badaniu zdaje się właśnie podczas tej serii). W trzecim meczu we Wrocławiu po walce wygrał Turów, a później już było łatwo dla zgorzelczan, a Śląsk desperacko oddał piłkę w ręce Branduna Hughesa (34 punkty w tych dwóch meczach), co niczego nie przyniosło.

W historii półfinałów play-off o mistrzostwo (rozgrywany od 1985 roku): Turów - 2 występy, 1 wygrana, 1 przegrana; Śląsk - 19 występów, 13 wygranych, 6 porażek. Od 1995 roku Śląsk nie był w finale tylko cztery razy - w trzech ostatnich sezonach i w 2003 roku (poprawka, dziękuję, błąd przy przepisywaniu materiałów). W półfinałach przegrywał sześć razy z sześcioma różnymi klubami - Lechem Poznań, Górnikiem Wałbrzych, Gwardią Wrocław, Komfortem Stargard, Anwilem (poprawka) Włocławek i Turowem. Zgorzelczanie przegrali w półfinale 2005 z Prokomem 1:4.

Pierwsze piątki. Turów: Andres Rodriguez (184 cm wzrostu), David Logan (184), Thomas Kelati (194), Robert Witka (205), Dragisa Drobnjak (200). Śląsk: Rashid Atkins (180), Andrius Giedraitis (196), Bartosz Diduszko (197), Oliver Stević (205), Jared Homan (206). Jeśli zagrają Logan i Witka to w Turowie raczej zaskoczeń w składzie piątki nie będzie. Jeśli ich nie będzie, to do gry wchodzą Kitzinger i Ljubotina, choć w miejsce Logana może wystąpić też Petrović. To paradoksalnie ułatwi zadanie Śląskowi, który na pozycjach 2-3 nie ma obrońców dla szybkich Logana czy Kitzingera. Trener wrocławian najprawdopodobniej postawi na piątkę, która wygrała mecze w Ostrowie.

Kluczowi rezerwowi. Turów: Slobodan Ljubotina (206), Marko Scekić (204), Vjeko Petrović (194), Iwo Kitzinger (188), Robert Skibniewski (183), Harding Nana (200). Śląsk: Dawan Robinson (188), Torrell Martin (196), Dominik Tomczyk (204), Aivaras Kiausas (199), Kamil Chanas (190), Paweł Mróz (214). W Turowie trzeba już brać pod uwagę Skibniewskiego i Nanę, którzy pokazali się całkiem nieźle w ćwierćfinale, więc mogą znów dostać szansę. W Śląsku wielką niewiadomą jest Torrell Martin - nie ma pewności, czy wystąpi. Być może na boisku pojawi się też Radosław Hyży, ale po tak ciężkim urazie byłoby to wielkie ryzyko. W Śląsku kluczowym zawodnikiem może być Kiausas (jako defensor). Najważniejszym zmiennikiem pozostaje jednak Robinson, który może nawet wylądować w pierwszej piątce.

Trenerzy: Saso Filipovski - jeden start w play-off w polskiej ekstralidze, bilans zwycięstw i porażek 8-5; Rimas Kurtinaitis - debiutant w play-off. Słoweniec to uznana w Europie - a więc także w Polsce - klasa trenerska, a Kurtinaitis to były wybitny zawodnik, który teoretycznie (zgodnie z popularnym poglądem) nie powinien mieć prawda być dobrym szkoleniowcem. Zobaczymy, bo w ćwierćfinale jego prowadzenie zespołu wyglądało bardzo dobrze.

Szanse faworyta (Turów): Turów ma problemy z kontuzjami, ale jako zespół systemowy, który podczas meczów zbiera owoce swojej ciężkiej pracy i systemu gry, nie powinien się takimi rzeczami zamartwiać. Obrona Turowa powinna zamęczać rywala, zniechęcać do skutecznej gry zwłaszcza Rashida Atkinsa. Rok temu o tej samej porze roku jego poprzednik Dean Oliver miał dość basketu po półfinale z Turowem. Czy teraz to się uda powtórzyć?

Szanse na niespodziankę (Śląsk): Drogi - jak niemal zawsze - są dwie. Albo do maksimum wykorzystać to, co się robi dobrze, albo szukać 'bonusów' - czyli nagle wystrzelić z jakimś nowym graczem lub pomysłem. Wykorzystać wrocławianie powinni defensywę Atkinsa przeciwko rozgrywającemu rywali (czyli zdezorganizować układną grę Turowa) lub grę pod koszem Stevicia i Homana. Żeby to drugie się udało musieliby jednak przełamać swoją słabość w rzutach z dystansu (żeby wyciągnąć spod kosza obronę Turowa). A to ewidentnie słabość Śląska. Czy zagra zatem Martin? Czy znów - jak w jedynym dotąd czwartym meczu z Atlasem - wstrzeli się Giedraitis? Czy regularnie trafiać będą Chanas i Diduszko? To byłyby bonusy.

Kluczowy pojedynek: Rashid Atkins kontra Andres Rodriguez. Będzie to kluczowa sprawa zwłaszcza jeśli nie zagra Logan. Nieobecność Amerykanina sprawia bowiem, że na innych pozycjach muszą grać Petrović i Kitzinger, więc Portorykańczyk (zaskakująco 'cichy' dotąd w play-off) będzie na świeczniku. Także w obronie, bo Atkins w serii z Atlasem wygrał praktycznie dwa mecze swoimi szalonymi trafieniami z dystansu (w całej rywalizacji 15/31 za trzy!). Jak już napisałem wyżej, zniechęcenie Atkinsa do gry to zadanie numer jeden dla Turowa.

Zawodnik-zagadka: David Logan, Turów. Nie jest to chyba żadne zaskoczenie, że to on jest zagadką. Po starciu z drzwiami knajpy w Jeleniej Górze Logan ciągle pauzuje i trudno się dowiedzieć, czy zagra i kiedy zagra. Ale jest zagadką także z tego powodu, że nie wiadomo, jak zagra. W trzech meczach ze Śląskiem w tym sezonie zdobywał średnio (!!!) 28,7 punktu. Nieprzypadkowo - ale czy będzie w stanie pomóc zespołowi w tym półfinale? Jeśli nie - mogą pojawić się kłopoty.

Komentarz i typ: Śląsk to nie frajerzy, ma swój styl, a bogato opłacane gwiazdy (Homan i Atkins) w ćwierćfinale grały swoje i grały bardzo dobrze. To będą wyrównane mecze, inne niż te rok temu, bo Śląsk ma zdecydowanie lepszych zawodników w ataku - zwłaszcza jeśli zagra Torrell Martin. Zapowiada się pasjonująca seria ze zwrotami akcji, w której chyba przewaga własnego boiska nie będzie miała znaczenia. Stawiam na prawdziwą maszynkę do grania w koszykówkę, bo to będzie miało znaczenie, kiedy dojdzie zmęczenie i kiedy trenerzy będą musieli się wykazać nowymi pomysłami. 4:2 dla Turowa.

--

Prokom Trefl Sopot (2) - Polpak Świecie (6)

W ćwierćfinale: Prokom - pokonał 3:1 AZS Koszalin, wyniki 82:74 i 84:65 (w domu) oraz 62:76 i 91:66 (wyjazd); Polpak - pokonał 3:2 Anwil Włocławek, wyniki 74:75 i 56:74 (wyjazd), 78:72 i 75:73 (w domu) i 82:66 (wyjazd). Polpak został pierwszym od 2001 roku zespołem niżej rozstawionym, który wygrał serię w ćwierćfinale. Tak w ogóle to tylko trzy w historii 'szóstki' wygrały swój ćwierćfinał. W 1987 roku Gwardia Wrocław wyeliminowała Wisłę Kraków - i doszła później do finału. W 1989 roku Lech Poznań ograł właśnie Gwardię, a później zdobył mistrzostwo! W 2001 roku Hoop Pruszków wyeliminował Malfarb Ostrów i później przegrał 2:3 w półfinale z Anwilem. Absolutny rekord ćwierćfinału należy do 'siódemki' z 1993 roku, czyli Nobilesu Włocławek, który wyeliminował 'dwójkę' czyli Stal Bobrek Bytom, dochodząc później do finału. Widać więc, że historia podpowiada - to jeszcze nie koniec!

Mecze Prokom - Polpak w 2007/08: 68:79 w Świeciu (4 listopada) i 83:71 w Sopocie (9 lutego). W tym pierwszym meczu był zupełnie inny Prokom (trener Kijewski, van den Spiegel, Best, Wolkowyski) i zupełnie inny Polpak (bez Garnera, Ratajczaka, Lepojevicia i Ticy). To był zresztą ostatni mecz w Prokomie dla Besta i Wolkowyskiego. Decydowały trójki Polpaku (15 w meczu), a w ważnej roli wystąpił zapomniany dzisiaj Łukasz Seweryn. W rewanżu Eric Hicks miał 28 punktów, 13 zbiórek i 6 bloków, ale to nie wystarczyło do wygranej. Tylko 8 punktów zdobył bowiem wtedy Bobby Dixon, który tylko raz miał w tym sezonie gorszy występ.

Spotkania Prokom - Polpak w play-off: to dopiero trzeci sezon Polpaku w ekstralidze, a w play-off grał ze Stalą Ostrów (wygrana), Anwilem (dwa razy, jedna wygrana) i Śląskiem (przegrana). Jak widać, z Prokomem jeszcze nie było im dane.

W historii półfinałów play-off o mistrzostwo (rozgrywany od 1985 roku): Prokom - 7 występów, 6 wygranych, 1 przegrana; Polpak - 1 występ, porażka dwa lata temu 0:3 z Anwilem. Świecianie (wtedy z Grudziądza) nie mieli większych szans z ekipą Andreja Urlepa, także dlatego, że kontuzji doznał kluczowy zawodnik pod koszem - Steve Thomas. Prokom od 2001 roku jest w play-off i zawsze grał co najmniej w półfinale, w sześciu ostatnich sezonach występował w finale, a cztery ostatnie finały wygrał. Potęga.

Pierwsze piątki. Prokom: Mustafa Shakur (190), Donatas Slanina (193), Milan Gurović (207), Filip Dylewicz (202), Pape Sow (208). Polpak: Bobby Dixon (175), Dion Harris (190), Nikola Lepojević (196), Łukasz Ratajczak (203), Vladimir Tica (208). Prokom chyba tu nic nie będzie zmieniał, bo obecność Roszyka lub Milicicia w piątce byłaby niespodzianką, a pozostali zawodnicy są nie do ruszenia w taktyce Tomasa Pacesasa. Polpakowi sukces przyniosła 'osłabiona' pierwsza piątka, więc trener Mihailo Uvalin nic tu na pewno nie będzie mieszał.

Kluczowi rezerwowi. Prokom: Jovo Stanojević (208), Tomas Masiulis (205), Tim Kisner (185), Krzysztof Roszyk (200), Simonas Serapinas (198), Igor Milicić (195). Polpak: Eric Hicks (198), Chris Garner (173), Paweł Kikowski (190), Marko Brkić (205). W Prokomie ciągle nie dowiedzieliśmy się, kto ma rację - trener Pacesas odmawiający stawiania na Stanojevicia, czy wszyscy dookoła, którzy uważają, że Serb jest nie do zatrzymania dla żadnego zespołu w Polsce. Z pozostałych rezerwowych Prokomu coś większego mogą wnieść do gry chyba tylko Masiulis i Roszyk, dlatego kluczem może być gra rezerwowych rozgrywających. Czy Milicić jest zdrowy? Czy dla Kisnera i niewymienionego Christosa Harissisa półfinał to za wysokie progi? W Polpaku czwórka rezerwowych tworzy chyba - razem z Bobby'm Dixonem - najlepszą piątkę zespołu. Ale czy wobec Roszyka czy Slaniny trener Uvalin może wystawić jednocześnie Garnera i Dixona?

Trenerzy: Tomas Pacesas - debiutant w play-off; Mihailo Uvalin - debiutant w polskim play-off. Różnica w jednym słowie, ale znacząca. Pacesas - znakomity koszykarz - ma do udowodnienia dopiero, że trudna sztuka trenerskiej psychologii, taktyki i wiedzy została przez niego opanowana. Czy budowa zespołu - prawdziwego zespołu - w Sopocie została już zakończona? To właśnie okaże się teraz, w półfinale i ewentualnym finale. Triumf strategii Uvalina już nastąpił, o czym wszyscy - także jego zawodnicy - dowiedzieli się po ćwierćfinale. To może mieć znaczenie. Także doświadczenia w (udanej) walce o mistrzostwo Belgii, w porównywalnym do polskiego play-off sprzed dwóch lat.

Szanse faworyta (Prokom): Wykorzystać to, co się ma. Sprawić, żeby jak najwięcej rzutów wykonywali Donatas Slanina i Milan Gurović, dać piłkę tyłem do kosza Jovo Stanojeviciowi i przodem do kosza Filipowi Dylewiczowi. Mimo wszystko to atak powinien wygrać tę rywalizację dla Prokomu, bo na wyżej wymienonych zawodników rywale nie powinni mieć odpowiedzi. Nade wszystko jednak powstrzymywać się od strat i dbać o piłkę, bo szalone akcje i wpadnie w pułapki rywali może się skończyć powtórką z losu Anwilu. Tego z ostatniego meczu (24 straty), bo w pierwszych czterech spotkaniach ćwierćfinału Anwil miał średnio 12,8 straty na mecz, czyli niekoszmarnie.

Szanse na niespodziankę (Polpak): Szukać swoich przewag. Na pewno jest nią szybkość, więc akcji 'jeden na jednego' czy dwójkowych pewnie w wykonaniu Polpaku zobaczymy mnóstwo. Będzie też krycie na całym boisku i sporo obrony strefowej, bo jakoś jednak trzeba będzie pilnować Slaninę (18 cm wyższego od grającego często na tej pozycji Dixona) czy Gurovicia (14 cm więcej niż Kikowski). Polpak musi biegać, biegać i biegać, i może zabiega Prokom, choć ten też lubi tak grać.

Kluczowy pojedynek: Mustafa Shakur kontra Bobby Dixon. Prokom ma kłopot z rozgrywającymi (podobnie jak Anwil) - takie jest hasło przewodnie wszystkich analiz gry sopocian, ale prawda jest taka, że kłopoty Prokomu a kłopoty Anwilu to zupełnie dwie inne bajki. Shakur jest bowiem graczem z wysokiej amerykańskiej półki, na pewno teoretycznie wyższej niż Dixon. Gracz Prokomu był gwiazdą wielkiej uczelni Arizona i testowały go kluby NBA, natomiast gracz Polpaku występował w Troy State, a w poprzednim sezonie w II lidze francuskiej. Jednak wykorzystanie tych zawodników, zaufanie od trenera i wiara we własne siły, a także styl gry zespołów - wszystko to sprawia, że różnice w 'koszykarskich korzeniach' są między tymi zawodnikami zatarte. W pojedynku rozgrywających będzie ciekawe także, co stanie się kiedy oni zejdą z boiska. Bo zmiennicy z obu stron (Kisner i Milicić kontra Garner) to też kompletnie różni zawodnicy.

Zawodnik-zagadka: Jovo Stanojević, Prokom. Wzmianka o tym była już wyżej. Umiejętności gry w ataku Stanojevicia są takie, że - jak się wydaje - nikt nie jest w stanie go zatrzymać. Co więcej, świetnie wyszkolony Serb potrafi także znakomicie odgrywać piłki spod kosza, kiedy przeciwnicy chcą atakować go większą liczbą graczy. Jednak Stanojević w rywalizacji z pozbawionym prawdziwego centra AZS Koszalin nie grał prawie wcale (średnio 11 minut w meczu!). Trener Pacesas twierdzi, że jest on zbyt wolny - zwłaszcza w obronie - i dlatego nie może grać. Zagadką jest więc, czy przeciwko Polpakowi, z ultraszybkim i skocznym Hicksem, litewski trener sięgnie po swojego środkowego. Czyli, czy postawi na atak czy na obronę.

Komentarz i typ: W powyższych rubrykach nie było nic o Milanie Guroviciu, bo to ani zagadka, ani pojedynek. Do krycia tego zawodnika Polpak nie ma bowiem właściwie obrońcy. Może próbować Nikola Lepojević, ale słabo sobie radził nawet z Vladimirem Petroviciem, graczem o klasę gorszym. Dużo niższy Paweł Kikowski na pewno też dostanie swoją szansę. Będą podwojenia, będzie obrona strefowa. Ale Gurović moim zdaniem da sobie radę znakomicie i głównie z jego powodu stawiam na wygraną mistrzów Polski. Gorąco jednak w tej rywalizacji na pewno będzie i jednak - bo wcześniej w magazynie Dogrywka twierdziłem inaczej - po namyśle daje sześć meczów w tej serii. Sopocianie mają bowiem świetną obronę zespołową, ale będą mieli spore kłopoty z nadążeniem za Dixonem, Garnerem i Hicksem. 4:2 dla Prokomu.

19:32, adrom72
Link Komentarze (28) »
A jednak Polpak!, czyli wielki mecz we Włocławku
No i to było naprawdę coś niesamowitego! Pierwszy mecz piąty w ćwierćfinale od 2003 roku pokazał prawdziwe oblicze play-off. Polpak wygrał bardzo wysoko (82:66) we Włocławku, spychając etatowych (pół)finalistów poza czwórkę!

Gratulacje dla świecian, którzy zrobili naprawdę rzecz wielką. Dla tego miasta znad Wisły miejsce obok Turowa, Prokomu i Śląska w czwórce najlepszych to już naprawdę świetne osiągnięcie. A być może to jeszcze nie koniec. Typowałem początkowo 3:1 dla Polpaku w tej serii, ale oczekiwałem, że w piątym meczu u siebie Anwil nie wypuści sprawy. Ale jednak lepszy zespół wygrał, a dla włocławian niepokojące musi być choćby także to, że nie wszystkie miejsca w hali tego dnia były zajęte...

Po tym meczu kilka uwag mniej lub bardziej ogólnych:

Co trener to trener, co system to system. Mihailo Uvalin ma zawsze zaciśnięte zęby i chyba podczas meczu piątego ani razu się nie uśmiechnął, przeżywa trochę syndrom oblężonej twierdzy, ale wykonał naprawdę świetną pracę, a jej efekty zebrał w czwartek. System na miejscu, rotacja ustalona, taktyka przećwiczona, zawodnicy wiedzący o co chodzi i weteran w roli głównej (Chris Garner) - to wszystko nie działo się przypadkiem. Był kontakt z zawodnikami, było czujne prowadzenie meczu i był sukces.

Ales Pipan. Niestety dla włocławian trener ze Słowenii nie stanął na wysokości zadania. Został trzecim trenerem w historii klubu z Włocławka, który nie wszedł do półfinału (wcześniej byli to Wojciech Kobielski i Eugeniusz Kijewski w latach 1997-98), ale pierwszym z nich, który nie przejmował zespołu w czasie sezonu. Także pierwszym, który prowadził ekipę z Kujaw w co najmniej dwóch play-offach i nie zdobył żadnego medalu. Miły człowiek, ale z prowadzenia zespołu w jego wykonaniu nie można być zadowolonym. Zapewne w Polsce go już nie zobaczymy, powodzenia!

Dać pracować! Warto teraz przypomnieć ten cały rwetes - wychodzący głównie z wewnątrz klubu ze Świecia, bo na pewno nie od dziennikarzy - który towarzyszył Uvalinowi i zawodnikom przez większość sezonu. Jak się okazuje, nie są ważne pojedyncze porażki a nawet ich serie. Ważne są mecze w play-off, a dzięki ciągłości pracy zespół Uvalina wyglądał w czwartek tak, jak wyglądał. Warto o tym pamiętać. A propos - prezes Polpaku Stefan Medeński podczas meczu wygląda jak oaza spokoju, nie klaszcze nawet po akcjach swoich zawodników. Ciekawe, że ponoć po meczach już taki spokojny nie jest.

Chris Garner i jego akcja. Najmniejszy Amerykanin z Polpaku (na pewno niższy od Dixona) niczym dotąd nie imponował, ale w czwartek pokazał, dlaczego grał w NBA i po co jest w Świeciu. Świetna obrona, znakomite panowanie nad sytuacją i niesamowita akcja na koniec II kwarty, która być może zdecydowała o całym awansie! 1,77 sekundy wystarczyło, żeby przechwycić, zrobić dwa kozły i trafić. Nie wierzyłem w to, ale powtórka pokazała, że było okej.

Sędziowanie. Właśnie - niezauważalne, poza jedną czy dwiema sytuacjami. Ziemblicki, Calik, Zalewski - dali radę.

Wiktor Grudziński i jego akcja. Ta dobitka oczywiście. Czemu nie w każdym meczu? Wiktor to jest gość!

Paweł Kikowski. To jest gość! Jeszcze na boisku czasami brakuje mu doświadczenia, ale jak był zmotywowany, jak mądry, jak pobudzony, jak walczył z kontuzją! Na lata do reprezentacji, brawo! Jakie szczęście, że swego czasu nie pojechał do Ameryki. To z pozdrowieniami dla Pawła Malesy, choć ciągle mam nadzieję, że ten ostatni wróci do wielkiej polskiej koszykówki.

Puchary. Ważna konsekwencja tego meczu. Jeśli dobrze pamiętam to od 1993 roku klub z Włocławka zawsze grał w europejskich pucharach. To było dla Nobilesu czy Anwilu zawsze ważne. Zanosi się na to, że w trzech pucharach na podstawie zgodu ULEB-FIBA zagra mniej zespołów niż dotąd i Polska dostanie cztery miejsca. Anwil był piąty. Czyżby więc przełom? Do tego jednak potrzebny byłby start Polpaku w pucharach i mam nadzieję, że na taki krok prezes Stefan Medeński się zdecyduje. Czas na to niewątpliwie nadszedł.

Przyszłość klubu z Włocławka. Wiele pytań wokół niej, także pozaboiskowych, ale faktów nie znam dokładnie, więc się nie wypowiadam. Prezes Zbigniew Polatowski jest ponoć w szpitalu (zdrowia!). Sportowo - z kontraktami Koszarka, Pluty, Białka, Wołoszyna i Piechowicza (czemu dwaj ostatni nie grali w tym ćwierćfinale?), a być może także Grudzińskiego - Anwil jest jednak najlepiej gotowy na nowy - nadal uważam, że niepotrzebny i przedwczesny - przepis o dwóch Polakach na boisku. Jeśli uda się zbudować budżet na dotychczasowym poziomie - będzie nadal to ważny klub. Oby. Kto trenerem? Oczywiste kandydatury to Igor Griszczuk i Andrej Urlep. Ale przykłady ze Zgorzelca i Świecia pokazują, jaką drogą powinno się iść w tej sprawie.

Półfinał Prokom - Polpak. Oj nie będzie łatwo mistrzom Polski. Szerszy skład wcale nie pomoże, bo półfinały są dość mocno rozwleczone w czasie. Ale o tym więcej już niedługo - w obszernej zapowiedzi półfinałów, którą właśnie przygotowuję.

PS. Zapraszam na kolejną transmisję - w niedzielę o 18 pierwszy mecz Turów - Śląsk. W następnym tygodniu transmisje w piątek (mecz 3 z Wrocławia), sobotę (mecz 3 ze Świecia, PSE) i poniedziałek (mecz 4 z Wrocławia). Od piątych spotkań - jak się dowiedziałem - mamy pokazywać już wszystkie dostępne mecze.

18:52, adrom72
Link Komentarze (6) »
wtorek, 22 kwietnia 2008
Jeszcze tylko jeden został, jeszcze tylko jeden
A jednak. Bez większych emocji w Kołobrzegu (ależ liczba kontuzji w tej parze!), z emocjami tylko w końcówce w Ostrowie - zakończyły się rywalizacje w dwóch parach. Trafiłem zwycięzców, ale zabrakło po jednej wygranej pokonanych, żebym był na 100 procent.

Oczywiście, dlatego właśnie na poniedziałek typowałem odwrotnie. Tylko Polpak mnie nie zawiódł i z przyjemnością spotkam się choćby z senatorem RP Andrzejem Personem na meczu czwartkowym we Włocławku. Z niby-satysfakcją mógłbym napisać, że gdyby nie szaleństwo Łukasza Koszarka w pierwszym meczu, to byłby dokładnie mój wynik (1:3 dla Polpaku), ale to byłaby propaganda i demagogia. W ostatnim meczu - jak sądzę - Anwil to wygra. Mój typ: +10.

Byłem na żywo w Ostrowie i mogę powiedzieć tylko tyle - wielki szacunek za ten mecz dla Andriusa Giedraitisa. Nawet nie chodzi o fuksiarską trójkę na 66 sekund przed końcem, która wpadła o deskę i przesądziła o wygranej Śląska. Chodzi o doskonałe panowanie nad tym, co dzieje się na boisku, którego nie miał żaden z zawodników Atlasa. (Przy okazji - piszę na ogół Atlasa - bo tak życzył sobie klub, a ja życzliwy jestem dla życzliwych próśb klubów). Mimo świetnego meczu Wojciech Szawarski tego nie miał, a na pewno nie miał szalony Brandun Hughes, który zagrał w tym meczu świetnie, ale był po prostu sobą - superstrzelcem. A Atlas do wygranej potrzebował pobudki Rubena Boykina (nie nastąpiła) lub trochę mądrości, którą powinien dać Ed Cota. Amerykanin był moim ulubieńcem zanim przyjechał do Polski, ale teraz jest już tylko cieniem dawnego zawodnika. Rashid Atkins zjadł go na surowo. Wystarczy rzucić okiem na cyfry, ale nie tylko na nie. Coty w tej serii nie było.

O półfinale Turowa ze Śląskiem przyjedzie jeszcze pisać później. Na razie o telewizji. Niestety, z transmisjami z półfinałów będzie falstart. Polsat Sport zgodnie z umową i ramówką zaproponował oprócz transmisji z czwartkowego meczu także spotkania w sobotę i niedzielę o 18. Niestety (według mnie niestety) liga z tego nie skorzystała. Musiałaby przyspieszyć o jeden dzień półfinały, a klub z Włocławka, liczący na awans do półfinału w czwartek, chciałby grać w poniedziałek (zgodnie z wcześniejszym terminarzem), a nie w niedzielę. (Turów i Śląsk zgodziły się grać w sobotę w razie czego). Jakoś nie podziałał argument, że gdyby Śląsk w poniedziałek przegrał w Ostrowie, musiałby się zgodzić na taki terminarz (mecze czwartek - niedziela). Cóż - prawo ligi nie korzystać z możliwości pokazania meczu w telewizji... Jednak ja mogę pozostać przy swojej opinii.

Zapraszam więc na czwartek na 18.30 do Włocławka i Polsatu Sport, a w niedzielę o 18 do Zgorzelca i Polsatu Sport. 

Pozostaje nam się cieszyć, że zobaczymy w następny weekend dwa mecze. O ile oczywiście coś znów nie stanie na przeszkodzie.

PS. Rozliczenie typków - ja 2 punkty (ale bez wstydu, średnia mniej więcej taka), a najwybitniejsi byli roman i butcher03 po sześć punktów, z czego butcher dokładnie trafił Polpak. Brawo! Wpisujemy na listę 'lepsi od AdRoma'.

PS2. A dlaczego byłem we Wrocławiu i Ostrowie? No bo z powodów prywatnych znacznie mi tam bliżej teraz niż gdzie indziej. :)

22:39, adrom72
Link Komentarze (77) »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Ćwierćfinałów dzień czwarty (choć czasem trzeci)
Tym razem krótko. Zmęczenie po trasach dookoła Polski spore, choć taki wiosenny play-off to w końcu sama przyjemność. Co myślę o meczach w Koszalinie i Ostrowie napisałem już tutaj .

Polpak za to wygrał z Anwilem i zgodnie z moją teorią fal emocjonalnych wszystko się zmieniło. Teraz w Świeciu będą wierzyć, że może stać się cud i mogą wygrać w pięciu meczach - tym lepiej dla widowiska.

W Koszalinie AZS wywalczył tyle, ile mógł. Cztery mecze w pięć dni dla zespołu grającego szóstką-siódemką, z czego kilku zawodników nie słynie z mocnego przygotowania fizycznego i młodości, to zdecydowanie za wiele. Taki jest właśnie play-off. Niesamowity Milan Gurović załatwił sprawę. Czy będzie MVP tego play-off?

Czas uciekać do Ostrowa, więc szybko typy na poniedziałek. Przyznam szczerze, że we wszystkich trzech meczach nie zdziwią mnie żadne rozstrzygnięcia.

Kotwica - Turów +4. Wiadomość dnia - nie grają nadal Logan i Witka. Dlatego też Kotwica powinna wykorzystać szansę u siebie i przedłużyć rywalizację do wtorku. Zgromadzenie Świadków Jehowy w kołobrzeskiej hali przeszkodziło w treningach zespołów w niedzielę, ale to chyba akurat nie będzie miało żadnego wpływu. Stawiam na Kotwicę, choć wcześniej myślałem raczej o 0:3. Zmieniam zdanie. :)

Atlas - Śląsk +7. Wczoraj po meczu widziałem rezygnację w ostrowskich oczach, ale to się dzisiaj na pewno zmieni. Czy Cota jest w stanie dzisiaj pokazać, że jest wart czegokolwiek, a przynajmniej raz będzie lepszym zawodnikiem niż Atkins? Czy kontuzjowane kolano Odena da mu grać? Czy jeden z zawodników Atlasa będzie miał mecz życia? Czy Szawarski zacznie trafiać, z czystych pozycji w końcu? Jeśli na choć dwa z tych pytać uda się ostrowianom odpowiedzieć dzisiaj 'TAK' - będzie 2:2. I tak też stawiam.

Polpak - Anwil +4. Zapowiada się trzeci równy mecz i tutaj na zadyszkę Polpaku bym raczej nie liczył. Nie widziałem żadnego meczu tej serii, więc typuję nieco po omacku i głównie pod hasłem: 'żeby było ciekawiej'. A więc także na mecz 5 w czwartek we Włocławku.

Czekam na Wasze typki - na trzy dzisiejsze mecze - tylko i wyłącznie w komentarzach do tego newsa.

-

PS. W typach na sobotę i niedzielę (zapomniałem sam wytypować mecz AZS - Prokom, numer 4, wiec rozmawiamy tylko o trzecich meczach) zdobyłem dwa punkty (za +5 Polpaku). Stal i Prokom mnie zawiodły. Najlepszy typer z komentarzy to tym razem Kokos (brawo!) - aż sześć punktów. Ośmiu typerów zdobyło 4 punkty, a oprócz Kokosa tylko tomekkk11 trafił trzech zwycięzców meczów prawidłowo! Czyli moje dwa punkty nie są takie blade - kilku bardzo agresywnych :) kolegów komentatorów zagrało za zero. To się też zdarza! Bawimy się dalej?

14:35, adrom72
Link Komentarze (50) »
piątek, 18 kwietnia 2008
Drugie ćwierćfinały letniej temperatury
No i w czwartek właściwie nic wielkiego się nie działo. Jakieś tam drobne próby przełamania hegemonii Turowa przez Kotwicę - ale nic z tego nie wyszło w czwartej kwarcie.

Dwa słowa więc tylko o dwóch parach, które są dla mnie najciekawsze.

Anwil znów wygrał z Polpakiem, co potwierdza, że co klub to klub. W czwartek był już wyraźnie lepszy od rywala. Trener Pipan najwyraźniej potrafił swój zespół nastawić na dobre bronienie, a w ataku wszyscy zrobili co powinni.

To cieszy, bo w Świeciu powinno być tym ciekawiej. Presja na Polpak jest ogromna, bo miało być miejsce w czwórce. Dwa mecze u siebie mogą jeszcze coś odmienić. Dla mnie jednak bardziej prawdopodobne jest teraz 3:0 niż 2:2. Szanse dla zespołu ze Świecia szukałem w grze niskich graczy, ale widać, że jednak Bobby Dixon na play-off to jednak za mało. Garner nie istnieje, a Kikowski gra słabo. I tu jest problem Polpaku.

W Ostrowie będzie bardzo ciekawie, bo absolutnie nie wierzę, że magia własnej hali pomoże jakoś straszliwie Atlasowi. Jeśli Śląsk będzie nadal tak dobrze bronił jak w meczu drugim, to i tak może wygrać. Jednak ważna jest inna moja obserwacja, tak mi się wydaje. Ostrowianie w pierwszym spotkaniu we Wrocławiu grali średnio, a w drugim wręcz bardzo słabo w ataku. A mimo to raz wygrali, a w drugim meczu nie zostali pożarci. To znaczy, że jeśli w Ostrowie zagrają dwa razy dobrze, może być niespodzianka, jaką byłby awans Atlasa do półfinału.

W Koszalinie i Kołobrzegu chyba - według mnie - niewiele się zdarzy. 0:3 to mój typ, choć Kotwica na pewno ma szanse większe.

--

Rozliczenie typków z czwartku

Rozliczymy się według zasad z ligi medialnych typerów, czyli 1 punkt za właściwego zwycięzcę, dodatkowy punkt za typ najwyżej trzy punkty od dokładnego wyniku i jeszcze jeden dodatkowy punkt za trafienie dokładne.

Ja typowałem tak:

Turów - Kotwica +18

Prokom - AZS +15

Anwil - Polpak -9

Śląsk - Atlas +5

Niewiele brakowało mi do drugiego punktu za Prokom i Śląsk (w obu przypadkach jednego punkcika!), ale jednak zdobywam tylko trzy punkty.

Typerzy z komentarzy:

bialykgu - 1 pkt.

muya - 4 pkt.

seru - 4 pkt.

KibicKosza - 7 pkt.

znawca - 3 pkt. (wszystkie za jeden mecz)

ostrowiak - 4 pkt.

dodder - 2 pkt.

AZS fans - 4 pkt.

wiesiek - 1 pkt.

chris88 - 4 pkt.

xevis - 5 pkt.

roman - 7 pkt. (dwa wyniki dokładnie!)

heniodzisko - 2 pkt.

Zwycięzcą dnia jest więc roman, tuż przed KibicKosza. Brawo! 8/13 osób było lepszych ode mnie, też brawo.

To co - bawimy się dalej? Typujemy dzisiaj na mecze trzecie sobotnio-niedzielne? Proszę bardzo.

Moje typki:

Sobota: AZS - Prokom -12.

Niedziela: Polpak - Anwil +5.

Niedziela: Atlas - Śląsk +4.

I zapraszam na sobotnią transmisję z Koszalin, Polsat Sport, godz. 18.