RSS
niedziela, 18 maja 2008
Nie było transmisji, jest retransmisja

Najnowsze wieści: właśnie kończy się pierwsza retransmisja z meczu 1 na Polsacie Sport Extra, druga będzie na tym samym kanale o godz. 13.10. Wszystkich chętnych zapraszam.

Wpis z nocy:

Dzień do niczego. Zapowiadało się naprawdę niezwykle - sportowo w obu meczach sobotnich było ciekawie - a tu taki klops. Transmisji w TV4 nie było.

Powód? Awaria takiego małego wozu, który towarzyszy dużemu, a który odpowiada za wysłanie sygnału na satelitę, dzięki czemu potem z Warszawy z siedziby Polsatu można go rozesłać po całym świecie. Nie da się tego małego wozu obejść ani zamienić, wiaderkiem się przekazu nie zaniesie. Natychmiastowa akcja ratunkowa wykazała, że najbliższy taki wóz na zmianę jest w Opolu. Dojechać mógł dopiero jakieś dwie godziny po meczu. Taka historia się zdarza może raz na 100 czy 200 transmisji. Nie powinna nigdy, ale cóż, pozostaje bezsilność i przykrość. Pamiętam, że kiedyś to samo zdarzyło się ekipie TVP w Słupsku i wtedy mecz poszedł z odtworzenia o północy.

My jako komentatorzy z Tomkiem zgodnie z regułami sztuki 'pojechaliśmy' na sucho. Cała transmisja została zrobiona, oprawiona i na wozie nagrana. Tyle, że nie było jej jak w świat wysłać. Od 15.00 normalnie pracowaliśmy (więc pisać na blogu, ani pilnować pasków na ekranie TV4 na pewno nie mogłem). Od 17.00 do 23.00 próbowałem się dowiedzieć, czy i kiedy będzie jakaś retransmisja. Do tej pory nie udało mi się tego dowiedzieć.

Mam nadzieję, że w niedzielę o 15 wszystko pójdzie już bez kłopotów. Bo mecz finałowy numer 1 pokazał, że jest co oglądać. Więcej o finale jutro - jeśli sił starczy.

PS1. Kibiców z Wrocławia obecnych w Brzegu Dolnym pozdrawiam i za okrzyki retoryczne dziękuję i gratuluję.

PS2. Użytkownik wiesiek - przegiąłeś, nie życzę sobie więcej Twoich komentarzy na moim blogu. Ban. Ostatni przekaz: nigdy nie wychwalałem ponad miarę Polsatu, ani nie atakowałem, czy nie poniżałem TVP. Bzdury.

00:34, adrom72
Link Komentarze (53) »
sobota, 17 maja 2008
Zapowiedź finału obszerna, nocna

Trochę to trwało - ale jest. Moja analiza tego, co może się zdarzyć. No to do zobaczenia w Zgorzelcu w sobotę! 

PGE Turów Zgorzelec (1) - Prokom Trefl Sopot (2)

W tegorocznym play-off: Turów - w ćwierćfinale wygrał z Kotwicą Kołobrzeg 3:0, w półfinale pokonał Asco Śląsk Wrocław 4:1, średnia ataku - 73,1, średnia obrony - 64,8; Prokom - w ćwierćfinale pokonał AZS Koszalin 3:1, w półfinale wyeliminował Polpak Świecie 4:2, średnia ataku - 82,6, średnia obrony - 75,9. Turów tylko raz rzucił w tym play-off więcej niż 80 punktów (w ostatnim meczu ze Śląskiem), ale też tylko dwa razy stracił więcej niż 70 punktów, a miał aż pięć meczów ze straconymi 62 lub mniej punktami. Liczby Prokomu nie kłamią - broni dużo słabiej, ale zdobywa też dużo więcej punktów. Trzy porażki w play-off sopocian jednak wiele mówią także o grze tego zespołu.

Mecze Turów - Prokom w 2007/08: 60:66 (1 grudnia w Sopocie) i 88:79 (5 marca w Zgorzelcu). W pierwszym meczu w Sopocie mistrzowie Polski prowadzili po pierwszej kwarcie 22:8 i tylko wysiłki Logana (20 punktów) sprawiły, że walka była w miarę (choć głównie pozornie) wyrównana. W rewanżu znów świetnie grał Logan (26 pkt.), ale włączyli się inni i wynik dla odmiany był rozstrzygnięty właściwie po trzech kwartach (17 punktów przewagi Turowa).

Spotkania Turów - Prokom w play-off: dwa razy - 1. w 2005 roku, kiedy w półfinale Prokom pokonał Turów 4:1; 2. rok temu, kiedy Prokom wygrał w finale z Turowem 4:1. Trzy lata temu ligowy nowicjusz ze Zgorzelca niewiele miał do powiedzenia w starciu z broniącymi pierwszy raz tytułu sopocianami. Podobnie było w sumie przed rokiem, choć w pierwszym meczu potrzebna była dogrywka (i decydowały słynne przestrzelone wolne Drobnjaka). Kluczowy był mecz trzeci w Zgorzelcu, który Prokom wygrał 69:66 dzięki fenomenalnemu meczowi Dylewicza (21 punktów, trafione wszystkie rzuty).

W historii finałów play-off o mistrzostwo (rozgrywany od 1985 roku): Turów - 1 występ, 1 przegrana; Prokom - 6 występów, 4 wygrane, 2 porażki. Sopocianie są w finale bez przerwy od 2002 roku, ale dwie pierwsze próby mieli nieudane (ze Śląskiem w 2002 roku i z Anwilem rok później). Historia jest przeciwko Turowowi: od 1990 roku tylko zespół z Pruszkowa wygrywał w swoim pierwszym lub drugim finale.

Pierwsze piątki. Turów: Andres Rodriguez (184 cm wzrostu), David Logan (184), Thomas Kelati (194), Robert Witka (205), Dragisa Drobnjak (200). Prokom: Mustafa Shakur (190), Donatas Slanina (193), Milan Gurović (207), Filip Dylewicz (202), Pape Sow (208). W zespole ze Zgorzelca nawet nie ma mowy o jakichś przetasowaniach. W Prokomie - jeśli wszyscy będą zdrowi - także ta piątka powinna być 'żelazna'. Aczkolwiek, kiedy Turów będzie prowadził 2:0 czy 3:1 jestem pewien, że trener Pacesas coś pomiesza.

Kluczowi rezerwowi. Turów: Slobodan Ljubotina (206), Marko Scekić (204), Vjeko Petrović (194), Iwo Kitzinger (188). Prokom: Jovo Stanojević (208), Tomas Masiulis (205), Krzysztof Roszyk (200), Simonas Serapinas (198), Igor Milicić (195). Czterech tylko w Turowie, bo skoro Robert Skibniewski i Harding Nana nie grali praktycznie w półfinale, to i w finale nie ma się co ich spodziewać. W Prokomie nie ma już ponoć Christosa Harissisa, a wszystkie braki Tima Kisnera obnażył Polpak. Prokom teoretycznie ma silniejszą ławkę, podobnie zresztą jak pierwszą piątkę, ale czy to będzie widać na boisku?

Trenerzy: Saso Filipovski - jeden start w play-off w polskiej ekstralidze, bilans zwycięstw i porażek 8-5; Tomas Pacesas - debiutant w play-off. Być może kluczowy pojedynek tego finału. Pacesas może zamknąć usta wszystkim krytykom grając w taktyczne szachy z Filipovskim jak równy z równym. Powiedzmy, że wystarczy, jak uda mu się wyeksponować indywidualne przewagi swoich zawodników.

Szanse Turowa: Wielki sprawdzian dla zespołu, który przez cały sezon budował sobie reputację zwycięzców. Coraz lepsza gra, postępy wielu zawodników, świetny bilans meczów i sukcesy w Pucharze ULEB - to wszystko nie będzie miało znaczenia, jeśli Turów przegra. Jak wygrać? Grać swoje i sprawić, żeby strzelcy (Logan i Kelati) zdobywali punkty. A to zależy nie tylko od nich. Każda eksplozja strzelecka innego zawodnika na poziomie 16-20 punktów (Drobnjak? Witka? Kitzinger? Scekić?) będzie właściwie oznaczała wygraną, więc taki także może być plan. Ale warunkiem podstawowym jest zatrzymanie gwiazd rywali zmasowaną i zespołową obroną.

Szanse Prokomu: Wręcz przeciwnie - gwiady (Slanina, Gurović, Stanojević, Dylewicz, także Shakur) muszą zdobywać punkty. Prokom rzadko w tym sezonie wygrywał obroną, więc trafianie do kosza może być podstawą. Kto wie, czy nie trzeba będzie poświęcić jednak produkcji ofensywnej Donatasa Slaniny, żeby nie dać poszaleć Loganowi (czy to za pomocą obrony samego Litwina, czy też wprowadzając na boisko Roszyka). Półfinał z Polpakiem pokazał, że eksperyment z grą bez rozgrywających można uznać za udany - i nigdy więcej w tym sezonie do niego nie wracać. Za to granie z dwoma centrami - warto przemyśleć, zwłaszcza przy świetnej obronie Pape Sowa także daleko od kosza.

Kluczowy pojedynek: Thomas Kelati kontra Milan Gurović. Kto rzuci więcej? Może nie do końca o to by miało chodzić, ale Kelati grał przeciętnie w półfinale, a na prawdziwego, równego Gurovicia też ciągle czekamy. Mecze około 25-30 punktów każdego z nich mogą przechylić szalę rywalizacji.

Zawodnik-zagadka (x-factor): David Logan, Turów. Do tej pory ciągle nie wiemy, czy to tylko zawodnik świetny w rundzie zasadniczej, czy też prawdziwy lider-wojownik. W ćwierćfinale nie zagrał, a w półfinale było bardzo źle dopóki Śląsk grał w pełnym składzie. Logan nie może przespać finału, jeśli jego zespół ma wygrać. Brakuje mu też 0,8 punktu do Donalda Copelanda, który nie grając w play-off wyprzedził zawodnika Turowa w klasyfikacji strzelców. Ogólnie - Logan ma wiele do pokazania w tej serii.

Zawodnik nie do zatrzymania (game-winner): Jovo Stanojević, Prokom. Dragisa Drobnjak to niesamowity zawodnik, ale czy ktoś wierzy w to, że będzie w stanie zatrzymać w grze 'jeden na jednego' niesamowitego króla sztuczek Jovo Stanojevicia? Śmiem twierdzić, że będzie to trudne nawet dla takiego cwaniaka jak słoweński góral. A skoro sam Drobnjak (i jego zmiennicy) nie są tak groźni w ataku, czemuż ten sam Stanojević nie miałby zajmować się nim w obronie z sukcesem? Dla 31-letniego Serba to może być znakomita seria, jeśli tylko zagra dłużej niż kilkanaście minut, które dostaje od trenera w play-off.

Komentarz i typ: Powtarzam z wpisu poniższego. W długiej serii finałowej - sześć, siedem meczów - Turów ma większe szanse, bo wtedy naprawdę dojdzie do głosu praca trenerska. Czy jednak zgorzelczanie są w stanie coś ugrać pod koszem? To pytanie kluczowe, bo z obwodu będą trafiali na pewno. Dla mnie jednak najważniejsza pozostaje gra w obronie, a w tym składzie i konfiguracji trenerskiej przewagę ma Turów. Dlatego typuję zmianę mistrza Polski. 4:2 dla Turowa.

(Rywalizacja poszczególnych formacji została przeze mnie opisana poniżej, czyli tutaj).

--

O trzecie miejsce

Asco Śląsk Wrocław (4) - Polpak Świecie (6)

Co tu dużo mówić - wielka szansa dla Polpaku. Śląsk okazał się zespołem skłóconym i sam sobie wyrwał dwa trzonowe zęby, zwalniając Rashida Atkinsa i Jareda Homana. Owszem, można będzie wiele posłuchać o chęci walki zawodników Śląska, ale czy przy niesamowitych rozgrywających Polpaku i z mądrym trenerem Mihailo Uvalinem wystarczy mieć chęci? Kłopot z rozgrywaniem może być spory (został tylko niezbyt zdrowy Dawan Robinson), więc stawiam na Polpak. I to w dwóch meczach.

--

Zapraszam więc na nasze weekendowe transmisje - tym razem w TV4 o godz. 15 - zarówno w sobotę, jak i w niedzielę.

No i na koniec typy na pierwsze mecze (sobota):

Turów - Prokom +9

Śląsk - Polpak -11

A Wasze?

REKLAMA

Zakłady koszykarskie w bwin.com - PLK, NBA, ligi europejskie. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

 

piątek, 16 maja 2008
Finałowe porównanie na pozycjach

Pełna zapowiedź finałów pojawi się tutaj dopiero późnym wieczorem, ale już teraz proponuję to, co napisałem dla Sport.pl. Czyli porównanie na pozycjach i typ na finał. Wasze opinie?

Rozgrywający

Andres Rodriguez, Vjeko Petrović (Turów) kontra Mustafa Shakur, Igor Milicić, Tim Kisner (Prokom)

Dla rozgrywających Prokomu finał będzie prawdziwym testem. Shakur w play-off gra nieźle, ale zdarzały mu się też mecze bardzo słabe. Milicić też nie do końca się sprawdza, a Kisner po prostu na tym poziomie nie potrafi grać. Klasa Rodrigueza, którego oprócz Petrovicia sprytnie wspomagają też Kitzinger i Logan, jest już potwierdzona. Jeśli chodzi o dyktowanie tempa gry i kontrolę nad rozdziałem rzutów wśród kolegów Portorykańczyk nie ma sobie równych w Polsce. I to w finale może być decydujące. Werdykt: przewaga Turowa.

Obwodowi

David Logan, Thomas Kelati, Iwo Kitzinger (Turów) kontra Donatas Slanina, Milan Gurović, Krzysztof Roszyk, Simonas Serapinas (Prokom)

Gwiazdy przyszłości, a może gwiazdy wznoszące się, z Turowa (Logan i Kelati po 26 lat, Kitzinger 23) zagrają przeciwko uznanym gwiazdom na skalę światową - mistrzowi świata Guroviciowi (33 lata) i mistrzowi Europy Slaninie (31 lat). Ten pojedynek będzie w finale najsmaczniejszy i choć brzmi to jak herezja wydaje się być wyrównany. System gry Turowa pomaga zabłysnąć Loganowi i Kelatiemu nawet bardziej niż gra Prokomu pomaga Litwinowi i Serbowi. Dlatego ważne mogą też być umiejętności indywidualne gry w obronie, a te wyższe mają chyba zgorzelczanie. Werdykt: remis.

Podkoszowi

Robert Witka, Dragisa Drobnjak, Slobodan Ljubotina, Marko Scekić (Turów) kontra Filip Dylewicz, Pape Sow, Jovo Stanojević, Tomas Masiulis (Prokom)

Świetny półfinał Dragisy Drobnjaka nie może przyćmić faktu, że Sow i Masiulis (w obronie) oraz Stanojević i Dylewicz (w ataku) są zawodnikami lepszymi niż odpowiedni gracze Turowa. Jeśli produkcja punktów z obu stron będzie wyrównana w tej formacji, Turów ma szanse na wygraną. Werdykt: przewaga Prokomu.

Trenerzy

Saso Filipovski, Boban Mitev (Turów) kontra Tomas Pacesas, David Dedek (Prokom)

Wśród czterech wyżej wymienionych trenerów jest dwóch Słoweńców, jeden Macedończyk [poprawka, dzięki] i jeden Litwin, a najstarszy w tym gronie ma 37 lat! Dominet Bank Ekstraliga stała się areną walki młodej zagranicznej myśli szkoleniowej i trudno powiedzieć, czy to na pewno dobrze dla polskiej koszykówki. To jednak mniej ważne w analizie szans obu zespołów w finale, ale trudno nie przyznać pierwszeństwa parze trenerskiej Turowa. Filipovski był trenerem w Eurolidze i w Polsce od dwóch lat potwierdza klasę. Klasa Pacesasa jest w budowie - niewykluczone, że zostanie w pełni ujawniona w tym finale. Na razie jednak... Werdykt: przewaga Turowa.

Typ Adama Romańskiego: W długiej serii finałowej - sześć, siedem meczów - Turów ma większe szanse, bo wtedy naprawdę dojdzie do głosu praca trenerska. Czy jednak zgorzelczanie są w stanie coś ugrać pod koszem? To pytanie kluczowe, bo z obwodu będą trafiali na pewno. Dla mnie jednak najważniejsza pozostaje gra w obronie, a w tym składzie i konfiguracji trenerskiej przewagę ma Turów. Dlatego typuję zmianę mistrza Polski - 4:2 dla Turowa.

reklama

Zakłady koszykarskie w bwin.com - PLK, NBA, ligi europejskie. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

15:31, adrom72
Link Komentarze (15) »
czwartek, 15 maja 2008
Wideo liczne i ciekawe

Polecam owoce mojej wczorajszej pracy - pięć filmów wideo z serwisu Sport.pl (Gazeta.pl). Magazyn Dogrywka jak zwykle, a także - specjalnie z myślą o dyskusjach na tym blogu - cała akcja z meczu szóstego z linią (z wszystkimi powtórkami). A na okrasę także skróty, czyli najfajniejsze i najważniejsze akcje z meczów 5 i 6 w półfinałach. Chyba warto, bo TOP 10 z tych meczów raczej nie będzie (za mało materiału), a zagrania Sowa czy Zamojskiego (!!!) warte są obejrzenia.

Przy okazji - widać różnicę w atrakcyjności gry pary Prokom - Polpak w opozycji do pary Turów - Śląsk. Oczywiście - nie ma to nic wspólnego z poziomem gry, ale ten pierwszy półfinał po prostu się fajnie oglądało. (I proszę mi nic nie mówić o liczbie transmisji!). :)

I jeszcze na koniec specjalnie dla kieplinka - rzeczywiście ciekawa sprawa z tym dzieckiem za końcową linią w akcji decydującej. Tyle, że na filmie widać wyraźnie, że to jednak Shakur dotyka piłki (chwilę później masakrując juniora). Aczkolwiek młodzian ma wyraźnie chęć tę piłkę na boisko wrzucić, cwaniaczek. :)

Poniżej wideo do oglądania. Zapraszam. A w ciągu najbliższych 40 godzin pojawi się zapowiedź obszerna finału, w której też poproszę Was o typki.

Akcja, która wstrząsnęła ligą koszykarzy

Magazyn Dogrywka: W finale pojedynek trenerów?

Dominet Bank Ekstraliga: skrót 5. meczu Prokom - Polpak

Dominet Bank Ekstraliga: skrót 6. meczu Polpak - Prokom

Dominet Bank Ekstraliga: skrót 5. meczu Turów - Śląsk

PS. Rzadko zagłębiam się w tematy tego typu, ale tym razem muszę. Wiem, że to po angielsku, ale przeczytajcie ten tekst . To jest dziennikarstwo! Gość jest geniuszem i choć czasami ma słabsze tygodnie, po prostu jest nie do zabicia w skali światowej. :) Że też nigdy nie napisałem tekstu w tym stylu o jednym z polskich trenerów... No cóż, there's only one Bill Simmons!

reklama

Zakłady koszykarskie w bwin.com - PLK, NBA, ligi europejskie. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

 

07:53, adrom72
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 12 maja 2008
Po półfinałach - nie tylko jeden temat
Nie tylko temat sędziowania, a konkretnie błędu sędziego Marcina Kowalskiego. Więcej o tym napisałem już wczoraj. Z jednej strony mi żal człowieka, bo cały mecz oceniam jako sędziowany przez całą trójkę dobrze albo bardzo dobrze, ale z drugiej strony - i to jest kluczowe - w jego zawodzie za błędy się słono płaci. Zwłaszcza, że sytuacja była z rodzaju - był dobrze ustawiony, wszystko widział, a nie zobaczył (lub nie gwizdnął).

Gdybym ja był szefem sędziów (lub komisarzem PLK) sędzia Kowalski odpocząłby do końca sezonu, ale ponieważ odsunięcie od finału to mała kara, to 'spieszenie' obejmowałoby także pierwszy miesiąc sezonu 08/09. A także następny play-off, w którym powinni sędziować arbitrzy, którzy w kluczowym momencie kluczowego meczu widzą wszystko. Po prostu. Nie należy mu zamykać drogi do dalszego sędziowania, ale na razie musi odejść w cień, bo błąd był naprawdę ogromny. Mam też nadzieję, że szef sędziów Grzegorz Bachański i prezes ligi Janusz Wierzbowski szybko ogłoszą, jaka kara spotkała sędziego, który popełnił błąd.

Nie wierzę w żadne spiski czy celowość działania. Jak już wiele razy pisałem, sędziowie musieliby być mistrzami partactwa, gdyby z 'przewałem' (jeśli mieliby taki zamiar) czekali do ostatniej akcji. A sędziowanie w tym meczu było moim zdaniem bardzo dobre. W niczym to jednak nie zmienia oceny sędziego. On MUSIAŁ to zobaczyć, a ponieważ nie zobaczył, musi odpocząć.

Co do powtarzania meczów czy samej końcówki. Po pierwsze część informacyjna. W NBA - która zawsze pod względem koszykarskiego 'prawodawstwa' będzie dla mnie wzorem - powtórzono niedawno końcówkę meczu Miami - Atlanta, ale TYLKO I WYŁĄCZNIE z powodu błędu STOLIKA. Innymi słowy - z powodu błędu protokolarnego.

Moim zdaniem podobnie jest w Eurolidze. Czego były przykłady. (Choć tu nie mam pewności - ostatnio nie śledziłem dokładnie, napiszcie - jak to było...).

I taka powinna być zasada (która zresztą moim zdaniem obowiązuje): co dzieje się na boisku, jakie decyzje podejmują sędziowie, czy zaliczają punkty, czy gwiżdżą faul, aut, kroki czy też nie, czy dają technicznego, czy uznają, że rzut był w czasie - to wszystko jest niepodważalne i obowiązuje do końca świata. Jeśli sędziowie w tej swojej ocenie się pomylili - podlegają karaniu. Z wykluczeniem z zawodu włącznie.

I teraz: jeśli natomiast problem dotyczy spraw pozaboiskowych - czyli liczenia punktów, liczenia fauli, puszczenia (lub niepuszczenia zegara), dopuszczenia zawodnika, który nie powinien grać, występu bez Polaka na boisku i tak dalej - wszystko należy anulować, poprawiać (jeśli to możliwe) i powtarzać. Bo to nie dotyczy decyzji typu był faul (aut) czy nie. Bo - mówiąc filozoficznie - w przyrodzie wtedy istnieje jakiś wynik lub stan, który zostaje zafałszowany przez ludzi odpowiedzialnych tylko i wyłącznie za jego zapisanie lub zmierzenie.

Czyli - jeśli się okazuje, że w protokole piszący zaliczył dwa punkty zamiast trzech (a sędziowie pamiętają, że kazali z boiska zaliczyć trzy) - to poprawiamy. [Taki przypadek mieliśmy w DBE rok temu w meczach o trzecie miejsce]. Jeśli w końcówce Shaq mógł grać, bo miał 5 fauli w rzeczywistości boiskowej, a w protokole POMYŁKOWO było sześć - to anulujemy końcówkę i powtarzamy. [Taki przypadek miał miejsce w NBA w tym sezonie]. Jeśli sędzia stolikowy za późno puścił czas i rzut kończący mecz został dzięki temu oddany w czasie (przed syreną czy sygnałem świetlnym), a ewidentnie tego czasu powinno zabraknąć - moim zdaniem powtarzamy. Choć tu mam wątpliwości, bo nie wiem, czy to jednak nie jest tak, że sędziowie z boiska powinni sami na własną odpowiedzialność (bez udziału syreny) ocenić, czy czas był wystarczający do wykonania danej akcji. To kwestia wyczucia, ile to jest 1,77 sekundy, albo 0,4 sekundy. [Taki przypadek, mowa o 0,4 sekundy, był w lidze rosyjskiej niedawno i anulowano mecz, ukarano boleśnie sędziów, komisarza i mierzącego czas. Moim zdaniem zwłaszcza kara dla sędziów boiskowych jest dziwna. Albo uznajemy, że błąd był na stoliku - wtedy powtarzamy i karzemy stolik; albo uznajemy, że błąd był na boisku - wtedy uznajemy wynik i karzemy sędziów z boiska].

Dlaczego przy tej okazji pisałem o 1,77 sekundy? Bo była taka akcja we Włocławku na koniec drugiej kwarty. No i patrząc na nią klatka po klatce w relacji Polsatu Sport (gdzie jest zegar na ekranie) widać ewidentnie, że jest taki moment (jedna klatka!), w którym piłka jest w rękach Chrisa Garnera i na zegarze jest już 00:00. Czyli po czasie - ale JEDNA KLATKA - czyli jakieś 0,01 sekundy. Sędziowie zaliczają, choć nie powinni. I co teraz?

Co więcej - w meczu wrocławskim numer 4 między Śląskiem a Turowem były dwie sytuacje związane z zegarem 24 sekund. Najpierw Torrell Martin rzucił z powietrza za trzy obracając się w górze (ależ akcja!), a w drugiej połowie Dragisa Drobnjak trafił z półobrotu po podaniu z autu (na zegarze było 1 sekunda do końca akcji). Oba rzuty zostały zaliczone i na pierwszy rzut oka słusznie. A jednak - klatka po klatce - i znów jest to samo co z Garnerem. Jest taka JEDNA KLATKA, gdy piłka jest w rękach, a na zegarze 24 sekund wielkie 0. I co?

Mogłyby być protesty, ale moim zdaniem to sytuacja boiskowa, decyzja sędziów i należy ją utrzymać w mocy. A sędziów ewentualnie wysłać na szkolenie, choć moim zdaniem taka różnica 0,01 sekundy (zresztą nie wiem dokładnie ile to) jest nie do wyczucia ludzkim okiem. I w sumie chyba dobrze, że zaliczają, bo przy takim rzucie Garnera lepiej zaliczyć i się pomylić o 0,01 sekundy niż nie zaliczyć i też pomylić się o taką samą mikroilość.

I jeszcze jedno - z tym związane. Często są co do tego złe informacje. W NBA i Eurolidze powtórki wideo dla sędziów są tylko i wyłącznie w sprawie czy rzut (faul) był w czasie czy nie. I to tylko na koniec meczu. Nie ma możliwości sprawdzania, czy był aut, czy był faul itp, a już na pewno nie powinni tego równolegle z sędziami oglądać kibice na telebimach. To jest moim zdaniem słuszne, bo nawet na obrazie wideo z dwóch czy trzech kamer nie widać często, czy faul lub aut był na pewno (vide mecz Polpharmy we Włocławku - dla mnie faul, dla innych niefaul itp.). Dlatego śmieszy mnie pomysł polskiej ligi siatkówki, żeby w oparciu o materiał wideo z telewizji (!) decydować, czy był aut czy nie. Po pierwsze moim zdaniem nic nie widać (możliwość taką daje tylko postawienie nieruchomej kamery na KAŻDEJ linii - jak w tenisie), po drugie każda taka sytuacja to przerwa na 2-3 minuty, na co nikogo nie stać i co burzy wszystko. Ale to tylko na marginesie.

Wracając do naszej sprawy, dla mnie jest ewidentne, że nie można ruszyć wyniku meczu. Gdyby taki precedens się zdarzył, liga miałaby kłopot. Skoro uznajemy, że zdarzenie 5 sekund przed końcem jest decydujące dla wyniku meczu, to gdzie jest granica? Czy minutę przed końcem też jest decydujące? Czy dwie minuty? A może w czwartej kwarcie? I co? Przy każdym błędzie sędziów w tych minutach powtarzać?

I jeszcze jedno przy okazji tej sprawy. Pamiętamy w tym sezonie mecz AZS Koszalin - Czarni Słupsk. Wtedy AZS mocno protestował. Były oficjalne pisma i - upublicznione, więc mogę o tym dyskutować - odpowiedzi PLK. Odrzucając protest dotyczący decyzji sędziów na boisku szef PLK napisał, że 'decyzje te nie miały bezpośredniego wpływu na wynik meczu'. Taką też sytuację zatwierdziła Komisja Odwoławcza PZKosz. Moim zdaniem takie zdanie nie powinno nigdy paść, bo liga sama sobie kręci bat tego typu sformułowaniami. Bo nie ma znaczenia, czy decyzje miały wpływ czy nie na wynik meczu. Ważne, że decyzje sędziów na boisku są niepodważalne i obowiązują. To podstawa sportu!

Więc na koniec - żeby była jasność, bo często jestem uważany za 'adwokata sędziów'. Udowodniony gruby błąd sędziego Marcina Kowalskiego musi skutkować grubą dyskwalifikacją i 'ostatnią szansą' w karierze arbitra - bo więcej takich klopsów już po prostu popełniać nie może (gdyby mu się zdarzyło znów patrzeć i nie widzieć czegoś tak grubego to powinien zrezygnować - lub zostać zrezygnowany - z tego zawodu, takie są reguły). Wynik meczu - nie do ruszenia. Koniec sprawy.

Aha - są tu i ówdzie opinie, że sędziowie są bezkarni. To nieprawda. W tym sezonie PLK bodaj trzech czy czterech było pomijanych w obsadach na miesiąc. Takich werdyktów się nie upublicznia, moim zdaniem słusznie, tak samo jak nie upublicznia się odsunięcia sędziów w sądach od spraw z powodów dyscyplinarnych (bo zabierałoby to autorytet do uprawiania tego zawodu). Ale z drugiej strony nie było tak drastycznych przykładów jak ten w niedzielę w tym sezonie.

Proszę więc nie interpretować słów prezesa PLK Janusza Wierzbowskiego ('błędy sędziów są elementem gry') jako wyrazu pobłażania dla błądzących sędziów. Chodziło mu tylko o to, że nie można zmieniać wyniku meczu. Znam prezesa doskonale i wiem, że w tej sprawie jest mocno wyczulony. Żaden sędzia nie zostaje bezkarny, tyle, że dzieje się to w sposób dyskretny, co - chyba możecie przyznać - ma swoje uzasadnienie. Jednak w przypadku tego grubego błędu moim zdaniem tak być nie powinno. Jak mówił Ryszard Kulesza - cała Polska widziała, więc cała Polska powinna zobaczyć karę.

--

A sportowo? Mecz szósty był fascynujący. Świetnie Polpak wrócił do gry ze stanu -15 w trzeciej kwarcie. W ostatniej akcji czwartej kwarty Chris Garner jednak nie trafił, ale główna zasługa w tym wypadku przypada Mustafie Shakurowi, który dzięki świetnej obronie nie dopuścił do podania do Bobby'ego Dixona, przez co zniweczył zagrywkę Polpaku. Właśnie Shakur, którego sposób gry chyba wreszcie został zrozumiany i zaakceptowany w obozie sopockim, oraz Pape Sow byli 'game winnerami' w tej serii. Sow sam zatrzymał cały zespół Polpaku pod koszem, grając świetnie w obronie. Dwie akcje, w których w sytuacji 1x1 zatrzymał Dixona daleko od kosza to bonus, poezja i jednocześnie ostrzeżenie dla Turowa, który na takie właśnie akcje liczy. Shakur też dobrze grał w obronie (wspomożony przez Krzysztofa Roszyka), a w ataku wykorzystywał przewagę wzrostu i to wcale nie stając blisko kosza tyłem do niego. Niesamowicie, znakomicie i skutecznie zagrał znów Filip Dylewicz.

Swoje zrobili też Slanina i Gurović, bo choć byli w cieniu wymienionych powyżej, to bez ich trudnych akcji i pewnych punktów byłoby Prokomowi bardzo cieżko. Co ciekawe, swoje robi też Jovo Stanojević, choć rzeczywiście i oczywiście jest słabszy w obronie od Sowa. W tej serii ważniejsza była obrona Senegalczyka niż atak Serba. Ale Stanojević pokazał, że warto mu dawać minuty i piłkę pod kosz. W serii z Turowem może to być jeszcze bardziej ważne, bo przy atomowej obronie Turowa Prokomowi będą potrzebne punkty. A specjalnie nie widać zawodnika, którego Sow musiałby zatrzymać pod koszem. Hmmm. Znów mi wychodzą dywagacje finałowe, a miało być o półfinale... :)

W Polpaku każdy zrobił swoje i dla mnie świecianie są zdecydowanym faworytem w starciu ze Śląskiem Wrocław. Wrocławianie (choć rozbici) mieli sporo czasu na poukładanie się na nowo po fatalnym zakończeniu serii z Turowem, ale w obecnym składzie chyba po prostu nie dadzą rady. Polpak pokazał, że nawet z pokonanym w starciu 1x1 Erikiem Hicksem potrafi zrobić wiele i to właśnie świadczy o tym zespole. No i Paweł Kikowski. Te akcje w końcówce, ta trójka, cztery asysty... Jest oczywiste, że Paweł robi jeszcze sporo błędów, że ma kłopoty w obronie (ale przeciwko wielkim gwiazdom!), ale to zawodnik, który zrobił wielki skok w tym sezonie. Zapewne nie ostatni w karierze, ale od niego tylko zależy, czy pójdzie dalej. Na razie gratulacje.

O finale więcej w tym tygodniu, tradycyjnie postaram się o szeroką zapowiedź. Mecze w sobotę i niedzielę w Zgorzelcu zapowiadają się fantastycznie!

--

PS1. Przypomniało mi się jeszcze jedno. Nie ma sensu obarczanie sędziów Calika i Kudlickiego tym błedem, bo oni nie mieli prawa patrzeć na tę linię i tego zawodnika. To tak pro forma.

PS2. Myślę, że dobra wiadomość dla wszystkich - na 100 procent pierwsze dwa mecze i na 90 procent mecze 3 i 4 w finale będą do zobaczenia w TV4 o godz. 15. (W Zgorzelcu w najbliższą sobotę i niedzielę, w Sopocie dokładnie tydzień później). Dla tych co za kanałem, albo tych co się gubią, TV4 to stacja dostępna 'z powietrza' bodaj na 60 proc. powierzchni Polski. No to - Panie i Panowie - PIŁUJEMY OGLĄDALNOŚĆ!!! 

13:50, adrom72
Link Komentarze (38) »
niedziela, 11 maja 2008
Tylko typ
No i nie zdążyłem. Miałem opisać choćby w kilku zdaniach, co widziałem w Sopocie, co widziałem na filmie ze Świecia z meczu 4, co się stało w Zgorzelcu, ale teraz - 25 minut przed meczem w Świeciu - meczem numer 6 - mogę tylko dać typ:

Polpak - Prokom -4

Wydaje mi się bowiem, że ta seria się dzisiaj skończy. W Sopocie widziałem bowiem Prokom już ogarnięty i gotowy do gry. Zdecydowanie lepszy w obronie, mający filar defensywny pod koszem (z elementami ataku) w Pape Sowie i mający więcej spokoju od trenera i zaufania dla kluczowego rozgrywającego Mustafy Shakura od trenera Tomasa Pacesasa. To powinno dzisiaj zostać powtórzone i dać czwartą wygraną.

A Polpak? Jeśli znów da się wyprowadzić z równowagi sędziom (wszystko jedno czy po słusznych czy niesłusznych decyzjach), zwłaszcza jeśli będzie to dotyczyło nie tylko trener Mihailo Uvalina ale i patrzących na niego zawodników (Bobby Dixon zawalił w czwartek), to nie da rady. Zobaczymy. Zapraszam do TV4 od godz. 15.

PS. Help! Od dwóch dni nagle (łączę się przez iplus) przestałem widzieć strony plk.pl, pzkosz.pl i plkk.pl (to jeden serwer). Nie ładują się! Wszystko inne działa, a to nie. Wszystko jedno czy w IE, czy w Mozilli czy w Operze. O co chodzi? Pomóżcie!

14:51, adrom72
Link Komentarze (31) »
wtorek, 06 maja 2008
Po czterech półfinałach, czyli kilka słów o systemach
3:1 prowadzi Turów ze Śląskiem, a w półfinale Prokom - Polpak jest 2:2. Ciekawe półfinały? Ciekawe. A na pewno pouczające.

Najpierw o Turowie, bo tu prościej. Typowałem dwa zwycięstwa zgorzelczan we Wrocławiu i scenariusz powtórkowy z poprzedniego sezonu się zadziwiająco sprawdza. Czy już jest po serii? Moim zdaniem tak, a głównymi argumentami są dla mnie nie tylko obserwacje boiskowe, ale bardzo ciekawe wywiady z trenerem Rimasem Kurtinaitisem i rozgrywającym Rashidem Atkinsem . Ciekawe, bo przerażające. Jeśli ktoś jest kibicem Śląska to musi być załamany, bo widać wyraźnie, że w tym zespole dzieje się źle. W obliczu kryzysu, jakim jest porażka, wszystko się rozsypało jak domek z kart i jeden na drugiego patrzy wilkiem. Jakże inaczej na taką sytuację zareagował Turów - co wiele mówi o klasie trenera Saso Filipovskiego i jego 'systemie' - o czym jeszcze więcej niżej.

Cieszę się jak wszyscy z tego, że Paweł Mróz w tej serii okazał się być po prostu koszykarzem, a nie tylko zagubionym we wszechświecie meteorem. Dla mnie to tylko inspiracja do myślenia, ilu takich jak on jeszcze krąży po naszej galaktyce...

Ale to temat naprawdę poboczny. Z istotnych: dobry koszykarz - ciężko pracujący, dobrze prowadzony i ustawiany przez trenera (wspomożonego świetnym skautingiem asystentów), z pomocą partnerów z zespołu - zawsze udowodni swoją wyższość nad grającym bez pomysłu i bez wsparcia 'talentem'. Tak, tak, mówię o rywalizacji Dragisy Drobnjaka z Jaredem Homanem. Aż trudno uwierzyć, co Słoweniec robi z Amerykaninem w tej serii. Aż korci, żeby zastanowić się, czy Homan inaczej wyglądałby w koszulce Turowa? Jak wtedy by grał? A jak grałby Drobnjak w Śląsku?

Dla mnie w tej serii jest już po wszystkim. W piątym meczu Turów powinien wygrać wysoko. Ale oczywiście - może zdarzyć się cud, choć patrząc na miny koszykarzy Śląska ('Ja chcę do domu!') trudno w to uwierzyć. To byłaby dopiero heca, gdyby wygrali. Może przekona ich to, że nawet jak przegrają i tak będą musieli grać o trzecie miejsce... :)

--

W Świeciu doszło mimo wszystko do niespodzianki, bo każda wygrana Polpaku taką jest. Kilka razy mówiłem (w różnych miejscach) i pisałem o tym, że w tych półfinałach grają zespoły systemowe z zespołami 'poszukującymi'. W Turowie i Polpaku rządzi system (narzucony przez trenerów Filipovskiego i Uvalina), który - jak się okazało przy kontuzji Logana - działa całkiem nieźle nawet wtedy, kiedy wypada z niego jakieś ogniwo. W rywalizacji Turowa ze Śląskiem łatwo było moim zdaniem dojść do tego, jak to się skończy, bo w tym przypadku zespół lepszy (bo droższy, albo odwrotnie - droższy bo lepszy, jak kto woli) ma lepszego trenera i ten system, o którym mowa.

W przypadku Polpaku i Prokomu sprawa jest bardziej skomplikowana. Uvalin ma system, zespół gra za każdym razem tak samo, są ustalone zadania i hierarchia. Tymczasem w Prokomie trwa chaos, zmienne zadania, zmienne rotacje, różne koncepcje. Także kontuzje komplikują sprawę, ale jak to przy braku systemu - czasami kompletnie rozwalają zespół.

Nie mówię, że trener Tomas Pacesas jest słabszy od Mihajlo Uvalina. To będzie można z całą pewnością ocenić dopiero po tej serii, a może nawet po sezonie. W półfinale na pewno jednak widać wyraźnie brak doświadczenia Litwina. Widać też frustracje w kontaktach z zawodnikami. Widać, że Pacesas chce być bardzo 'anty-Kijewskim', ale widać też wyraźnie, jakie zalety miał Kijewski. Na przykład taką, że w kluczowych momentach walki w play-off stawiał po prostu na najlepszych pięciu, ewentualnie sześciu zawodników. Niewiele z nimi rozmawiał, nie krzyczał na nich, po prostu ufał. I oni zapewniali mu mistrzostwo Polski, w końcu to wielkie, sowicie opłacane gwiazdy. Tymczasem Pacesas (anty-Kijewski) ściąga ich i wciąga na boisko i z boiska, często opieprza (wybaczcie, nie da się tego inaczej nazwać), ciągle kombinuje, szuka dobrej koncepcji, zmieniając te koncepcje dość często. Słowem - nie ma systemu, a raczej jego systemem jest szukanie pomysłów na bieżąco.

Czy to się okaże skuteczne? Nie jest to wykluczone, ale z meczu na mecz - tak jak w rywalizacji z Anwilem a także z Czarnymi - koszykarze Polpaku będą coraz pewniejsi siebie i coraz mocniejsi. Tak to już jest z systemowymi zespołami. Na pewno w czwartek będzie w Sopocie świetny mecz, który wiele powie o tym, z czego jest zrobiony Prokom w tym sezonie. I odpowie - być może pozytywnie - na wiele pytań krążących wokół Tomasa Pacesasa jako trenera.

A dla Polpaku - wielkie brawa. Prezes Stefan Medeński jeszcze w sobotę kręcił z niedowierzaniem głową myśląc o szansach swojego zespołu, ale chyba teraz nabrał wiary. Fascynująca jest ta podróż świecian i naprawdę powinna być inspiracją dla kilku innych klubów. Pod hasłem - jak to robić i z kim robić.

I na koniec jeszcze jedna refleksja. Jak Prokom broniąc tytułu, czyli będąc euroligową potęgą, spisywał się w play-off.

2005 - Polpharma 3:0, Turów 4:1, Anwil 4:2 - łącznie 3 porażki

2006 - Polpharma 3:0, Czarni 3:0, Anwil 4:1 - łącznie 1 porażka

2007 - Polpharma 3:1, Anwil 4:3, Turów 4:1 - łacznie 5 porażek

2008 - tuż za połową półfinału już 3 porażki w pozycji bardzo mocnego faworyta i perspektywa gry z faworytem-Turowem...

I to właśnie na potwierdzenie tezy o wyjątkowej 'śmiertelności' Prokomu w tym sezonie, w opozycji do Prokomu-nie-do-pobicia (bo mającego Wójcika, wielkiego centra i superrozgrywającego) w poprzednich latach.

--

Z przyjemnością rozliczę się z typów z dwóch dni, bo udało mi się przewidzieć wszystkich czterech zwycięzców w meczach od piątku do poniedziałku. Łącznie zdobyłem pięć punktów, a w typach z dwóch topików znalazłem wielu zawodników z dużo gorszymi wynikami. Ale tez kilku niezłych - cycki3 5 punktów za mecze trzecie, pawel 5 punktów za mecze czwarte, a AZS Fans sześć punktów za wszystkie cztery. Gratulacje.

No to teraz się sprawdźmy na meczach piątych.

Moje typki:

Środa: Turów - Śląsk +27

Czwartek: Prokom - Polpak -5

Komentarz? Pierwszy typ to kalka - tyle dokładnie było rok temu w meczu numer 5 w półfinale Turów - Śląsk... :) A co!

A w Sopocie? Długo się zastanawiałem. Moja nieodparta, odwieczna i chyba zrozumiała chęć na niespodziankę jest jednak silniejsza niż myślenie rozsądkowe. Widziałem dwa mecze w tej serii tylko, oba przegrane przez Polpak, ale i w nich świecianie grali dobrze. Jak pisałem wyżej, ich system może dać sukces w Sopocie. Dlatego nieco przekornie stawiam na Polpak, ale jeśli on wygra, to na pewno w meczu 6 stawiam na Prokom. Taki absurd, ale oby ta ciekawa seria trwała jak najdłużej.

Aczkolwiek wynik typu +25 dla Prokomu w ogóle mnie w czwartek nie zdziwi. To tylko będzie znaczyło, że mistrzowie wreszcie doszli do normy. Właśnie - przypomniało mi się, Igor Milicić w czasie telewizyjnego wywiadu po meczu 2 dwa razy powiedział głośno i wyraźnie, że Prokom ma sporo kłopotów w zespole. Ciekawe, co miał na myśli? Bo w wielu sprawach w tym wywiadzie miał rację - na przykład w tym, żeby z oceną organizacji gry (czyli pracy rozgrywających, a także trenera) poczekać do końcowych rezultatów.

No to do zobaczenia w Sopocie. Wasze typy? Czekam!

--

Najbliższa transmisja telewizyjna z meczu DBE - w niedzielę w TV4 (!) o godz. 15 z szóstego meczu Polpak - Prokom. Dlaczego nie ma wcześniej transmisji z meczu numer 5 ze Zgorzelca lub Sopotu? Nie wiem, taka decyzja szefów stacji. Miałem wcześniej informację z Polsatu, że mamy się szykować na wyjazd w środę lub czwartek, ale niestety nic z tego nie wyszło. Nic więcej na ten temat nie mam do powiedzenia, możecie się znęcać do woli.

Ktoś również mi dołożył, że nie znęcam się nad Śląskiem Wrocław, kiedy torpeduje kolejne 'dni transmisyjne' (np. ostatnią niedzielę). W Śląsku twierdzą, że nie mają hali w te dni (także w najbliższą sobotę) i to jest lepszy nieco argument niż 'potrzebujemy trzech dni wolnego przed Euroligą' albo 'nie możemy grać w niedzielę bo tak i już'. Zresztą Prokom swoje winy zmył po części godząc się na rozegranie czterech meczów ćwierćfinałów w pięć dni, właśnie pod telewizję. A to wrocławianie byli na początku sezonu autorami największych wpadek we współpracy z mediami (w tym słynne 'gramy w piątki bo tak'), więc swoje już zebrali także ode mnie.

Ale tak w ogóle to już nie mam siły na wchodzenie w te przepychanki. Polsat ma swoją politykę, liga swoją, związek swoją, każdy klub swoją, a po co ja wkładam swoje paluszki w te zawiasy to naprawdę czasami nie wiem. Bo przecież żadnej z tych instytucji nie reprezentuję swoim głosem, dla niektórych pracuje jako szeregowy, pełen pokory pracownik i tyle. Czasami tu na blogu mi się wydawało, że warto dać głos w sprawie, którą nazywam 'dobrem polskiej koszykówki'... Ale czasami czuję się jak wołający na puszczy. Zresztą - może właśnie pojadę sobie na rowerze na jakąś puszczę i powołam? Na pewno będzie przyjemniej. :)

--

PS. Kieplinku drogi - mój adres mailowy zawsze ten sam, wynika choćby z nicka tu na blogu - adrom72@gazeta.pl.

PS2. Niedługo po wpisaniu tego co powyżej przyszedł news - Atkins i Homan poza Śląskiem, wyrzuceni. Cóż - to trochę objaw bezradności klubu z Wrocławia. Dziwi mnie ta nagonka na Amerykanów, dziwi mnie to, że bezradny na boisku zespół jest oskarżany o sabotaż i lekceważenie obowiązków. Ja miałem wrażenie, że zespołowi zabrakło wsparcia i zareagował na to naturalnie - próbą gry w stylu 'to ja sam to załatwię' i kiedy to spotkało się ze zrozumiałą klęską - wzruszeniem ramion. Nie wierzę, że osłabiony znacząco Śląsk dzisiaj nagle wyrwie zębami wygraną w Zgorzelcu. Braku umiejętności sportowych raczej się nie zatuszuje. Ale zobaczymy...

PS3. Kolega Stinger tu i ówdzie naśmiewa się, że wieszczyłem koniec szkoły bałkańskiej w koszykówce, a teraz gloryfikuję Uvalina i Filipovskiego. To są dobrzy trenerzy ze szkoły bałkańskiej, to prawda, ale z innych szkół trenerskich jakoś niestety nie zobaczyliśmy nawet średniaków do tej pory w Polsce. Chciałbym czegoś takiego doczekać. 

15:27, adrom72
Link Komentarze (49) »
niedziela, 04 maja 2008
Przed poniedziałkiem

Dzisiaj przedruk z napisanego właśnie teksty do Gazety Sport. A także specjalnie na bloga - typki na poniedziałek:

Śląsk - Turów -9

Polpak - Prokom +4

Wasze? 

 

Sztuka podgryzania

Po dwóch meczach było 1:1. Po trzech meczach - i wygranych na wyjazdach - faworyci półfinałów Dominet Bank Ekstraligi prowadzą znów - teraz 2:1. Ale czy mogą być pewni swego?

Piątkowo-sobotnie mecze półfinałowe numer trzy pokazały, że teoretycznie wszystko wraca do normy. Podział w tych półfinałach rysuje się bowiem w sposób jasny - w każdej parze jest faworyt (odpowiednio Turów i Prokom) i jest podgryzający go pretendent (Śląsk i Polpak). Dodałbym - podgryzający w tym sezonie w sposób bardzo efektowny.

Wrocławianie w pierwszej połowie piątkowego meczu dali popis twardej obrony i sprytu w ataku, więc zasłużenie prowadzili 13 punktami. W drugiej części nie potrafili jednak zatrzymać Turowa, który dokonał odpowiednich retuszy w sposobie gry i dość łatwo wygrał. Kłopot Śląska to nierówność (lub zawód) największych gwiazd. Słabo gra Jared Homan, środkowy z ambicjami sięgającymi NBA, który na razie nie radzi sobie z Dragisą Drobnjakiem. Kapryśna - nawet w trakcie jednego meczu - jest forma rozgrywających Rashida Atkinsa i Dawana Robinsona. A Torrell Martin po kontuzji błyszczy tylko w pojedynczych akcjach. Dlatego jadący równo i z sensem zgorzelecki czołg w tej rywalizacji dla mnie jest wyraźnym faworytem.

W Świeciu wszyscy głośno mówią, że na ich warunki i możliwości Polpak zdobył już w tym sezonie mistrzostwo świata. Pokonanie Anwilu w ćwierćfinale i jedno zwycięstwo nad Prokomem w Sopocie w półfinale rzeczywiście można tak odebrać, ale patrząc na boisko w sobotę wcale nie było widać zadowolenia z osiągniętych celów. Także rzucając okiem poza parkiet, gdzie trener Mihailo Uvalin szalał bez ustanku, w upalnej atmosferze tracąc kolejne litry wody. Oj, on nie wygląda na kogoś, kto nie widzi szans na pokonanie mistrzów Polski, co zresztą podkreślał po meczu na konferencji prasowej.

Oczywiście, Polpak w sobotę przegrał, bo Prokom miał lepszych (bo droższych) zawodników, którzy w kluczowych akcjach wykorzystali swoje doświadczenie. Miał wprowadzającego spokój Igora Milicicia, miał twarde łokcie Jovo Stanojevicia pod koszem, miał niesamowicie opanowanego Donatasa Slaninę na obwodzie. Tego dnia nie mógł co prawda liczyć na Milana Gurovicia, ale punkty Serba okazały się niepotrzebne. Jednak Polpak cztery razy miał już w tym meczu ponad 10 punktów straty i za każdym razem doganiał sopocian. Za każdym razem coś wymyślił, za każdym razem coś wyrwał. Imponujące.

Zawodnicy Polpaku nie zawodzą, do żadnego z nich nie można mieć pretensji, każdy robi swoje. A ponieważ granie "swojego" w długiej serii play-off ma znaczenie, to zespół ze Świecia wydaje mi się być bliżej kolejnej wygranej nad mistrzami, która mogłaby doprowadzić do meczu numer 6, a potem może do meczu 7. A przy zagęszczeniu meczów półfinałowych (w tej parze kolejne zaplanowano na poniedziałek, czwartek, niedzielę i na koniec środę) może to dać zadziwiające efekty. Ale czy podgryzanie świeckie może dać sensację i awans do finału? Na razie wątpię, ale w tę edycję Polpaku wątpić nie należy.

12:06, adrom72
Link Komentarze (29) »
piątek, 02 maja 2008
Półfinałowe zwroty, czyli zmierzamy do 4:2?
W sumie to zgodnie z moim typowaniem... Ale jednak wymyślić sobie coś w skrytości ducha, a później zobaczyć realizację - to zupełnie co innego. :) Nawoływałem, żeby te półfinały były ciekawe - no to są. Po dwóch meczach po 1:1 w obu parach. A typowałem - dla przypomnienia - 4:2 dla Turowa i 4:2 dla Prokomu...

Szok to na razie nie jest, choć porównując potencjał Prokomu i Polpaku (zwłaszcza!) - powinien być. O ile szanse Turowa i Śląska w półfinale wydają się być dość zbliżone, to eliminacja Prokomu z walki o tytuł na tym etapie byłaby wielkiem szokiem.

Na obu meczach numer 2 nie byłem - trzeba było wreszcie kota w Warszawie odwiedzić, no i co dwa dni kursować między Zgorzelcem a Sopotem to też chyba za dużo. Są jednak świadkowie, że po pierwszym meczu w Sopocie (a nawet przed nim) zakładałem, że Polpak padnie w spotkaniu numer 1, ale w drugim powalczy. W lidze typerów postawiłem nawet na wynik +1, wierząc w walkę, ale nie w wygraną. A jednak! Świetne prowadzenie zespołu, pomysły, rozdanie ról w zespole i egzekucja ustaleń - to święciło triumfy. Proszę tylko pomyśleć, jak bardzo swój potencjał realizują w tej chwili w Polpaku tacy zawodnicy jak Lepojević, Kikowski, Garner, Ratajczak, Dixon, nawet Tica, a nawet Eric 'mistrz Belgii' Hicks. Większość z nich nigdy nie grała na tak wysokim poziomie (nie dotyczy Ticy czy Garnera) i nigdy - albo bardzo dawno! - nie grała tak dobrze (jak wyżej). A z drugiej strony, jeśli specjalista od strzelania taki jak Dion Harris przez ostatnie, kluczowe i zwycięskie, mecze w ogóle nie oddaje rzutów (koncentrując się na innych zadaniach), to też o czymś świadczy. Ta żelazna dziewiątka ludzi Uvalina (tak! wcale nie jest to mało, aż dziewięciu) już dokonała wiele, a jeśli wygra u siebie co najmniej jeden mecz, walka rozgorzeje na dobre.

Prokom? Trener Pacesas ma mnóstwo ciekawych pomysłów, ale czasami prostota jest najlepsza. Teraz można się mądrzyć, że nie grają rozgrywający i środkowi, ale teraz Prokom przegrał. Kiedy wygra tę serię 4:1 grając bez playmakerów (choć ma ich aż czterech) i bez Stanojevicia (dla mnie kluczowego gracza ligi) - to Pacesas będzie królem i mistrzem. Na razie odważne pomysły się nie sprawdzają, ale jest przynajmniej ciekawie.

Rywalizacja Śląska i Turowa dla mnie jest mniej barwna, ale z przyjemnością w piątek udam się do Orbity, zobaczyć, co się stanie dalej. Czy Paweł Mróz jest w stanie zaskoczyć raz jeszcze? Czy z ręką Davida Logana i kolanami Torrella Martina jest już lepiej? Czy Radosław Hyży spełni swoją obietnicę i znajdzie się w składzie w ten weekend? Zobaczymy. Mecz zapowiada się równiusieńki.

Typy? Stawiam na faworytów półfinałów, podrażnionych i złych. :)

Piątek: Śląsk - Turów -5

Sobota: Polpak - Prokom -7

Jak zawsze z przyjemnością poczytam o Waszych typach.

Zapraszam na transmisje - Polsat Sport w piątek o godz. 19 i Polsat Sport Extra w sobotę o godz. 18. Później w poniedziałek znów para Śląsk - Turów, później jeden z meczów piątych w Polsacie Sport, a w następny weekend mamy nawet zaproszenie od TV4, żeby pokazać jeden z meczów. Ale musiałoby dojść do meczów numer 6 (oba zresztą pokażemy, podobnie jak mecze 7).

Poszukiwaczy ciekawych akcji zapraszam na stronę wideo.gazeta.pl, zakładka 'sport', gdzie można znaleźć w dwóch TOP10 niemal wszystkie najciekawsze akcje ćwierćfinałów.

Do zobaczenia w halach.

00:56, adrom72
Link Komentarze (32) »
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
W chwili między meczami
Niewiele ciekawego - niestety - działo się w pierwszym półfinale w Zgorzelcu. Szkoda, choć ja - przez pryzmat zakichanego nosa - i tak miałem spore kłopoty, żeby wytrwać. No cóż - trzeba walczyć o zdrowie choć na piątek, kiedy wracamy do Polsatu Sport z tą rywalizacją.

W sobotę nie było meczu ekstraligi, więc wraz z ONNA wykonaliśmy miłą i całkiem przyjemną sportowo, choć odległą, podróż do Stalowej Woli na mecz finału (czyli półfinału) I ligi Stal - Znicz Jarosław. Trafiliśmy na naprawdę pouczający mecz, choć niedobitki Stali (kontuzjowani Lisewski, Pydych, Jarecki...) nie były w stanie poradzić sobie ze Zniczem. Za miłą gościnę dziękuję prezesowi Markowi Jareckiemu, który na pewno dzień później musiał być wniebowzięty, bo jego 'zakład pracy chronionej' (jak sam mówi - bo ZKS Stal to taki właśnie zakład, żyje z własnej działalności gospodarczej) wygrał ze Zniczem i dojdzie w środę do decydującego meczu numer 5. Będą wielkie emocje i Stal na pewno nie jest bez szans, choć lista kontuzjowanych się nie skraca. Znicz jednak naprawdę niczego nadzwyczajnego nie grał, choć talenty organizacyjne Sikory i Ecki oraz chęć do strzelania Miszczuka i Celeja mają znaczenie.

Pytanie zasadnicze brzmiało dla mnie - czy ktoś z występujących ma szansę w odnowionej ekstralidze? Odpowiedź po tym jednym meczu - nikt. 

Tak czy owak fajnie było przypomnieć sobie, jak to drzewiej bywało, bo w Mieście Rowerów (lub jak niektórzy mówią - Ziemi Świętej) koszykarski świat jest taki jak w czasach świetności Stali w ekstralidze w latach 90., co wcale nie jest takie złe, a na pewno nostalgiczne. Piękne miejsce na koszykówkę i fanatyczni kibice. Ciekawe, czy oni wrócą, czy też po roku przerwy Znicz.

Tymczasem awans wywalczyło Sportino Inowrocław, co także jest warte podkreślenia. Inowrocław już trzeci raz (!!!) w ciągu 12 lat świętuje awans do ekstraligi. Sławomir Nowak, skrzydłowy Sportino, awans do ligi wywalczył już wcześniej w 2004 roku z Turowem, w 2005 roku z Kotwicą i w 2007 roku z Górnikiem, a w 2006 roku był bardzo blisko z CKS Czeladź. Zawsze jednak rezygnowano z niego w ekstralidze, choć ma dwa mecze (i trzy punkty) na koncie występów w PLK (Czarni Słupsk w sezonie 1999/2000). Może pora na dłuższy pobyt w ekstraklasie?

Dzisiaj bardzo mało o ekstralidze, a więc może chociaż typki na dzisiaj i jutro?

Poniedziałek: Prokom - Polpak +15

Wtorek: Turów - Śląsk +10

Oby te półfinały ciekawsze były! Wasze typki?

17:08, adrom72
Link Komentarze (63) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30