Blog > Komentarze do wpisu
Po wyborze Igora Griszczuka, tekst osobisty

To będzie tekst w wielkiej części osobisty, jak to czasami na blogu bywa. Komu to przeszkadza, niech nie czyta. To utwór z dziedziny „musiałem się wypisać”, a nie „słuchajcie mnie wszyscy”.

Wychyliłem się zawczasu w poprzednim tygodniu z pochwałą dla wyboru Drażena Anzulovicia na trenera reprezentacji Polski koszykarzy. Znów bez sensu zagrałem. Ale po prostu ten news, wypuszczony jak się okazało przedwcześnie przez kolegów z PolskiKosz.pl, trafił mnie w miękkie podbrzusze.

Chciałem bowiem wówczas, żeby trener kadry był taki właśnie. Doświadczony w Eurolidze, z osiągnięciami w pracy z zespołami klubowymi, z zapasem wrażeń z meczów reprezentacji (akurat w tym wypadku Chorwacji) i z pewną charyzmą wobec mediów. Trochę jak Beenhakker czy Lozano, trochę jak Wenta. Bo z moich doświadczeń ostatnich dwóch lat dobitnie wynika, że bez zrobienia wyniku i show wokół reprezentacji (jak w siatkówce czy piłce ręcznej) nasza ulubiona dyscyplina umrze, albo przynajmniej zapadnie w solidny letarg.

Jak sądzę, mieliśmy w tym momencie wiele wspólnego z Prezesem PZKosz Romanem Ludwiczukiem, który - jak widać było po newsach - też chciał takiego trenera.

Kiedy więc w sobotę najpierw Przegląd Sportowy, a później Zbigniew Polatowski ogłosili, kto będzie trenerem kadry, byłem w szoku. Po trzech dniach analiz i przemyśleń już nie jestem. Choć jeszcze oficjalnej wiadomości nie było (ponoć ma być konferencja prasowa we Włocławku w środę), mogę powiedzieć - dlaczego nie Griszczuk?

Obecnie pracuję dla Polskiej Ligi Koszykówki, jestem redaktorem naczelnym strony PLK.pl i pomagam w pewnych działaniach biurowych. W trzecim szeregu. Staram się pomóc w dziedzinach, na których trochę - jak mi się wydaje - się znam.

Niedawno rozmawiałem z pewnym człowiekiem, którego życiową filozofię i pracę bardzo szanuję, choć często się z nim nie zgadzam. Mniejsza o to, któż on. Nie po raz pierwszy otworzył mi oczy na pewne sprawy. Powiedział mniej więcej tyle: Adam, w pewnych sprawach masz słuszność, ale ty chcesz od razu góry przenosić. Oferuj pomoc, jeśli ktoś ją przyjmie, pomagaj. Ale ogólnie niech każdy robi swoje, a co będzie dalej, zobaczymy.

Przemyślałem i dlatego dzisiaj inaczej patrzę na pewne sprawy. Także związane z przyszłą pracą Igora Griszczuka jako trenera kadry.

Mała dygresja. Z tej nowej perspektywy dzisiaj patrzę także na moją pracę w Słupsku. W poprzednim sezonie - mówiąc brzydko - pracowałem na Prezesa Andrzeja Twardowskiego, korzystał z moich podpowiedzi (czasami nie), wspomogliśmy go ze ściągniętym przeze mnie Gasperem Okornem jak umieliśmy i wyszło z tego czwarte miejsce, drugie najlepsze w historii klubu. Były chwile wielkiej radości, jak po wygraniu trudnych rund z godnymi przeciwnikami w play-off, po ośmiu z rzędu wygranych, po dwóch zwycięstwach w półfinale, pierwszych na takim poziomie w historii Słupska.

W głowie mi się nie mieściło, że mogę - w związku z powyższym - stracić tę pracę. Nie mogłem uwierzyć, że tak może się stać. Ale dzisiaj widzę, że to była arogancja. Nie zmieściliśmy się z trenerem w budżecie i nasz pobyt w Słupsku się skończył. Normalne. Myślę, że nikt tego tam nie żałuje, niewielu nas tam już zapewne pamięta, sportowe życie Energi Czarnych toczy się dalej, Prezes Twardowski radzi sobie dobrze. A ja? Jakie to ma znaczenie. Rób swoje, chłopie. Znajdź swoje miejsce i wykonuj zadania.

Podobnie jest z Prezesem Ludwiczukiem. Pracowałem na niego podczas EuroBasketu 2009, korzystał z mojej wiedzy i umiejętności w takim stopniu, jak mu się podobało. Umowa się skończyła, nie mam nic do powiedzenia na ten temat. Prezes Ludwiczuk od tego jest Prezesem, żeby podejmować decyzje, także żeby wybierać trenera.

Igora Griszczuka szanuję. Kilka razy dłużej rozmawialiśmy, zawsze to były ciekawe konwersacje. W tym sezonie Anwil gra dobrze. Griszczuk nie jest postacią medialną, ale może to nie jest aż tak ważne. Nie mam do niego telefonu, zawsze strzegł prywatności, więc niech przyjmie gratulacje tutaj, na blogu. Szczerze życzę, żeby praca z kadrą pozwoliła mu podszlifować język polski i angielski, bo to w pracy trenera mu się przyda, czy to w reprezentacji czy w klubie.

No i sukcesów, awansu w cuglach i tak dalej. Róbmy swoje.

wtorek, 09 marca 2010, adrom72

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/09 09:51:16
wybór Griszczuka to samobój Ludwiczuka. trener z najwyzszej półki, europejska czołówka,takie były zapowiedzi. a reszta jak zwykle tj. wiele hałasu o nic, albo z dużej chmury mały deszcz..wkrótce też coś napiszę na ten temat. ale mogę powiedzieć ,iż po takim wyborze (jak pisali Panowie z Supergiganta kiedyś w jednym z tekstów) AŻ CHCE SIĘ BLOGA ZAMKNĄĆ. mój typ ciagle wolny na rynku niejaki Saso Filipovski. Idealny trener dla Logana, Gortata czy Lampego, który potrafiłby z nimi rozmawiać i odpowiednio wykorzystać! dziś trener musi być bardziej psychologiem..Na niekorzyśc Igora jest brak wielkich sukcesów trenerskich (brąz w PLK) i brak doświadczenia w pracy na arenie międzynarodowej. życzę mu jednak Powodzenia!!
-
2010/03/09 11:33:19
Ja jakoś nie śledziłem tego tematu, tyle co tu na Pana blogu. Ucieszyła mnie informacja o Anzulowicu, pomyślałem że wow i zacząłem marzyć, że reprezentacja odnosi sukces, nasza koszykówka się podnosi z zapaści i takie tam... Wtedy informacja o Griszczuku - ciężko było mi uwierzyć - takie zapowiedzi, a tu znowu eksperyment. Cóż zrobić - nie pozostało nic innego jak życzyć sobie, żeby ten eksperyment się udał...
-
Gość: janusz, 81.210.111.*
2010/03/09 13:18:48
Jedno wam powiem, wole już Griszczuka niż naszych polskich trenerów od siedmiu boleści. Przerabialiśmy już Szczubiałów, Kowalczyków i oby więcej nie trafił się ktoś podobny do nich. Igor może nie jest jeszcze trenerem pełną gębą ale jego zespoły potrafiły walczyć do końca. Jego charakter wojownika i zaciętość na pewno dadzą wiarę tym, którzy już stracą ją w trakcie meczu. Należy pamiętać, że i Szubarga i Koszarek przy nim grali najlepsze swoje mecze w PLK. To też daje dużo do myślenia. Można by się zastanawiać nad doborem II trenera, bo Szablowski nie wiem czy się nadaje na to stanowisko.
Griszczuk posłuch wśród zawodników ma, nie powinno być więc problemu z akceptacją. Może jedynie Lampe mieć więcej do powiedzenia niż trener.
Można by jeszcze dopatrywać się czemu jednak nie wybrany został ktoś z 1 koszyka. Przykład Sagadina i jego niepowodzenia w Anwilu też daje do myślenia. Nie kto inny jak Igor poukładał po nim bałagan taktyczny i psychologiczny. Czasem prostota wygrywa nad przepychem. Nie każdy czuje się dobrze w skomplikowanej taktyce, tym bardziej Polacy, którzy nie należą do graczy technicznie uzdolnionych. Igor może dac nam znów troche radości w kadrze a sama otoczka przy wyborze to już jest inna bajka, tu jest ogromny minus dla prezesa PLK.
-
Gość: włosypiskorzaoboże, *.171.125.248.static.crowley.pl
2010/03/09 17:44:03
Tak, to było osobiste. Pozdrowionka
-
Gość: Jonasz, *.aster.pl
2010/03/09 17:50:25
"nie mieliśmy sie w budżecie" brzmi tak samo jak "zweryfikowal nas rynek". Potrzebnych ludzi sie nie wyrzuca.
oraz: 'redaktor naczelny w trzecim szeregu". jasne...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/10 23:01:50
Nawet jakby Ludwiczuk chciał to bi Filipovski tu nie przyszedł po tym co mu tu zrobili!
Chcieli go się pozbyć i się pozbyli. Znaleźli byle pretekst i pach - we władzach ligi są działacze z Gdyni i Włocławka i kogo mamy na stanowisku trenera? Griszczuka
-
2010/03/13 12:18:03
Osobiście jestem za dawaniem szansy, Griszczuk nie ma osiągnięć takich jak chociażby inni kandydaci, jednak był zainteresowany a i właśnie ten brak może się okazać atutem. Nietrudno jest być malkontentem, w końcu to część naszej spuścizny narodowej i nikt się raczej nie wyłamuje ;-) Naszej kadrze nic nie może zaszkodzić tak więc po prostu szukajmy tego "złotego środka ". Grunt by Griszczuk miał tę sama możliwość dysponowania pełnym składem, a zanosi się na to, że jednak tak nie będzie, bo istnieje prawdopodobieństwo, że czołowi gracze się jednak wykruszą. Marzy mi się by mimo wszystko udało mu się stworzyć kolektyw z dostępnych w danej chwili graczy. Tak, jak wspominał Repesa czy inni co nie jest nowością i każdy o tym wie, powinniśmy zadbać o szkolenie młodzieży. Jeśli tego nie zmienimy niestety będziemy skazani na porażki, jeśli tylko Marcin czy Maciej się nie pojawią na zgrupowaniu. Nie będzie w kim niestety wybierać, niby zawodników mamy sporo ale ilu tak naprawdę jest w stanie grac na europejskim poziomie ? Chyba znowu się rozbujałem w innym kierunku. Tak czy inaczej jestem ciekaw Griszczuka, bo w dzisiejszych czasach trzeba być tez psychologiem i trochę kumplem by udało się stworzyć klimat i prawdziwy zespół. Powodzenia Igor.