RSS
wtorek, 06 kwietnia 2010
O Eurolidze po Eurolidze

Tylko linkowo. Dałem głos dla Sport.pl w sprawie sukcesów Asseco Prokomu Gdynia w Eurolidze i ich wpływu na popularność koszykówki w Polsce. Do przeczytania tutaj.

Zapraszam do dyskusji.

W odpowiedzi na głos, który już tam w komentarzach padł: Niestety, siatkówka i piłka ręczna - choć uprawianie w wielu krajach - w wielu z tych wielu jest dyscypliną niszową. Co z tego, że Grecy czy Holendrzy o coś walczą pod siatką. Nikt się tym w tych krajach nie interesuje. Dobitnie to obserwowałem w Hiszpanii, kiedy to złoto ME siatkarzy w 2007 roku zostało w tym kraju przyjęte ze wzruszeniem ramion i tekścikami na 30 stronie gazet sportowych. I o to mi chodziło...

02:58, adrom72
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Kilka myśli o spadku Polonii 2011

14 - słownie czternastu. Tylu polskich koszykarzy, w większości młodych, wprowadził w tym sezonie do Polskiej Ligi Koszykówki klub Polonia 2011 Warszawa. Tylu bowiem, dzięki koncepcji budowy klubu obranej przez Jarosława Popiołka, Waltera Jeklina i Mladena Starcevicia, zadebiutowało w tym sezonie w ekstraklasie. Brawa i pokłony. Ode mnie zwłaszcza, gdyż jako dziennikarz będący przy ekstraklasie od 20 lat i przyznający m.in. nagrody dla debiutanta roku, nierzadko wybierałem na siłę między dwoma czy trzema niby-kandydatami...

Koniec końców Polonia 2011 jednak z PLK spadła. Odezwały się od razu głosy domagające się szybkiego rozwiązania tego „problemu”. Mówi się o specjalnej dzikiej karcie, a w najgorszym wypadku zniżce na tę kartę normalną.

Oczywiście, decyzję podejmie zarząd PLK S.A. z Jackiem Jakubowskim na czele. Ale i ja chciałem dać w tej sprawie głos, deklarując z góry, że Polonia 2011 jest według mnie zdecydowanie w czołówce najlepiej zarządzanych klubów w Polsce.

Jednak - powtórzę się - spadła. Porównałbym ją w tym miejscu do Partizana Belgrad, który w skali europejskiej robi to, co proponuje w Polsce warszawski klub. Wyszukuje talenty, wprowadza je do gry na wysokim poziomie i wypuszcza w świat wielkich pieniędzy i wielkiego basketu.

Przy okazji Partizan walczy normalnie o punkty w Eurolidze, Lidze Adriatyckiej i serbskiej. Nikt zespołowi Dusko Vujosevicia miejsca w najlepszej ósemce Euroligi nie gwarantuje za zasługi lub w podziwie dla pracy szkoleniowej. Oni tam są od trzech lat (a teraz weszli nawet do Final Four), bo sobie to na boisku wywalczyli...

I tu wracamy do reguł rządzących naszą PLK. Całej tej dyskusji było, gdyby nie chore - według mnie - w zawodowej lidze aż dwa miejsca spadkowe. Skoro takim dobrem są dla nas kluby szkolące młodych zawodników i nie baczące do końca na wyniki (główny motyw wypowiedzi ludzi Polonii 2011), to czemu w ogóle nie zlikwidować spadków? Słabe kluby, bez pieniędzy i/lub kibiców, i tak prędzej czy później się wykruszają. A te solidne, chciane i chwalone, niech trwają i szkolą, bez groźby spadku i patologicznych „meczów o wszystko”.

Skoro jednak do tej pory takie myślenie nie zwyciężyło, skoro nadal są spadki i awanse, niech one obowiązują wszystkich. Nie róbmy z procedury uzyskania dzikiej karty konkursu piękności. W kryteriach jej przyznawania najmniej moim zdaniem powinny się liczyć kwestie szkolenia młodzieży czy dobrej pracy treningowej. Najwięcej - biznes, czyli twarda korzyść dla ligi. PLK to w końcu twór zawodowy. W przeciwnym wypadku zbliżamy się niebezpiecznie do momentu, w którym np. każdy klub, który ogłosi, że zagra samymi Polakami, w tym zdolną młodzieżą, słusznie będzie miał prawo upominać się o wysoce preferencyjną dziką kartę.

Jest jeszcze jeden aspekt. Często powtarza się, że zawodnicy Polonii 2011 nie powinni już grać w niższej lidze. Niestety, raz jeszcze przypominam, że oni przede wszystkim się nie utrzymali. Po drugie, chyba jedyną ścieżką ich kariery nie jest pozostanie w zespole Mladena Starcevicia. Przy całym szacunku dla Polonii 2011 całkiem dobrze byłoby moim zdaniem, gdyby jej najbardziej utalentowani (i najlepiej wyszkoleni) alumnowie tej pięknej szkoły koszykówki znaleźli się na dużo wyższym poziomie.

Czekam na grę Tomasza Śniega, Piotra Pamuły czy Dardana Berishy w zespołach czołówki polskiej ligi, grających w europejskich pucharach. Tam, gdzie nie zabraknie dla nich ani minut (bo niby dlaczego miałoby zabraknąć), dobrego treningu i wzorców do podpatrywania. I to już, nie za kilka lat. Oni mają po 22, 21 czy 20 lat i to nie są już kurczaki (że tak sparafrazuję ulubione słówko ich prezesa), które trzeba trzymać w kartonie pod lampą.

Jestem pewien, że Polonia 2011 też sobie poradzi. Jeśli nie będzie jej stać na dołączenie do ekstraklasy w sezonie najbliższym, to na pewno do niej wróci niedługo drogą awansu. Wypuści w świat kolejnych dobrze wyszkolonych zawodników i nadal będzie dostarczać emocji. Za parę lat może to przynieść efekt w postaci wiernej bazy kibicowskiej na dużą skalę i być może większego budżetu. To wszystko prawdy uniwersalne - dotyczą każdego normalnego klubu. A mając w składzie wielu zawodników 30-, 24- czy 23-letnich, Polonia 2011 chyba nie aspiruje do miana schroniska młodzieżowego.

Jako kibic koszykówki jestem przede wszystkim za tym, żeby takich klubów jak Polonia 2011 było jak najwięcej. Żeby w wielu miejscach praca wyglądała tak właśnie, jak w tym stołecznym klubie. Popiołek, Jeklin i Starcević z ekipą pokazali nam wszystkim, jak to robić. Sama Polonia 2011 radziła sobie do tej pory świetnie. Chyba nie trzeba jej ciągnąć za uszy. Od tego może stać się - jak w życiu - po prostu brzydsza.

01:29, adrom72
Link Komentarze (14) »
wtorek, 09 marca 2010
Po wyborze Igora Griszczuka, tekst osobisty

To będzie tekst w wielkiej części osobisty, jak to czasami na blogu bywa. Komu to przeszkadza, niech nie czyta. To utwór z dziedziny „musiałem się wypisać”, a nie „słuchajcie mnie wszyscy”.

Wychyliłem się zawczasu w poprzednim tygodniu z pochwałą dla wyboru Drażena Anzulovicia na trenera reprezentacji Polski koszykarzy. Znów bez sensu zagrałem. Ale po prostu ten news, wypuszczony jak się okazało przedwcześnie przez kolegów z PolskiKosz.pl, trafił mnie w miękkie podbrzusze.

Chciałem bowiem wówczas, żeby trener kadry był taki właśnie. Doświadczony w Eurolidze, z osiągnięciami w pracy z zespołami klubowymi, z zapasem wrażeń z meczów reprezentacji (akurat w tym wypadku Chorwacji) i z pewną charyzmą wobec mediów. Trochę jak Beenhakker czy Lozano, trochę jak Wenta. Bo z moich doświadczeń ostatnich dwóch lat dobitnie wynika, że bez zrobienia wyniku i show wokół reprezentacji (jak w siatkówce czy piłce ręcznej) nasza ulubiona dyscyplina umrze, albo przynajmniej zapadnie w solidny letarg.

Jak sądzę, mieliśmy w tym momencie wiele wspólnego z Prezesem PZKosz Romanem Ludwiczukiem, który - jak widać było po newsach - też chciał takiego trenera.

Kiedy więc w sobotę najpierw Przegląd Sportowy, a później Zbigniew Polatowski ogłosili, kto będzie trenerem kadry, byłem w szoku. Po trzech dniach analiz i przemyśleń już nie jestem. Choć jeszcze oficjalnej wiadomości nie było (ponoć ma być konferencja prasowa we Włocławku w środę), mogę powiedzieć - dlaczego nie Griszczuk?

Obecnie pracuję dla Polskiej Ligi Koszykówki, jestem redaktorem naczelnym strony PLK.pl i pomagam w pewnych działaniach biurowych. W trzecim szeregu. Staram się pomóc w dziedzinach, na których trochę - jak mi się wydaje - się znam.

Niedawno rozmawiałem z pewnym człowiekiem, którego życiową filozofię i pracę bardzo szanuję, choć często się z nim nie zgadzam. Mniejsza o to, któż on. Nie po raz pierwszy otworzył mi oczy na pewne sprawy. Powiedział mniej więcej tyle: Adam, w pewnych sprawach masz słuszność, ale ty chcesz od razu góry przenosić. Oferuj pomoc, jeśli ktoś ją przyjmie, pomagaj. Ale ogólnie niech każdy robi swoje, a co będzie dalej, zobaczymy.

Przemyślałem i dlatego dzisiaj inaczej patrzę na pewne sprawy. Także związane z przyszłą pracą Igora Griszczuka jako trenera kadry.

Mała dygresja. Z tej nowej perspektywy dzisiaj patrzę także na moją pracę w Słupsku. W poprzednim sezonie - mówiąc brzydko - pracowałem na Prezesa Andrzeja Twardowskiego, korzystał z moich podpowiedzi (czasami nie), wspomogliśmy go ze ściągniętym przeze mnie Gasperem Okornem jak umieliśmy i wyszło z tego czwarte miejsce, drugie najlepsze w historii klubu. Były chwile wielkiej radości, jak po wygraniu trudnych rund z godnymi przeciwnikami w play-off, po ośmiu z rzędu wygranych, po dwóch zwycięstwach w półfinale, pierwszych na takim poziomie w historii Słupska.

W głowie mi się nie mieściło, że mogę - w związku z powyższym - stracić tę pracę. Nie mogłem uwierzyć, że tak może się stać. Ale dzisiaj widzę, że to była arogancja. Nie zmieściliśmy się z trenerem w budżecie i nasz pobyt w Słupsku się skończył. Normalne. Myślę, że nikt tego tam nie żałuje, niewielu nas tam już zapewne pamięta, sportowe życie Energi Czarnych toczy się dalej, Prezes Twardowski radzi sobie dobrze. A ja? Jakie to ma znaczenie. Rób swoje, chłopie. Znajdź swoje miejsce i wykonuj zadania.

Podobnie jest z Prezesem Ludwiczukiem. Pracowałem na niego podczas EuroBasketu 2009, korzystał z mojej wiedzy i umiejętności w takim stopniu, jak mu się podobało. Umowa się skończyła, nie mam nic do powiedzenia na ten temat. Prezes Ludwiczuk od tego jest Prezesem, żeby podejmować decyzje, także żeby wybierać trenera.

Igora Griszczuka szanuję. Kilka razy dłużej rozmawialiśmy, zawsze to były ciekawe konwersacje. W tym sezonie Anwil gra dobrze. Griszczuk nie jest postacią medialną, ale może to nie jest aż tak ważne. Nie mam do niego telefonu, zawsze strzegł prywatności, więc niech przyjmie gratulacje tutaj, na blogu. Szczerze życzę, żeby praca z kadrą pozwoliła mu podszlifować język polski i angielski, bo to w pracy trenera mu się przyda, czy to w reprezentacji czy w klubie.

No i sukcesów, awansu w cuglach i tak dalej. Róbmy swoje.

00:23, adrom72
Link Komentarze (7) »
czwartek, 04 marca 2010
Wielki sukces - i trochę historii

Brawo dla Asseco Prokomu Gdynia! Porażka w Kownie była, ale nie ma większego znaczenia. Mecz był ciężki, wynik taki, jaki był potrzebny. CSKA wygrało swoje w Maladze, więc w tej grupie wszystko jest jasne - APG W ÓSEMCE NAJLEPSZYCH W EUROPIE!

Szczere gratulacje dla wszystkich z tego dumnych, bo jest czym się cieszyć. Będzie trochę zamieszania w PLK, bo terminarz tego nie przewidział, ale chyba wszyscy w lidze będziemy zadowoleni, jak trzeba będzie zrobić jeszcze większe zamieszanie po awansie do Final Four. Oby tak było, choć Olympiakos Pireus, a to będzie rywal APG na 99 procent, to niesamowita moc.

Tak czy owak, gazety - na przykład Sport.pl piórem Grześka Kubickiego - zagrzmiały: największy sukces w historii! Ja tu bym jednak polemizował.

Oczywiście - zdecydowanie największy w Eurolidze. Tej nowej, istniejącej od 2000. Ale także tej starszej, która po reformie na początku lat 90. (w 1991) zaczęła przyjmować do walki więcej niż jeden zespół z kraju.

Wcześniej był to puchar dla mistrzów krajowych (Puchar Europy, Puchar Mistrzów) i w takim właśnie Lech Poznań, po przejściu dwóch rund eliminacyjnych (z mistrzem Turcji i mistrzem ZSRR) w sezonie 1989/90 awansował do ósemki najlepszych zespołów. Wtedy to była jedna grupa i w niej Lech wszystko przegrał (0-14). Ale był w tej ósemce, nie ma dyskusji.

To jednak zbiorowa pamięć - widoczna w dzisiejszych tekstach - zachowała dla potomnych, o tym wszyscy piszą. Ale nie wiem dlaczego fachowcy (!) są na tyle niezainteresowani tematem, żeby nie znaleźć, kto zaszedł wyżej.

A były takie przypadki dwa, na samym początku historii Pucharu Europy.

W 1959 roku Lech Poznań pokonał trzy rundy, żeby w półfinale PE przegrać z ASK Ryga, niezwyciężoną wówczas potęgą ze Związku Radzieckiego.

Rok później Polonia Warszawa - po jedynym w swojej historii mistrzostwie Polski! - wyeliminowała nawet Barcelonę, a w półfinale poległa z Dynamem Tbilisi.

W ćwierćfinale Pucharu Mistrzów nasi w tamtych czasach byli gośćmi dość często. Legia Warszawa dotarła tam w 1958 roku (pierwsza edycja PE), 1961, 1962 i 1964, a Wisła Kraków była w ćwierćfinale w 1963 i 1965 roku.

Jeśli więc mamy być dokładni, to Asseco Prokom Gdynia jest - po Legii, Lechu, Polonii, Wiśle - piątym polskim klubem w ósemce najlepszych w Europie. A wejście do najlepszej ósemki dzieje się po raz 10. w historii polskiej koszykówki męskiej.

Mam nadzieję, że ci, którym nie chciało się dotrzeć do tych danych, będą mnie cytować. :)

Ale trzeba dodać, że to wszystko nie zmienia faktu jednego: ten sukces Asseco Prokomu Gdynia jest zdecydowanie najbardziej znaczący i godny podkreślenia w porównaniu z tymi wyżej wymienionymi. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Inne czasy, inni rywale, inna koszykówka. Brawo!

-----

PS. Niech mi wybaczą Panie, że nie biorę ich pod uwagę w tych kalkulacjach. Ale muszę przypomnieć niestarannym, że w czwórce najlepszych były nie tylko koszykarki Olimpii Poznań (trzecie miejsce w 1994 roku) i Lotosu Gdynia (drugie lokaty w 2002 i 2004) oraz oczywiście bohaterska Wisła w tym sezonie. Ta sama Wisła Kraków w 1970 roku doszła do finału Pucharu Europy. W półfinałach odpadała ponadto cztery razy (!), w 1965, 1966, 1967 i 1971 roku, a ŁKS Łódź doszedł do tego samego etapu w 1968 i 1974 roku.

PS2. Oczywiście, nie byłoby tych danych, gdyby nie niestrudzeni koledzy badacze koszykarskiej historii, z którymi wymieniamy się danymi i przeszukujemy archiwa: panowie Leszek Maria Rouppert, Krzysztof Łaszkiewicz i Artur Gąsiorowski. Może w końcu uda nam się wydać jakąś książkę, która wykona pracę za leniwych dziennikarzy. :)

01:56, adrom72
Link Komentarze (8) »
wtorek, 02 marca 2010
Anzulović - zapraszamy!

Drażen Anzulović może być trenerem reprezentacji Polski koszykarzy. Jestem za!

Zbyt często - a szkoda - w ostatnich miesiącach nie byłem fanem wielu pociągnięć prezesa PZKosz Romana Ludwiczuka, ale w sprawie tego pomysłu mogę zakrzyknąć: brawo! Takiego właśnie trenera naszej kadrze potrzeba.

W ostatnich miesiącach mieliśmy pomysły kosmiczne (Pesić, Plaza, Pascual, Pianigiani), ale sam jestem tego kosmosu fanem, bo a nuż by się z którymś z nich przypadkiem udało. W sprawie wyboru trenera kadry zgadzam się z Mirosławem Alojzym (a także trenerem Dariuszem Szczubiałem), że trzeba sięgać po trenerów z Euroligi, bo oni wiedzą, co obecnie koszykarskiej w trawie piszczy oraz umieją przygotować zespoły na dwa mecze w tygodniu. To bardzo ważne!

Anzulović jest postacią mało w Polsce znaną, ale niesłusznie (rzućcie okiem na jego dossier, które przygotowałem dla PolskiKosz.pl). To dobry były zawodnik i trener, który ma dobrą opinię w Europie. Oczywiście, każdy człowiek jest inny, ale trudno go nie porównać do dwóch postaci, które w ostatnich latach w naszej lidze zjawiły się znikąd (czyli były niezbyt znane), a odniosły sukces - Saso Filipovskiego i Mihailo Uvalina.

Moim zdaniem Anzulović jest w porównaniu z nimi oboma trenerem z wyższej półki. Uvalin nigdy nie prowadził zespołu w Eurolidze, a tuż przed Anzuloviciem był mistrzem Belgii. Filipovski w Eurolidze osiągnął mniej niż Chorwat. Ponadto żaden z nich nie miał tak bogatych doświadczeń w pracy z reprezentacją. Anzulović był asystentem, nie pierwszym trenerem, ale wiele osób twierdzi, że - jak to często bywa - to on stał za wieloma aspektami sukcesów Chorwatów w ostatnich latach.

Ponadto Anzulović jest człowiekiem na małym trenerskim zakręcie, więc praca z polską kadrą na pewno będzie dla niego czymś ważnym. Podobno jako człowiek jest także bardzo w porządku.

Ma więc warsztatowo wszystko co trzeba moim zdaniem, żeby ryzyko zatrudnienia było zminimalizowane - pracę w Eurolidze, doświadczenia z pracy z reprezentacjami, współpracę w roli asystenta z wybitnym trenerem, samodzielne sukcesy i ambicję.

Moim zdaniem nie ma żadnego porównania między Chorwatem a pojawiającymi się ostatnio kandydatami - Chomiciusem, Butautasem... Także żaden z uczestników słynnego konkursu nie może z Anzuloviciem konkurować.

Chciałem napisać, że mam nadzieję, iż Anzulović po zatrudnieniu dostanie pełną swobodę i będzie mógł narzucić swoje pomysły wydziałowi szkolenia (a nie odwrotnie), ale wydaje mi się to oczywiste. Chyba niemożliwe, żeby ktoś w PZKosz coś dyktował trenerowi kadry...

Czekam więc na ostateczne decyzje i ogłoszenie, że to właśnie Chorwat poprowadzi kadrę.

13:12, adrom72
Link Komentarze (8) »
piątek, 26 lutego 2010
Prokom to potęga

Słów parę popełniłem na stronie PLK.pl.

Dlatego odsyłam tam, ale po komentarze zapraszam tutaj, na bloga. Zresztą jeden już padł (w poprzednim wpisie) - że powinienem być obiektywny, a nie podcierać cośtamcośtam Asseco Prokomowi. W odpowiedzi mogę tylko odesłać raz jeszcze do czytania. Kiedyś to były mecze? Tak, ale to było coś zupełnie nieporównywalnego do tego, o co walczy dzisiaj APG.

12:53, adrom72
Link Komentarze (13) »
niedziela, 14 lutego 2010
W sprawie 1 na 10

Trzeba będzie powoli wracać do tego bloga... :) Już niedługo, już za chwilę...

Dzisiaj tylko dwa słowa w sprawie bieżącej. Skoro Wojczyn ją poruszył, to odpowiadam. Choć dziwi mnie, że tak wytrawny badacz statystyk zamiast wiedzieć, pyta... :)

Chodzi o wolne Roberta Tomaszka z meczu z Polonią 2011. Było ich 10. Trafiony - jeden. I to zdecydowanie nielegalnie. Sędziowie przysnęli, bo Tomaszek ten jedyny celny rzucił ze zwodem, co jak wiadomo jest absolutnie zakazane. Zresztą w kolejnej próbie (kilka minut później) taką samą akcję skutecznie odgwizdał mu sędzia Marek Ćmikiewicz.

Czy 1/10 z linii to wyczyn? Owszem. Czy rekord? Gdzie tam.

W okresie od 1998 roku (oficjalne statystyki PLK) rekordzistą jest Harold Jamison, który w meczu Prokom Trefl Sopot - AZS Koszalin (27 listopada 2004) miał 0/10 z wolnych.

Całkiem niedawno 0/8 zaliczył Kris Clarkson (8 marca 2008, Wałbrzych w Świeciu).

Najwięcej niecelnych wolnych w meczu? 14 - Garnett Thompson - 1 kwietnia 2006, Koszalin we Włocławku 76:105 - 7/21 z linii. Do dzisiaj nie wierzę, że to miało miejsce, ale świadkowie mówią, że tak...

Najbardziej poruszający wynik? 1/12 Kachy Szengelii, 28 stycznia 1999, w meczu Śląska Wrocław (niestety, w tym momencie nie mam w bazie, z kim).

Tak więc Tomaszek jeszcze ma wiele przed sobą... :)

23:39, adrom72
Link Komentarze (10) »
czwartek, 29 października 2009
Smuta... i piąta kolejka

Nawet nie wiem, jak zacząć. Chciałoby się kilka refleksji na temat występu w drugiej kolejce Euroligi naszego Asseco Prokomu Gdynia skreślić, ale ciężko coś oryginalnego wymyślić. To wszystko wygląda słabo niestety i chyba nawet mina głównego rozgrywającego całego tego interesu, czyli Tomasa Pacesasa, mówiła wszystko. Zespół się dość mocno podzielił na 'grających swoje' bez względu na wszystko i na resztę, która nie za bardzo wie, co ma robić. Nie widać w tym przygotowania i koncepcji, choć przecież zestaw na ławce trenerskiej wyjątkowo mocny (trzech szkoleniowców z doświadczeniem w roli hedkołcza). Smuta.

Szkoda, szkoda, szkoda.

Ale jeszcze osiem kolejek do zakończenia pierwszej rundy. Wiele się może jeszcze wydarzyć. Oby.

A przed 1 listopada, który w tym roku pięknie się wpasował w niedzielę, będzie w naszej kochanej PLK ciekawa, rozłożysta kolejka. Ostatnio mi typowanie nie szło, Stalówka mnie zaskoczyła, a Polonia wyrwała wreszcie coś, więc sobie teraz trochę pofolguję.

Polpharma Starogard - Kotwica Kołobrzeg +5. Taki mecz na przełamanie trochę, dla jednych i drugich. Kotwica - trochę tak, jak przewidywałem - gra fajnie, ale przegrywa. Bartosz Diduszko - wynik zrobił w ostatnim meczu potworny. W ostatnich czterech sezonów z Polaków lepszy wynik (34 punkty) zdołał wykręcić tylko Andrzej Pluta. Ale w Starogardzie też mają coś do odrabiania po porażce w Jarosławiu, choć skład dość niespodziewanie wygląda mi na dość wąski... Ciekawy mecz, wiele scenariuszy możliwe. Jednak stawiam na gospodarzy.

Polonia Azbud Warszawa - Energa Czarni Słupsk +1. Słupscy kibice osiągnęli pełnię zadowolenia po meczu z AZS Koszalin, ale Polonia ma jednak teraz zbyt dobry obwód. To, co pod koszem, nie musi się tego dnia w Warszawie aż tak bardzo liczyć.

Trefl Sopot - Stal Stalowa Wola +16. Przełom nastąpił w Stalowej Woli, ale Trefl jest jednak o półkę wyżej. Może być jednak bardziej zacięta walka.

PBG Basket Poznań - Asseco Prokom Gdynia -12. Pojedynek Eugeniusza Kijewskiego z Tomasem Pacesasem powinien być smakowity, a zespół z Poznania powinien powalczyć. Jednak ostatecznie przeważyć winna moc gdyńska, choć prawdę mówiąc trudno ocenić, jak mocny będzie 'efekt Realu', czyli nicość, w jaką mistrzowie muszą wpaść po słabości w Madrycie. A może to tylko będzie chwilowe?

Polonia 2011 Warszawa - Znicz Jarosław +5. Bardzo ważny mecz dla obu stron, bo mimo dobrych wyników Znicz ciągle potrzebuje wygranych. Gdyby John Williamson był zdrowy typowałbym odwrotnie.

Sportino Inowrocław - PGE Turów Zgorzelec -17. Trener Mariusz Karol musiałby zrobić naprawdę coś niesamowitego, żeby wygrać ten mecz.

AZS Koszalin - Anwil Włocławek +4. Ciągle mi się wydaje, że AZS namiesza. Oczywiście, Anwil jest naprawdę mocny, gra dobrze i wygrywa. Ale tutaj... jednak wietrzę wygraną koszalinian.

Do zobaczenia w halach!

PS. A w lidze hiszpańskiej ACB w Polsacie Sport Extra zmiana. Zamiast w sobotę pokazujemy mecz w niedzielę - i to o 19.00 - zagra Cajasol z Unicają.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

03:10, adrom72
Link Komentarze (21) »
sobota, 24 października 2009
Euroligowy falstart i czwarta kolejka

Lekko się spóźniam z wpisem typującym mecze czwartej kolejki PLK, ale co tam... Na razie i tak się ograniczam tylko do lapidarnego typkowania. Tak będzie na pewno do końca miesiąca, a później zapewne zajdą w tym podejściu pewne zmiany. Oby!

Kilka zdań o początku Euroligi w wykonaniu Asseco Prokomu Gdynia. Porażka z Oldenburgiem we własnej hali to na pewno klapa, ale jeszcze nie katastrofa. Oldenburg to nie frajerzy, trener Predrag Krunić od dawna czekał w drugim szeregu, żeby w końcu pokazać co umie na najwyższym szczeblu. Grali dobrze, więc wygrali.

Co do zespołu Tomasa Pacesasa moje spojrzenie jest nieco inne niż to najbardziej popularne wokoło. Zresztą w kilku przypadkach już wchodziłem w spór w podobnych dyskusjach. Wpływ 'szkoły urlepowskiej' na nasze, polskie, patrzenie na koszykówkę jest tak ogromny, że widzimy tę metodę gry w kosza (pełna kontrola trenera nad atakiem, wyćwiczona i rozpracowana defensywa posunięta do granic ludzkiej wytrzymałości) jako jedyną właściwą. A tymczasem zespół Pacesasa, w wielkim stopniu w pełni świadomie, gra inaczej. Koszykówkę luźną, opartą na indywidualnym graniu, na swobodzie na obwodzie, z wkalkulowaną chęcią do rzucania z dystansu i szybkiego ataku. Powtórzę - trenerzy z Gdyni moim zdaniem (a rozmawiałem z nimi o tym) chcą grać taki basket. Taki sobie zespół zbudowali i takich zawodników chcą mieć.

Oczywiście są przy tym pewne założenia, ze zbiórką na czele. Oczywiście, taka metoda jest mocno obosieczna, bo kiedy nie idzie, to trudno odmienić los (bo nie ma alternatywnego stylu), a poza tym trudniej się wytłumaczyć, że 'daliśmy z siebie wszystko, wybiliśmy zęby, gryźliśmy grdyki i parkiet' - skoro tak naprawdę przewag szuka się gdzie indziej, a nie w parterze. Ale taki los sobie wybrali w Gdyni i jedynym moim zdaniem problemem jest, czy to będzie skuteczne.

Bo skuteczne - nawet z mocnymi rywalami - takie granie 'Ivanhoe' (jak mawiał często 'polski Urlep' Tadeusz Aleksandrowicz) być może! Dlatego ciekawe będą kolejne konfrontacje, zwłaszcza z Realem Madryt Ettore Messiny już w najbliższym tygodniu.

Wracając do PLK, krótkie typki na ten weekend:

Znicz Jarosław - Polpharma Starogard +7. Dariusz Szczubiał i jego zespół mają bardzo korzystny kalendarz meczów na początku sezonu i jeśli to wykorzystają w pełni, może być bardzo ciekawie na Podkarpaciu. Polpharma odrobiła straty wygrywając w Warszawie, ale to mecz w Jarosławiu może popchnąć zespół z Kociewia we właściwą lub niewłaściwą stronę. Ciekawe podteksty trenerskie - Milija Bogicević kiedyś nagle zniknął z Jarosławia, a Szczubiał też jakby nie wszystko dokończył w Starogardzie. Po pozbyciu się Jacka Jareckiego z montowanego wcześnie i z satysfakcją polskiego młodego składu Polpharmy zostali już tylko Tomasz Ochońko, Łukasz Majewski, Damian Kulig i Piotr Dąbrowski. Wystarczy na obsadzenie dwóch pozycji na boisku w walce o miejsca w czołówce? Bardzo to wszystko ciekawe...

Anwil Włocławek - Sportino Inowrocław +24. Czas stawiania na Sportino mam na razie za sobą... Michael Ansley w Inowrocławiu? Szkoda, że nie razem z Alexem Austinem, to by dopiero było...

Stal Stalowa Wola - Polonia 2011 Warszawa -11. W Stali nie ma już mojego zawodnika Demetriusa Nelsona, klub nie zdecydował się na kontrakt po okresie testów. Wzmocnienia (Miszczuk, Jarecki, Kasiulevicius) sprawiają, że zespół nastawiony na rzucanie z dystansu będzie rzucał... jeszcze wiecej. To może być skuteczne, ale w zderzeniu z młodzieżową, wyszkoloną solidnością Polonii 2011 wydaje mi się, że w tym momencie może być nieskuteczne. Nowy skład, nowe osoby chcące się pokazać - na ten mecz może to być kłopot. Ale każdy wynik jest tu możliwy, na pewno będzie pierwsze zwycięstwo jednego z ligowych nowicjuszy.

PGE Turów Zgorzelec - PBG Basket Poznań +17. Uff, chyba się nie pomyliłem w tych literkach... W poprzednim sezonie Adam Wójcik dał poznaniakom rzadkie zwycięstwo, właśnie w Zgorzelcu. Wtedy Turów był prowadzony w zastępstwie przez Bobana Miteva. Teraz Mitev po przystankach w Kosowie i Macedonii jest znów razem z Saso Filipovskim - w Rostowie. A Wójcik? Jest po drugiej stronie - w Turowie. Więc niespodzianki nie przewiduję.

Kotwica Kołobrzeg - Polonia Azbud Warszawa +9. Kotwicę da się lubić w tym sezonie, więc modnie zatypuję na nią. Polonia po przyjściu Eddiego Millera wreszcie będzie miała siłę na obwodzie, ale to chyba jeszcze nie będzie to...

Energa Czarni Słupsk - AZS Koszalin +7. Derby, wielkie derby. Może się tu zdarzyć wszystko, ale jednak - po zastanowieniu - nie mogę nie typować na zespół ze Słupska...

 

03:52, adrom72
Link Komentarze (7) »
piątek, 16 października 2009
Po drugiej, przed trzecią

Dzięki własnym chęciom i interesom oraz TVP Sport obejrzałem w drugiej kolejce dwa mecze, w których niewiele się działo. Teraz jednak będzie ciekawiej. (O czym piszę na ostatnią chwilę, tuż przed piątkowym meczem w Warszawie).

W drugiej kolejce w Zgorzelcu trwała intensywna promocja polskości w wykonaniu Polonii 2011. Oczywiście, jestem całkowicie w stu procentach za pracą, którą wykonują w tym klubie, ale polecam już powoli zamykać ten temat. Wszystkim za chwilę będzie zbyt słodko i może się to przerodzić w nudności. Bardzo mi się podobało zdanie, które niedawno rzucił w tej sprawie niejaki Kfiatek, kiedy usłyszeliśmy po raz setny, że Polonia to świetny i unikalny 'projekt': To nie jest żaden projekt, tylko tak właśnie powinno się robić KLUB. Koniec cytatu. Bo tak właśnie jest. To, co dzieje się w Polonii 2011, to nie jest żadna nadzwyczajność, tylko świetna zwyczajność (brawo za nią), która w każdym polskim klubie powinna być czym prędzej wprowadzona w życie.

W Stalowej Woli było trochę walki, ale w drugiej połowie Asseco Prokom poprawiło obronę i się skończyła zabawa. Choć nie - snujący się po boisku Qyntel Woods poderwał się raz, ale za to jak... Podaną przez Tyrone'a Brazeltona w kontrze piłkę złapał gdzieś na szerokości barierek na bocznej trybunie, przeniósł nad głową i łupnął ją do kosza z góry. Bummm. Cóż za możliwości, cóż za technika...

O pozostałych meczach niewiele powiem, bo nie widziałem. Śledzę oczywiście kibicowskie pomstowanie, które odbywa się w Słupsku po dwóch porażkach, ale myślę, że niedługo wszystko może wrócić do normy. Ewentualne wygrane w Inowrocławiu i u siebie z AZS Koszalinem sprawią, że Dru Joyce i Ronald Clark, a także Dawid Przybyszewski, nabiorą zupełnie innych kolorów. Czy Energę Czarnych stać na te wygrane? Na pewno. No to zobaczymy...

Typki ekspress na kolejkę trzecią:

Polonia 2011 Warszawa - Asseco Prokom Gdynia -21. Gdynianie spieszą się do domu, a dawno tam nie byli. Słusznie mistrzowie zaplanowali sobie dłuższy wypad do najdłuższych wyjazdowiczów razem i zagęścili kalendarz. Brak tych podróży przyda się podczas długiego (miejmy nadzieję) sezonu w Eurolidze. Co tu więcej dodać? Może tyle, że kilku graczy Polonii 2011 niedługo powinno zainteresować klub z Euroligi. Ale o tym w Gdyni na pewno wiedzą.

PBG Basket Poznań - Anwil Włocławek +4. Niedawno oglądałem sparingowy mecz tych zespołów podczas turnieju we Włocławku i wtedy wyraźnie lepsi byli poznaniacy. Czy tak musi być i teraz? W Anwilu od tego czasu pojawili się Mujo Tuljković i Kamil Chanas, a to spora różnica. Poznaniacy nie za bardzo mogą liczyć też na pomoc własnych kibiców, bo ciągle nie ma ich zbyt wielu. Jednak grają solidnie i to może wystarczyć. Mecz w każdym razie bardzo ciekawy.

Sportino Inowrocław - Energa Czarni Słupsk +5. Z obu stron obowiązuje hasło 'to nie tak miało być...'. W obu klubach - niezbyt słynących ze stałości w uczuciach - pachnie zapewne zmianami, aczkolwiek w czasach kryzysu wszystko się zmienia... Ten mecz powinien się ważyć do końca, a może przeważyć trenerska solidność. Brak mi tu do końca wiedzy :) - w końcu Mariusza Karola znamy doskonale, a Igorsa Miglinieksa w kryzysie nie oglądaliśmy dawno. Dlatego może stawiam na Karola.

AZS Koszalin - Kotwica Kołobrzeg +11. 'Czarodzieje z Wydm' (dla mnie niezmiennie niknejm numer jeden w polskiej koszykówce) zaskoczyli już co najmniej raz w tym sezonie, ale moim zdaniem solidność AZS przeważy.

Stal Stalowa Wola - Znicz Jarosław -7. Po wygranej z Polonią trudno nie stawiać na Znicz, który już zresztą trzy razy tej jesieni wygrał ze Stalą. W 'Stalówce' mają być nowi gracze. Zwycięstwo bardzo jest potrzebne, ale... chyba jednak nie teraz.

Polonia Azbud Warszawa - Polpharma Starogard +9. Polonia ma kłopoty w obronie pod koszem, w zbiórkach i ogólnie płaci obecnie za to, że jej formację podkoszową stanowią Ansley, Bacik, Perka i Kingsley. Trener Wojciech Kamiński będzie starał się to zamaskować, ale ponieważ w Starogardzie też szału nie ma pod koszem (Okafor kontra Ansley, ciekawe...), to może mu się udać. Stawiam na gospodarzy.

Trefl Sopot - PGE Turów Zgorzelec -11. Po sympatycznych początkach nowego klubu przychodzi zetrzeć się z realizmem. Tuż przed megaderby z Asseco Prokomem będzie to meczu u siebie z wicemistrzem, który jest naprawdę mocny. I powinien moim zdaniem wygrać.

-

PS. A na ligę ACB zapraszam do Polsatu Sport Extra w sobotę o 21, mecz Unicaja Malaga - Real Madryt.

17:50, adrom72
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29