Blog > Komentarze do wpisu
Aż się spać nie chce, czyli Francuzi postraszeni (i niesamowity Laković)

Ulalalalala!!! To był mecz. Pierwszy raz jestem na mistrzostwach Europy (jeśli nie liczyć uczestnictwa w turnieju dodatkowym o awans tuż przed ME w 2005 roku) i naprawdę jestem zaszokowany. Można wiele mówić o poziomie i o koszykówce w telewizji, ale zobaczyć to z bliska to dopiero jest coś.

Dlatego mam na początek kilka słów do Macieja Lampe i Marcina Gortata, jeśli tam gdzieś są i może przypadkiem to przeczytają: PANOWIE, WARTO POJECHAĆ NA TAKI TURNIEJ, NAPRAWDĘ. JA OD SAMEGO OGLĄDANIA DWÓCH MECZÓW MAM TYLE WRAŻEŃ, CO Z POŁOWY MOJEGO KOSZYKARSKIEGO ŻYCIA, A WIDZIAŁEM WIELE. NBA TO COŚ, ALE EUROBASKET TO NAPRAWDĘ COŚ. MOGLIŚCIE TU ZAGRAĆ, NABRAĆ WIELKIEGO DOŚWIADCZENIA, POWALCZYĆ Z BARGNANIM, NESTEROVICIEM, DIAWEM... NAPRAWDĘ, ŻAŁUJCIE, MECZ Z FRANCJĄ WIĘCEJ BY WAM DAŁ NIŻ JAKIKOLWIEK TRENING W USA. A granie w ME może wam się już nigdy nie zdarzyć, a to naprawdę coś.

Tomek Jankowski, który ze mną komentował w Polsacie Sport fantastyczny, przegrany 8 punktami mecz z Francją, grał w niejednym meczu kadry. Ale przyznał, że gdy zagrano hymn, poczuł. Ja też poczułem, choć raczej patriotyczne uniesienia nie podnoszą mnie ponad chmury, kiedy Polska wyszła na prowadzenie w trzeciej kwarcie. To było naprawdę coś i za to wszystkim dziękuję. Mam nadzieję, że w tej trudnej drodze, jaką idziemy wszyscy - koszykarze, trenerzy, prezesi, ich rodziny, dziennikarze, kibice - takie wydarzenia będą nas jednoczyć i skończy się głupie obrażanie się jednych na drugich i kopanie dołków.

No dobra, dość bajania. Pora na konkrety. Więcej słów na temat meczu z Francją w moim wykonaniu z Alicante TUTAJ i TUTAJ. Na stronie Sport.pl już we wtorek w południe (technika!) powinny być także filmowe wywiadziki z Szymonem Szewczykiem i Łukaszem Koszarkiem oraz małe podsumowanie dnia Tomka Jankowskiego i moje.

Tutaj proponuję oceny Polaków, moje subiektywne. Nikt nie dostaje mniej niż 3+, bo za taki mecz tak musi być. Statystyki z meczu są TUTAJ.

nr 4 Bartłomiej Wołoszyn - fajna trójka na początku meczu, ale później tylko faule. To statystyka, a w ocenie liczy się także, że nie odstawał. A w końcu to chłopak z rezerw Anwilu. Jest kadrowiczem i basta! Ocena: 3+.

nr 5 Andrzej Pluta - dwa celne rzuty z gry i sześć punktów, zagrał nieoczekiwanie (ale słusznie) mniej od Iwo Kitzingera, bo przy niesamowitym Gomisie nie pograł sobie. Jestem pewien, że pomoże ze Słowenią i z Włochami, tamci grają niskimi składami i Pluta sobie lepiej poradzi. Ocena: 3+.

nr 6 Robert Skibniewski - piękna asysta do Szymona Szewczyka (tuż przed naszym stanowiskiem) i tylko dwie straty. TO plusy gry Roberta, który potwierdził co umie. Kłopot - podobnie jak w przypadku Łukasza Koszarka - to uderzający brak szybkości. Dobrze chowany, ale jednak widoczny na tle koszykarzy europejskiego formatu. No cóż, taka cecha zawodnika, można tylko lekko ją zmieniać, ale rewolucji nie będzie. Ciekawe, jak 'Skiba' poradzi sobie z superszybkimi Lakoviciem, Dragiciem, Bullerim... Ocena: 3+.

nr 7 Robert Witka - ach, jakże zabrakło w kluczowym momencie tych dwóch wolnych... Robert nie przełamał bojaźni tak jak niektórzy jego koledzy, ale ma czas do 21.30 we wtorek. Ocena: 3+.

nr 8 Filip Dylewicz - jakże ważne jest, że w takim meczu, w takim momencie, potrafił pokazać niemal wszystko co umie. A umie na przykład świetnie podawać, umie zbierać, umie walczyć. To wszystko było, zabrakło tylko jednej-dwóch trójek z czystych pozycji. Ale i tak znakomity mecz. Ocena: 5-.

nr 9 Radosław Hyży - nie zagrał. Kropka.

nr 10 Adam Wójcik - ciekawa historia: po meczu trener Francuzów Claude Bergeaud powiedział, że wiedzieli doskonale, co potrafi Wójcik i zdawali sobie sprawę, jak groźny jest w akcjach 'jeden na jeden' pod koszem. Jednak podjęli decyzję, że żadnego podwajania i pomagania po koszem nie będzie, bo najważniejsze dla nich było zatrzymanie polskich rzutów za trzy punkty. Taka decyzja spowodowała, że Wójcik miał więcej miejsca. Tyle Francuz. Z mojej strony - BRAWO! Najstarszy koszykarz mistrzostw (chyba się w tym nie mylę) zagrał fantastycznie, trafił 8 z 10 rzutów z gry i można tylko się zastanowić, czy nie powinien zagrać nieco dłużej (kosztem Witki?). Ocena: 5+.

nr 11 Kamil Pietras - nie zagrał. Ale ile zobaczył! :)

nr 12 Szymon Szewczyk - kolega SzSz zagrał naprawdę powyżej oczekiwań. Wiele razy pisałem, że w tajemniczy sposób stracił swoją dynamikę i eksplozywność, ale mimo tego w poniedziałek zagrał jak prawdziwy supercenter. Trzy bloki - jeden piękniejszy od drugiego - w tym czapusia-marzenie na Tonym Parkerze, trzy zbiórki w ataku i 12 punktów w 15 minut. Po prostu super. Ocena: 5.

nr 13 Iwo Kitzinger - kilka razy poniosła go fantazja, ale za to kilka razy poniosła go fantazja! To zdanie tylko pozornie jest bez sensu, bo grając z fantazją Iwo jest tu, gdzie jest, a za chwilę będzie wyżej. Jedyny szybki nasz koszykarz, z czego świetnie korzysta. Niech nabiera doświadczeń, będzie jeszcze lepiej. Ocena: 4+.

nr 14 Przemysław Frasunkiewicz - ciągle czasami zbyt bojaźliwie, a nie warto. :) 6 zbiórek, 6 punktów - całkiem nieźle jak na niedawnego wczasowicza. Jak mawiają Amerykanie - he belongs. Należy do kadry i niech go już nikt stąd nie wyrzuca. Ocena: 4.

nr 15 Łukasz Koszarek - gdyby Łukasz był szybszy to chyba grałby w NBA. Niestety, jest wolny. (Choć żonaty). Poza tym jednak zrobił wszystko jak trzeba. Nie tracił piłek, nie robił głupot, nie dawał się ogrywać Parkerowi. To już sporo, ale idźmy dalej... Ocena: 4.

trenerzy z Andrejem Urlepem na czele - świetna robota. Doskonałe rozpracowanie rywali i pomysły, co z tym zrobić. Dobre zmiany i decyzje w czasie meczu (choć zobaczyłbym chwilę Wójcika z Szewczykiem razem...). No i - spokój Urlepa podczas meczu. Żadnych popisów i szaleństw, merytoryka. Jestem pod wrażeniem, a mogę się pod nim ugiąć, jeśli Polacy zagrają podobny mecz ze Słowenią.

Gdyż...

Przechodząc do drugiego punktu programu tegodniowego bloga...

Słowenia wyglądała w meczu z Włochami jakby była trochę z innej bajki.

Włosi zresztą też.

Gra była potwornie szybka, na niesamowitym poziomie, akcje nie do zatrzymania w wielu wypadkach.

No i końcówka nie z tej ziemi.

Włosi dogonili z -13 (bodaj) w ostatniej kwarcie, głównie dzięki Massimo Bulleriemu. Ten szybkonogi rozgrywający (auć...) bodaj pięć kolejnych akcji zagrał pod kosz i nikt go nie był w stanie zatrzymać. Także trener Anwilu i Słowenii Ales Pipan, który w swoim stylu się temu przyglądał. W szóstej akcji 'Bullo' zagrał to samo, ale w ostatniej chwili podał do wolnego na skrzydle za trzy Matteo Soragni. Paf! Pięć sekund do końca i punkt dla Włochów. Pipan nie ma czasu, Laković dostaje podanie, przekozłowuje boisko, robi swój słynny zwód z odejściem i trafia za trzy, a syrena rozlega się gdy piłka jest w powietrzu. Poezja! Tylko Laković umie to zrobić z taką gracją.

Świetny mecz, dużo szczęścia miał Pipan. Jak to wpłynie na Słoweńców we wtorek w meczu z Polską? Zobaczymy. Gdyby przegrali... Ciekawe, czy zagra świetny rozgrywający Capin, który pod koniec II kwarty zszedł z kontuzją i nie wrócił, a nawet podczas time-outów nie wstawał do kolegów. Goran Jagodnik miał kilka świetnych akcji, ale też sporo błędów, zwłaszcza głupich fauli w obronie. Gra w pierwszej piątce i chyba wypuszczenie na niego Przemka Frasunkiewicza miałoby sens. Mają stare porachunki i 'Franc' wcale często nie bywał gorszy.

Słoweńcy mało w drugiej połowie grali z Nesteroviciem, za to gwiazdą tego zespołu jest na pewno Matjaz Smodis. Co za zwierzak! I to mimo wyraźnego otłuszczenia - odwłok zdecydowanie za duży, a pod koszulką cycuchy. Nic to nie przeszkadza w walce pod koszem, jak widać.

Wyróżniał się jeszcze leworęczny szczupły rozgrywający Goran Dragić, który długo był królem polowania, ale w końcówce podpalił się i popełniał straszn błędy. Na szczęście dla Słowenii wtedy włączył się doświadczony Laković.

Pipan grał dziewiątką, a od momentu kontuzji Capina tylko ósemką graczy. To może mieć znaczenie. Choć siła pod koszem Słowenii jest ogromna. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę to, że na dwójce i trójce grają tylko Domen Lorbek, Jagodnik i któryś z rozgrywających (Dragić/Laković), a wypadł ze składu Capin, to na papierze wyglądałoby to nieźle. Trzeba tylko zagrać pod koszem, tak jak z Francją.

Włosi momentami grali fatalnie. Gwiazdy z NBA z minami pokerzystów z Wólki Dolnej wykonywały bezsensowne akcje, stąd też długo siedziały na ławce, z korzyścią dla zespołu. Bargnani miał 2 na 10 z gry i 1 zbiórkę, a Belinelli 2 na 7 z gry. Sprawę ratowali wspomniani Bulleri (8/10 z gry, 5 asyst, 1 strata) i Soragna, a także momentami bardzo skuteczny Gigli. Dobrze pilnowani Włosi nie trafiali już jednak za trzy tak jak w niedawnym sparingu z Polską (teraz 4/22). Jeśli Polakom uda się spowolnić grę to mają szansę. Obecność w kadrze takiej jak włoska takich zawodników jak klockowaty Andrea Crosariol (na trybunach trasparent 'Crosariol to nasz Gasol' - niezła szydera) czy zagubiony rozgrywający Fabio di Bella to obraza dla włoskiego basketu, Atmosfera w zespole ponoć też nie najlepsza, a schodzący z boiska Massimo Bulleri bodaj trzy razy pokopał krzesło, a potem niemal rzucił się do gardła jakimś dwóm oficjelom z koszulkach 'Basketball Italia'. Oby tak się wściekał w środę.

Kolejne mecze warto więc na pewno obejrzeć w Polsacie Sport. We wtorek o godz. 19 Włochy - Francja, a o 21.30 Polska - Słowenia. Dzień później godziny te same, najpierw Francja - Słowenia, a później Polska - Włochy. Obym zdarł gardło, jak dzisiaj! :) Warto.

wtorek, 04 września 2007, adrom72

Polecane wpisy

Komentarze
2007/09/04 08:29:14
Wykorzystując dwa tytułu artykułów powiem: Mamy zespół, ale tylko powalczyliśmy z Francuzami.
Mecz Polaków był z pewnością pozytywnym zaskoczeniem. Bałem się, że oglądając Polsat Sport od 2-3 kwarty będę patrzył na sparing Francuzów.
Należą się wielkie brawa dla Urlepa, widać jego pracę z kadrą. Wspomniał Pan, że Francuzi pozwolili sobie by nie powoływać 3 zawodników z NBA. A Polska? Najwyraźniej też mamy mocny zespół i 3 z orbity NBA (Gortat, Lampe, Trybański) też nie powołaliśmy ;-)
Ale dosyć żartów. Zespół mamy może i mocny, ale to Francuzi przez cały mecz prowadzili, kontrolowali grę. Momenty gdy odskakiwali na 8-10 punktów były poprzedzone najczęściej "polskimi zrywami". Co nasi zrobili po fenomenalnym zczapowaniu Parkera? Jedna strata głupsza od drugiej, zupełnie nieprzygotowane rzuty.
Polacy postawili trudne warunki, ale widać było jak na dłoni, że nie są w stanie wygrać z Francuzami. Dylewicz (mimo dobrego spotkania) nie trafiał trójek z czystych pozycji, Francuzi punktowali nas rzutami w 22 czy 23 sekundzie akcji.
-
Gość: ferdek, *.satfilm.net.pl
2007/09/04 14:10:33
po raz pierwszy od jakiegoś czasu oglądając mecz Polaków pociłem sie jak gazela :) A to już świadczy o tym że wreszcie była walka, były celne rzuty i obrona na wysokim poziomie. Miło jest patrzeć na tak grający zespół.
Co do meczu ze Słowenią może więcej pogra Pluta - bedzie miał niższego obrońce, ale wydaje mi sie że dzisiejszy przeciwnik gra bardziej poukładaną koszykówke i postawi wyżej poprzeczkę.
Wygrać było by świetnie ale nawet jak przegramy w takim stylu jak z Francją to czapki z głów...
Cieszy mnie tez fakt że w pierwszej piątce wychodzi 3 z Anwilu , a gdyby nie kontuzje to może i Białek by do nich dołączył.

Panie Romański ten tekst o tej dziewczynie wymiatał hehe , z dziadkiem sie uśmiałem po pachy :)
-
Gość: isseym, *.chello.pl
2007/09/04 23:19:01
a teraz troche prywaty :)hi hi wiem dostanie mi sie za ten wpis ;) ale najwyższy czas żeby świat wiedział, że .... :) wracaj do mnie szybko :-)a nie tylko te mecze i mecze! :)
-
Gość: Jaro, *.multimedia.pl
2007/09/05 15:06:07
Panie Adamie, za Pana pośrednictwem prośba do Polsatu Sport o opóźnienie dźwieku w stosunku do obrazu. Bardzo ciężko się ogląda gdy Pan mówi: jeeest za trzy, a piłka jeszcze w powietrzu...albo z wczoraj-Pan się ekscytuje (zresztą w 100% słusznie) blokiem Szewczyka a on dopiero sięga rzuconą piłkę. Mozna się zdenerwować. Proszę!