Blog > Komentarze do wpisu
Wielki sukces - i trochę historii

Brawo dla Asseco Prokomu Gdynia! Porażka w Kownie była, ale nie ma większego znaczenia. Mecz był ciężki, wynik taki, jaki był potrzebny. CSKA wygrało swoje w Maladze, więc w tej grupie wszystko jest jasne - APG W ÓSEMCE NAJLEPSZYCH W EUROPIE!

Szczere gratulacje dla wszystkich z tego dumnych, bo jest czym się cieszyć. Będzie trochę zamieszania w PLK, bo terminarz tego nie przewidział, ale chyba wszyscy w lidze będziemy zadowoleni, jak trzeba będzie zrobić jeszcze większe zamieszanie po awansie do Final Four. Oby tak było, choć Olympiakos Pireus, a to będzie rywal APG na 99 procent, to niesamowita moc.

Tak czy owak, gazety - na przykład Sport.pl piórem Grześka Kubickiego - zagrzmiały: największy sukces w historii! Ja tu bym jednak polemizował.

Oczywiście - zdecydowanie największy w Eurolidze. Tej nowej, istniejącej od 2000. Ale także tej starszej, która po reformie na początku lat 90. (w 1991) zaczęła przyjmować do walki więcej niż jeden zespół z kraju.

Wcześniej był to puchar dla mistrzów krajowych (Puchar Europy, Puchar Mistrzów) i w takim właśnie Lech Poznań, po przejściu dwóch rund eliminacyjnych (z mistrzem Turcji i mistrzem ZSRR) w sezonie 1989/90 awansował do ósemki najlepszych zespołów. Wtedy to była jedna grupa i w niej Lech wszystko przegrał (0-14). Ale był w tej ósemce, nie ma dyskusji.

To jednak zbiorowa pamięć - widoczna w dzisiejszych tekstach - zachowała dla potomnych, o tym wszyscy piszą. Ale nie wiem dlaczego fachowcy (!) są na tyle niezainteresowani tematem, żeby nie znaleźć, kto zaszedł wyżej.

A były takie przypadki dwa, na samym początku historii Pucharu Europy.

W 1959 roku Lech Poznań pokonał trzy rundy, żeby w półfinale PE przegrać z ASK Ryga, niezwyciężoną wówczas potęgą ze Związku Radzieckiego.

Rok później Polonia Warszawa - po jedynym w swojej historii mistrzostwie Polski! - wyeliminowała nawet Barcelonę, a w półfinale poległa z Dynamem Tbilisi.

W ćwierćfinale Pucharu Mistrzów nasi w tamtych czasach byli gośćmi dość często. Legia Warszawa dotarła tam w 1958 roku (pierwsza edycja PE), 1961, 1962 i 1964, a Wisła Kraków była w ćwierćfinale w 1963 i 1965 roku.

Jeśli więc mamy być dokładni, to Asseco Prokom Gdynia jest - po Legii, Lechu, Polonii, Wiśle - piątym polskim klubem w ósemce najlepszych w Europie. A wejście do najlepszej ósemki dzieje się po raz 10. w historii polskiej koszykówki męskiej.

Mam nadzieję, że ci, którym nie chciało się dotrzeć do tych danych, będą mnie cytować. :)

Ale trzeba dodać, że to wszystko nie zmienia faktu jednego: ten sukces Asseco Prokomu Gdynia jest zdecydowanie najbardziej znaczący i godny podkreślenia w porównaniu z tymi wyżej wymienionymi. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Inne czasy, inni rywale, inna koszykówka. Brawo!

-----

PS. Niech mi wybaczą Panie, że nie biorę ich pod uwagę w tych kalkulacjach. Ale muszę przypomnieć niestarannym, że w czwórce najlepszych były nie tylko koszykarki Olimpii Poznań (trzecie miejsce w 1994 roku) i Lotosu Gdynia (drugie lokaty w 2002 i 2004) oraz oczywiście bohaterska Wisła w tym sezonie. Ta sama Wisła Kraków w 1970 roku doszła do finału Pucharu Europy. W półfinałach odpadała ponadto cztery razy (!), w 1965, 1966, 1967 i 1971 roku, a ŁKS Łódź doszedł do tego samego etapu w 1968 i 1974 roku.

PS2. Oczywiście, nie byłoby tych danych, gdyby nie niestrudzeni koledzy badacze koszykarskiej historii, z którymi wymieniamy się danymi i przeszukujemy archiwa: panowie Leszek Maria Rouppert, Krzysztof Łaszkiewicz i Artur Gąsiorowski. Może w końcu uda nam się wydać jakąś książkę, która wykona pracę za leniwych dziennikarzy. :)

czwartek, 04 marca 2010, adrom72

Polecane wpisy

  • Przedsezonowy ranking PLK 2017 w 17 akapitach

    Miało być dłużej, ale obowiązki różnorakie sprawiają, że ranking będzie w wersji skróconej. Po jednym akapicie o każdym klubie. Dzisiaj zaczęliśmy granie w PLK

  • O młodych na EuroBaskecie

    Zbieram materiał do większego tekstu o EuroBaskecie i przy tej okazji zainteresowałem się tezą o młodych gwiazdach na EuroBaskecie. Mieliśmy w grupie Markkanena

  • Krótko po Finlandii (EuroBasket 2017)

    To miał być przełom, jak zapowiadałem na Twitterze. To był mecz emocjonujący, przy pełnej widowni, otwierający w przypadku wygranej drogę nawet może do drugiego

Komentarze
Gość: Tomek, *.ip.netia.com.pl
2010/03/04 08:42:34
Widze ze dalej to samo - bo prokom jest najlepszy i to jest wiekszy sukces niz lecha i wszystkich innych. BRAWO!!!
Powiedzialbym wrecz odwrotnie - tak jak juz wspomnialem w poprzednich wpisach - sukces lecha (czy mniejsze osiagniecia polskich druzyn) sa bardziej znaczace bo w tych meczach reprezentowali nas krajowi w duzej mierze zawodnicy (w Lechu z pewnoscia sami Polacy grali) i to byl sukces Polski.
W tym przypadku mamy do czynienia z sukcesem pieniedzy Pana Krauzego..
Pozdrawiam,
P.S. Widze ze nic Pan nie zrozumial z moich wpisow i dalej to samo - pozwolilem sobie wyslac wniosek to KK prokomu o przyjecie Pana jako czlonka VIP tego klubu.
-
Gość: gość, 217.153.117.*
2010/03/04 10:03:19
Zaobserwowałem tendencję podobną do tej w piłce nożnej. Mianowicie wyciąganie zamierzchlych czasów polskiego sportu. Owszem historia jest ważna, ale przywoływanie tego jacyś to kiedyś bylismy wspaniali zupełnie nic nie wnosi! Największe sukcesy powinny być teraz. Zostawmy wreszcie przeszłość w spokoju!
Gartuluję Prokomowi swojej postawy i awansu, choc nie ukrywam,że jestem nią lekko zaskoczony.
-
2010/03/04 10:59:21
Starych czasów nie ma co porównywać do obecnych, zarówno w koszykówce, jak i w piłce nożnej. Dla przykładu - Legia Warszawa zagrała w ćwierćfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów w czasach, gdy wtedy w tych rozgrywkach występowali tylko krajowi mistrzowie. Gdy natomiast do eliminacji dopuszczono zespoły nawet z czwartych miejsc najsilniejszych lig, żadna polska drużyna nie dotarła nawet do fazy grupowej.

Podobnie w koszykówce - teraz już nie ma tylko i wyłącznie mistrzów krajowych (warto też pamiętać, że w poprzedniej epoce były ZSRR i Jugosławia, a później z tych krajów powstało przynajmniej 5 koszykarskich potęg). Hiszpania, Grecja, Turcja, Włochy czy Rosja mają w Eurolidze po kilka silnych zespołów, więc tym bardziej trzeba docenić sukces zespołu z Gdyni.
-
Gość: spox, 89.195.70.*
2010/03/04 11:35:48
ja nie bede mowil o lekkim zaskoczeniu, bo to jest po prostu totalny szok, kazdy kto sie interesuje koszykowka dluzej niz rok wie o czym mowie, jak ktos pisze o sukcesie pieniedzy asecco w gdyni to niech najpierw sprawdzi budzety, cska, realu czy olimpiakosu a potem niech nie pisze glupot, i po co te glupie wstawki o polskiej czy nie polskiej druzynie, nie zauwazylem zeby sukcesy miedzynarodowe pilkarzy arsenalu czy chelsea nie cieszyly angielskich kibicow, a moze wejdz na jakies forum i napisz tam ze sa slabi bo nie graja tam sami anglicy a w gorniku w latach 70 grali tylko polacy;) i dlatego pilka nozna skonczyla sie na killem all a potem to juz komercha i ligi mistrzow nie ma sensu ogladac. to jest najwiekszy sukces klubowej polskiej koszykowki w historii, tak jak wystepow rozgrywek miedzynarodowych z ubieglych dekad nie mozna porownywac do tego co jest teraz, bo obecnie jest duzo trudniej, cieszmy sie chwila obecna bo raczej takich sukcesow w przyszlych sezonach dlugo nie zobaczymy
-
2010/03/04 11:44:56
Mam nadzieję, że wydźwięk tego kawałka był jednoznaczny - sukces nie jest literalnie NAJWIĘKSZY, ale moim zdaniem jest i tak NAJCENNIEJSZY.
-
2010/03/04 17:26:28
W osotatnich latach ,tak suchych pod wzgledem sportowym dla polskich druzyn grajacych w pucharach ,sukces Prokomu no i jeszcze Wisly trzeba docenic.Gadania ,ze nie graja tam Polacy jest bez sensu,bo sport zawodowy (a zwlaszcza w koszykowce) jest pelen takich przypadkow ,malkontenci niech przesledza sklady innych zespolow
BTW
Zobaczy w Gdyni w starciu z polska druzyna Childressa,Kleize,Vujcica,Teodosica czy Papaloukasa to po prostu niesamowita gratka dla kibicow, a wygrac chocby 1 mecz to bedzie naprawde duze osiagniecie ,bo jest to dla mnie 2 po Barcelonie zespol ,ktory w tym roku zgarnie trofeum najlepszej druzyny na starym kontynenci
-
2010/03/06 16:22:32
A ja się czepię, że to nie sukces polskiej koszykówki, bo Prokom z polską koszykówką poza występami ma niewiele wspólnego.
-
2013/12/13 12:43:27
Strasznie pozytywna historia - uwielbiam takie. Dobrze że miała miejsce w innym sporcie niż piłka nożna. Przez to jest mniej oczywista. Czołówka Euroligi to przecież jak ostatnie fazy Ligi Mistrzów - świetne, że drużynie z tak małego miasta się to udało. Sukces, jak napisany przeze mnie program do pit :)