RSS
niedziela, 14 stycznia 2007
Pizza po zgorzelecku

Dzisiaj kontynuacja wątku kulinarnego - z włoskiej knajpy w Zgorzelcu. W oczekiwaniu na mecz Turowa ze Stalą wystąpiła pizza. Wiem - wcześnie na to, ale cóż, nie zawsze świat jest idealny. Czasami jest okrągły. :)

Muszę jednak sprostować jeden fakt podany w poprzednim wpisie: Brandon Kurtz nie jest zawodnikiem opłacanym przez Anwil Włocławek. Pieniądze nie płyną, ku niezadowoleniu samego zawodnika, ale to całkiem inna historia. Czy ten konflikt zakończy się sporem - zobaczymy.

Nie zmienia to faktu, że Nikola Otasević nigdzie się nie wybiera. Czynniki oficjalne twierdzą, że gra coraz lepiej i za miesiąc będzie to zawodnik wielki. A więc czekamy!

Czynniki oficjalne, które użyły dzisiaj telefonu, zapewniają też, że nowy playmaker nadjedzie już-już. I że nie będzie to gwiazda, ale zawodnik w typie Marka Dickela. I że słynny komunikat prasowy w sprawie odejścia Dickela zawierał tylko i wyłącznie naprawdę prawdziwą prawdę.

I jeszcze jedno. Dzisiaj komputer otwierałem z ciekawością, w oczekiwaniu na debiut Doktora Leszka Marii Roupperta w roli trenera Startu AZS Lublin. Pana Leszka (niedawno jeszcze wiceprezesa PZKosz) poznałem zgłębiając historię koszykówki, bo na tym punkcie fioła mam, a Pan Leszek jest w tej dziedzinie fachowcem. W roli prezesa i dyrektora od 20 lat trochę odszedł od zawodu trenera, no i nieco się martwię o jego zdrowie, bo choć daty urodzin nie znam (a pytać nie śmiem), to z tego co pamiętam Pan Leszek grał w lidze już w latach 50-tych. Łatwo policzyć...

Pierwszy skutek tego lubelskiego eksperymentu widać tutaj. Szok. Co na to prezes Górnika Wałbrzych (i PZKosz) Senator Roman L.?

Tylko się zaczynam martwić, że jak Pan Leszek Maria się wciągnie w kołczing, to co ja sam pocznę z projektem Wielkiej Książki o Historii Koszykówki, który męczy moją głowę od dobrych dwóch lat i wyjść nie może? :)

OK, pizza podana. Do zobaczenia w TV4 o 15.

13:38, adrom72
Link Dodaj komentarz »
Krótki wpis golonkowy

W ramach moich podróży po Polsce postanowiłem wykonać co najmniej jeden wpis w tygodniu w warunkach ekstremalnych. Obecnie znajduję się niemal między wódką a zakąską. Czyli dokładnie w Walichnowach, gdzie zakłady mięsne Marko zapraszają na grilla i pochodne. Na stole, przy którym usiedliśmy, została pusta butelka - więc wódka jest. Zakąskę zamówił Mirosław Alojzy. Reszta nadchodzi.

Dzisiaj mam dwie myśli. Po pierwsze - to już nie ci Czarni Słupsk co w poprzednim sezonie. Po tym meczu mogę wnioskować tylko ze statystyk i opinii, ale pewne rzeczy od tygodni się nie zmieniają. Czyżby okazało się, że krzyk nie wystarcza? Oczywiście, myślę o tonie głosu trenera Igora. Takie miałem wrażenie w wielu meczach w tym sezonie, że zamiast mobilizować, zniechęca zespół do walki. Dostosowanie się do zespołu czasami też może być kluczem.

Oczywiście - nie żebym nie doceniał Polonii. Po dojściu Chaza Carra i Piotra Szybilskiego - przy wszystkich ich 'małościach i wielkościach' - to będzie lepszy zespół. Ale Czarni u siebie? Po dogrywce? W warunkach ekstremalnych? Niemożliwe... Nie w poprzednim sezonie.

Tymczasem w piątek we Włocławku było zgodnie z planem - Anwil wygrał nadzwyczajnie. Trzy i pół minuty zagrał Mark Dickel, który co prawda ma diabła za skórą, ale to naprawdę fenomenalny rozgrywający. Rezygnacja z niego w tym momencie sezonu to akt poddania się - ciekawe, czy znajdzie się ktoś lepszy.

Przy okazji obrazek po znajomości (tak, to mój brat wykonał...). Fajny...

No i mam radę dla kibiców Anwilu - przyzwyczajcie się do Nikoli Otasevicia. On nigdzie się nie wybiera. Patrząc na prosty fakt, że ciągle (opłacanymi!) zawodnikami Anwilu są Dusan Bocevski i Brandon Kurtz (chyba, że coś wywalczyli w ostatnich dniach), to myślę, że spory kontrakt Otasevicia zostanie na miejscu. I jego grą będzie się można nadal cieszyć/martwić.

Jest niezły w obronie. Ale... Na ogół wygląda to tak, jak na tym zdjęciu...

Otasevic

Czyli chyba jednak faul...

OK, podali placki. Więc do roboty...

00:56, adrom72
Link Komentarze (3) »
piątek, 12 stycznia 2007
Koszar show

To chyba jest jednak wydarzenie tygodnia. :)

Ten fragmencik jest hitowy absolutnie: "Spółkowanie naprawdę potrafi zdziałać cuda. Wpływa nie tylko na umysł, ale i na ciało. Informacje o tym, że poprzedniej nocy było dobrze, w jakiś sposób przechodzą do mięśni. I całe ciało może potem więcej znieść w trakcie meczu. Wiem to po sobie"...

Po pierwsze, chciałbym wierzyć, że Koszar użył słowa 'spółkowanie'. Kto z was ostatnio tak mówił o czynności ludzkiej? :) No bo o zwierzętach to chyba jeszcze jakoś daje radę...

Po drugie, chcę mieć dokładne info na temat, w jaki sposób informacje krążą po mięśniach. W sumie, ciągle też gram, jutro mecz... Co robić, droga redakcjo...

Cholera, a w Zgorzelcu jestem dopiero w niedzielę.

Jeden fidbak w tym temacie od znajomego sędziego: 'A mi się lepiej sędziuje po seksie!'. Aż się boję powiedzieć, jakie wnioski można z tego wyciągnąć, zestawiając przemyślenia Koszara z tą informacją.

Ale się zrobiło seksualnie. Może wróćmy do sportu. Jak tam Anwil? :)

17:12, adrom72
Link Komentarze (6) »
Początek

Debiut bloga to zawsze trudny moment. Sam nie wiem, o co mi chodzi. Lubię pisać. A piszę, bo zapominam. :)

Więc może na początek kilka luźnych myśli:

- Jeśli ktoś jeszcze nie zna, to polecam jako mistrza koszykarskiego wywnętrzniania swoich myśli Stingera na plk.pl - życzę sobie, żebym kiedyś miał tyle czasu na pisanie... :)

- Na http://www.plk.pl/ zresztą kilka innych ciekawych blogów również można znaleźć. :)

- Ale oczywiście http://www.gazeta.pl/ i http://www.blox.pl/ to podstawa. :)

- Sam nie wiem, czemu po każdej linijce muszę dodać uśmiechnięty pyszczek. Wewnętrzny przymus.

- Mój ulubiony polski koszykarz Łukasz Koszarek oszalał. Czy tu trzeba coś komentować?

- Mistrzostwa Polski dziennikarzy w koszykówce w tym roku odbędą się w dniach 19-22 marca, jak zawsze w Zakopanem. Piszę to dlatego, że wszyscy pytają.

- Tak, też - denerwuje mnie Prokom. Czy w Moskwie można było powalczyć, nie mówiąc o wygrać? Można było... Ech... Już jeden tekst o straconych szansach napisałem. Powtarzać?

- Skoro już jesteśmy przy koszykówce :) to czekam z utęsknieniem na rozwiązania w Anwilu Włocławek. Skoro nie można było wcześniej znaleźć zastępcy dla Marka Dickela, to jak teraz uda się znaleźć nowego Marka Dickela i dodatkowo zastępcy? Czyżby magiczna siła pieniędzy zaoszczędzonych na kontrakcie Nowozelandczyka? A tak przy okazji - jeśli Goran Jagodnik może zagrać w Anwilu, to wszystko jest już możliwe. Nawet Radek Hyży grający z kołczem Kijewskim w pingponga...

- Z wydarzeń poprzedniego tygodnia: po meczu we Wrocławiu udzieliłem - z oporem - autografu na plecach jednego z kibiców Śląska. Jego samego z góry przepraszam, że zająłem pół pleców - nie umiem się z własnym podpisem jakoś zamachnąć z mniejszym rozmachem. Do innych apeluję - ja nnie jestem żadna osobistość, co by to autografy machała... Proponuję jednak zawodników. Ja tam bym wolał mieć nawet podpis Jewgena Olijnika niż swój. :)

- Na ten ostatni wpis mogę sobie pozwolić, bo Jewgen już ponoć opuścił Ostrów. Zamiast niego w Ostrowie pojawił się jakiś facet, który na zdjęciu (dostępnym dla użytkowników płatnej strefy www.eurobasket.com) jest szerszy niż wyższy. Kevina Palaciosa sobie obejrzymy (być może) w Zgorzelcu w niedzielę - na razie mi się kojarzy wyłącznie z występem Leslie Nielsena w roli śpiewaka w jednej z mutacji 'Naked Gun'. PS. A może cholera go w ogóle już w Ostrowie nie ma? W końcu tam rządzi krejzi AK (nie 47).

- Co w ogóle myślę o autografach, na razie nie napiszę. :)

- Polecam moje ulubione forum, a na nim dyskusję o tym, czy to są kroki czy nie. To są oficjalne materiały FIBA, jak to możliwe, że to nie kroki? Skandal jakiś...

- No i jeszcze w opozycji do Shelkena: Witka nie faulował Oduoka! :) Zderzenie na piłce i potem lekki kontakt 'na dole', spowodowany impetem akcji - nie do odgwizdania. A Ciebie akurat - z boiska - Piotrze znamy wszyscy jako 'człowieka, który odgwizduje każdy faul na sobie'. Jak tam siedzisz teraz gdzieś przy kompie, to jest pewne, że w tym momencie też ktoś Cię fauluje. :)

- Ostatnio przeczytałem wpis gdzieś na blogach, żu użycie emotikonu :P świadczy o infantylności. To ja postanowiłem nie być infantylny. Ma to sens? :)

- Bilans dnia: dziesięć emotów :). <-- z tym jedenaście. Jest dobrze. Kolejnych 20 wykasowałem podczas pisania.

- Jutro w Polsacie Sport Extra o 20 leci z moim udziałem (i oczywiście Mirosławem Alojzym) liga hiszpańska. Polecam. W niedzielę o 15 TV4 Turów - Stal. Jeśli nas nie zwieje z drogi. Uwielbiam Zgorzelec - ale czy jakieś małe rozkładane lotnisko (copyright Stinger, po edicie: a może całkiem ktoś inny?) by tam się nie przydało?

13:52, adrom72
Link Komentarze (5) »
1 ... 26 , 27 , 28 , 29 , 30